Gwiezdne Wojny - Skywalker Odrodzenie

Gwiezdne Wojny – Skywalker Odrodzenie – recenzja bez spoilera

Wyczekiwane zakończenie

Gwiezdne Wojny – Skywalker Odrodzenie to trzecia i zarazem ostatnia część najnowszej trylogii, a do tego dziewiąta odsłona sagi. Czy zasłużyła sobie na to by zostać wybitnym zakończeniem całej tej historii. Historii, która trwa już 40 lat. Czy Disney, Lucasfilm i J. J. Abrams wyjdą obronną ręką z konfrontacji z widzem? Poniżej zdradzę Ci, co ja sądzę o tym filmie, jakie są moje wrażenia. Mam nadzieję, że uda mi się to bez większych spoilerów, ale nie obiecuję tego na 100%.

Z poślizgiem

Gwiezdne Wojny – Skywalker Odrodzenie zobaczyłem w dniu polskiej premiery czyli tydzień temu. Jednak musiałem to nieco przetrawić, do tego koniec roku w szkole i przygotowania do świąt. Dzięki temu mam jednak nieco spokojniejszą głowę i może nie na chłodno, ale z dystansem mogę podejść do poniższej recenzji. Czy nowy film J.J. Abramsa spełnił moje oczekiwania?

Gwiezdne Wojny - Skywalker Odrodzenie

W wirze akcji

Finałowy sequel sagi rozpoczyna się w niedalekiej przyszłości po Epizodzie VIII – Ostatni Jedi. Jeśli wydawało się Wam, że był on filmem pełnym zwrotów akcji, to niewątpliwie będziecie zaskoczeni także i teraz. Pytanie tylko czy na plus, czy na minus? Już od początku widać, że Chris Terrio i J. J. Abrams nawet nie starają się nawet ukrywać tajemnic sagi. Tempo wydarzeń sprawia, że większość nawet znawców wcześniejszych epizodów może się w tym wszystkim pogubić, a co dopiero nowicjuszy w temacie. W moim odczuciu to męczy i w szczególności dla mnie jest mocną wadą tego filmu.

Gwiezdne Wojny - Skywalker Odrodzenie

W objęciach muzyki i efektów specjalnych

Nie będę was oszukiwał i mówił, że wszystko w tym filmie to gniot, bo tak nie jest. Muzyka to coś, bez czego ten film myślę jeszcze bardziej przeszedł by bez echa. W ważnych momentach podkreśla i podbija emocje płynące z ekranu. To, co pozytywnie zaskakuje, to niewątpliwie także efekty specjalne, które wiele razy potrafią wcisnąć w fotel – zwłaszcza na seansie 3d. Jednak ciśnie mi się tu na klawiaturę myśl, że coraz więcej z tego, co widzimy wykreowane jest przez komputery i techniki CGI+, a nie jest dziełem ekipy z planu zdjęciowego.

Gwiezdne Wojny - Skywalker Odrodzenie

Gwiezdne Wojny – Skywalker Odrodzenie

Podsumowując całość byłaby nie do przyjęcia, gdyby czasami wprost nie absurdalny poziom humoru i lekkie podejście głównych bohaterów do tego, co ich spotyka. Twórcy z Disneya na szczęście w poprzednich dwóch epizodach postąpili niemal identycznie i nie było to zaskoczeniem dla osób, które widziały część VI i VIII. Nie chciałem spoilerować i do tego momentu mi się to udało, ale do jednej rzeczy muszę się odnieść i to dość stanowczo.

Gwiezdne Wojny – Skywalker Odrodzenie to koniec całej sagi, zakończyć musiało się to dobrze i o tym wiedzieli wszyscy już dawno temu. Inaczej stać się nie mogło. Ale, jak można było zrobić tak cukierkowe zakończenie. Spodziewałem się czegoś naprawdę wielkiego i może by tak było, gdyby nie przerost formy nad treścią. Dla mnie za słodko i zbyt daleko od oryginalnej trylogii Gwiezdnych Wojen. Jeśli chcesz zobaczyć ten film, to tylko na własną odpowiedzialność. Ja do seansu nie będę Cię ani namawiał, ani Cię od niego odwodził – zdecyduj samemu.

Więcej wpisów w kategorii Kulturalnie
Więcej wpisów w kategorii Film

Foto: materiały prasowe www.starwars.com