Avengers: Koniec gry

Avengers: Koniec gry – najkrótsza recenzja bez spoilera

Długie oczekiwanie na finał

W całym kraju rozpoczął się szał i do kin w większości miast udali się kinomaniacy, chcąc dowiedzieć się, jak wyglądać będzie zakończenie trwającej blisko 11 lat kinowej sagi. Czy Avengers: Koniec gry spełni ich oczekiwania? Tego nie wiem, mogę za to zdradzić wam, jakie wywarł na mnie wrażenie.

Domysły i i wyobrażenia

Początek filmu dla większości widzów będzie nudny – serio bracia Russo nieco przegięli tutaj z nomen omen brakiem akcji. Być może była to celowa kontra w kierunku wszystkich, którzy mnożyli wszelkiego rodzaju teorie mające wyjaśnić to, w jaki sposób ekipa Avengers pokona Thanosa. Czy i w jaki sposób Tony Stark wróci na Ziemię. Czy jest szansa na odwrócenie tego, co zaistniało – uśmiercenie połowy populacji wszechświata?

Pierwsza godzina to w znacznej mierze głównie dialogi, które rozjaśniają w znacznej mierze relacje między członkami Avengers. Fakt podejmują decyzję, która jest zaskakująca i całkowicie zmienia przebieg akcji. Bo po chwili intensywnej akcji ponownie ona zwalnia. Wszystko zmienia się po pojawieniu się postaci Antmana. To dopiero wtedy akcja ponownie i na dobre nabiera szybkiego tempa.

Kilka słów o bohaterach

Zwiastuny wyjaśniły po części to, kto przeżył pstryknięcie palców Tanosa i kto podejmie z nim walkę. Dlatego mogę odnieść się do tych postaci, które są pewniakami. Niewątpliwie największym zaskoczeniem będzie dla was Tor – jego wygląd i zachowanie oraz podejście do całej sytuacji. Kolejna postać, która zaskakuje in plus – Tony Stark, tym razem to postać chyba najbardziej wyważona z wszystkich filmów, w jakich go widzieliśmy. Szop pracz jak zawsze tryska swoim specyficznym humorem.

Z drugiej strony Czarna Wdowa, która tym razem jest chyba najbardziej wygaszoną postacią. Kapitan Ameryka, który także w początkowej fazie filmu jest bardzo stonowany. Bruce Banner i jego alter ego pojednali się ze sobą i na stałe włączyli w swoje życie zielony kolor. Nieco zawiodła mnie jednak Kapitan Marvel, która pojawia się z nową fryzurą, to jednak dla mnie jest jej zdecydowanie za mało, jak na film, który trwa 3 godziny.

To czego mi zabrakło

Zdecydowanie zabrakło mi większego znaczenia w Avengers Koniec gry samych kamieni mocy. Ponad trzygodzinny film, a tak naprawdę kamienie zawsze są gdzieś obok głównego nurtu akcji i raczej odbieramy je jako uzupełnienie jej, a nie ważny element całej sytuacji.

Avengers: Koniec gry – koniec wszystkiego?

Czy wspomniany koniec gry kończy wszystko? Tego nie możemy być pewni, z technicznego punktu widzenia ten film otworzył kolejne możliwe rozwiązania. Ostateczna droga do sukcesu głównych bohaterów wiele osób zaskoczy. Z wizualnego punktu widzenia film robi gigantyczne wrażenie, niestety muzyka jest nieco niższych lotów, spodziewałem się tutaj nieco mocniejszych akcentów.

Bez spoilerów

Niewiele wam napiszę o samym zakończeniu filmu. Zapewne pełnię znaczenia jego scen poznamy z czasem. Jest ono mocno zaskakujące, zwłaszcza, że oglądając postaci biorące w nim udział spodziewać moglibyśmy się innego rozwiązania. Ale by w pełni zrozumieć to, co się stało musicie wybrać się do kina, bo ja wam więcej nie zdradzę.

Więcej wpisów w kategorii Kulturalnie
Więcej wpisów w kategorii Film