Trzydziestolatki to o was

Od dłuższego czasu chciałem napisać ten tekst. Chciałbym by trzydziestolatki przypomniały sobie tamten czas. A młodsi by zobaczyli, że naprawdę mieliśmy wesołe dzieciństwo i całkowicie inne podejście do rzeczywistości. Mam nadzieję że wrócą miłe wspomnienia i uśmiech pojawi się na waszej twarzy.

Złote dni

Samochody nie miały pasów bezpieczeństwa! Nie wiedziano czym są zagłówki, a tym bardziej poduszki powietrzne! Na tylnym siedzeniu panowała zawsze najlepsza zabawa!

Wszystko dookoła było kolorowe, i pomalowane farbami z ołowiem, albo jakimś innym badziewiem. I nikt się tym nie przejmował.

Każdy wcinał pączki i inne słodycze, pił litrami oranżadę słodzona prawdziwym cukrem, wszyscy pili z jednej butelki – dla nikogo to nie było problemem.

Nikt z nas nie miał nadwagi, łaziliśmy po drzewach, skakaliśmy przez rzekę – byliśmy aktywni. Rodzice siłą ściągali nas z boiska.

Piło się wodę prosto ze źródła lub z węża ogrodowego, a nie jak teraz tylko butelkowaną.

Mało który rower miał sprawne hamulce, a i tak biliśmy rekordy prędkości czy jazdy bez trzymanki – kaski rowerowe dla nas nie istniały.

Szkoła była normalna. Jeśli nie byłeś słaby dostawałeś szansę za rok, nikt nie wysyłał 0d razu do psychologa. Nikt nie miał ADHD

Prawdziwy obiad jadło się w domu, z prawdziwych warzyw i mięsa. Nie tak jak teraz z proszku.

Nie było kolorowej telewizji, milionów kanałów na satelicie, komputerów, konsol, a w końcu także i komórek… za to byli prawdziwi przyjaciele!

Polskie komedie były naprawdę śmieszne. 5-10-15 nie kojarzył się jeszcze wtedy z kiczem.A teksty piosenek miały sens.

Do kolegów wybieraliśmy się pieszo lub rowerem, wyciągając ich na podwórze i ganiając razem za piłką do upadłego. Mogłeś się bawić ile tylko chciałeś, musiałeś tylko wrócić przed nocą.

W nogę grało się na jedną bramkę, zdzieraliśmy łokcie i kolana czasami ktoś wybił komuś zęba, ale nie był to powód by iść z tym do sądu.

Nie śledziły nas komórki, nikt nie wiedział gdzie byliśmy i co robiliśmy.

Nikt z nas nie miał alergii na kurz, pyłki traw czy choćby krowie mleko. Nikt nie bał się deszczu i wskakiwać w kałużę, cieszyliśmy się z pierwszego śniegu.

Nie mieliśmy może zegarków, ale mieliśmy czas. Cieszyliśmy się wspólnie z sukcesów i mobilizowaliśmy gdy kogoś spotkała jakakolwiek porażka. Uczyliśmy się dawać sobie radę w każdej sytuacji.

 Byliśmy o wiele bardziej SZCZĘŚLIWI!!!

Podobne Posty

  • Konrad

    chyba to już nie wróci, chociaż jeszcze miejscami na wsi lub niestety tam gdzie „bieda aż piszczy” to tak może być, fakt faktem siedziało się całymi dniami na dworze i zawsze znalazło się jakieś ciekawe zajęcie 😉

    • 500+ chyba już całkowicie to zaorało, a wspomnienia z tamtych lat są bezcenne 😉

  • Każdy punkt odzwierciedla moje dzieciństwo. Mimo to, swoim dzieciom w życiu bym nie pozwoliła na to, co ja jako dzieciak robiłam :))))))

  • są teraz udogodnienia, super auta, ładne domy, mnóstwo gadżetów i feministek. Ale masz racje świat i tak schodzi na psy tylko że z klasą

    • Smutna prawda – im jest wygodniej i lepiej, tym nudniej jest w naszym życiu.

  • Hmm no cóż do 30tki brakuje mi mniej niż 10 lat, ale więcej jak 5. Mimo to moje dzieciństwo było prawie identyczne. 😉
    Swoją drogą myślę, że to bardziej roczniki 95 w górę, nie mają pojęcia o takiej sielance. Gdzie zegarkiem było wołanie przez mamę na obiad czy kolację, a telefony były nie potrzebne bo każdy wiedział, na którym trzepaku znajdzie swoją „paczkę”. 🙂

    • Dokładnie, o ile piękniejsze były to czasy, kiedy to nie mieliśmy ze sobą ‚łańcucha” popularnie nazywanego przez wszystkich telefonem komórkowym, komórką czy smartfonem. 😉

      • Prawda i to było piękne dzieciństwo. Pełne siniaków, zadrapań od wspinaczki po drzewach 😀 (zawsze chciałam mieć domek na drzewie, ale nie miałam) 🙁 , a nie teraz pokemon go i inne cuda.