Kurs prowadzącego strzelanie - Bielecki.es

Bo lubię sobie postrzelać…

… i nie tylko to. Co doskonale widać na moim blogu. Choć o samym strzelectwie rozumianym jako całość tego tematu wspomniałem tylko raz w tym miejscu – Toruń – 6 dni, które w nim spędziłem. Gdy do szkoły, w której pracuję wysłana została informacja o możliwości odbycia szkolenia – Kurs prowadzącego strzelanie nie wahałem się ani chwili i postanowiłem się zgłosić. Wczoraj wróciłem ze Starachowic, dziś zapraszam was na szybką relację z tego, co się działo na miejscu.

Strzelanie

Dziś w końcu spróbowałem czegoś, co znałem do tej pory tylko z teorii – filmów. Czyli taki chwyt broni za zamek, by nie dopuścić do ponownego załadowania naboju do komory po strzale – poprzez niepozwolenie na opuszczenie przez łuskę wnętrza broni. Sytuacja bardzo ważna z punktu widzenia prowadzącego strzelanie z osobą bez doświadczenia w obyciu z bronią. BARDZO WAŻNE!!!Do zastosowania z pistoletami i to także nie wszystkimi!

Opublikowany przez Bielecki.es na 6 października 2017

Kurs prowadzącego strzelanie

Już wiecie, że lubię strzelać, lubię także kontakt z bronią. Jednak tu najważniejsze jest zachowanie zasad BEZPIECZEŃSTWA. Wszystko pozostałe się nie liczy tak bardzo jak ono właśnie. I nie ma tu znaczenia czy jest to gumowa replika pistoletu czy karabinka, przez ASG, paintball, broń pneumatyczną, bocznego i centralnego zapłonu. Praca z młodzieżą klas mundurowych to jedno, a możliwość odbycia takiego kursu to dodatkowa wiedza i umiejętności. Być może to także rozpoczęcie dalszej drogi w strzelectwie już bardziej na poważnie.

kurs prowadzącego strzelanie

Na kursie

W wielkim skrócie można by napisać, że były tylko dwie rzeczy teoria i praktyka. Czy to jednak wystarczy? Zdecydowanie nie. Ta pierwsza to między innymi wykłady prowadzone przez sędziego PZSS o tym, czym jest strzelectwo sportowe, jaka jest jego historia, konkurencje i zasady ich przeprowadzania. To także spotkanie z prawnikiem, który tłumaczył nam niuanse Ustawy o dostępie do broni i kilku innych dokumentów związanych z szeroko rozumianym strzelectwem. Było także spotkanie z ratownikiem medycznym.

kurs prowadzącego strzelanie

Kolejny dzień to teoria z budowy i zasad funkcjonowania określonych typów broni, a było ich naprawdę wiele. Rozłożenie i złożenie popularnego „kałasza” czy P-63, popularnego także Glocka 17 to dla mnie nie problem, bo je znam. Jednak niektóre egzemplarze broni miałem pierwszy raz w rękach. Pistolety HK, CZ, TT, czy w takie „klasyki” jak M16 i Uzi – nowa wiedza, którą będzie trzeba regularnie odtwarzać.

kurs prowadzącego strzelanie

Po bloku trwającym kilka godzin przeszliśmy do praktyki. Było ciekawie – rozpoczęliśmy od broni pneumatycznej, przez pistolety i karabinki sportowe bocznego zapłonu. Następnie kolej przyszła na broń centralnego zapłonu – pistolety i karabinki, zakończyliśmy strzelbami gładkolufowymi.

kurs prowadzącego strzelanie

Świadomość tego, co są w stanie zdziałać takie „zabawki” sprawia, że kurs prowadzącego strzelanie był jedną z najlepszych rzeczy jakie ostatnio zrobiłem.

Podobne Posty