Co mi dało blogowanie, czyli 33 razy na TAK!!! - Bielecki.es

To już ponad 3 lata!!!

Ostatnio dotarło do mnie, że swoje blogi „skrobię” od ponad 3 lat. Tak ponad 3 lata i blogi, bo zaliczyłem kilkutygodniową przygodą z Blogspotem, następnie przez 2 lata był Nieobiektywny.pl, a od września ubiegłego roku działam pod własną marką – Bielecki.es. Często wspominam o tym, że prowadzę bloga i nie wstydziłem się tego od samego początku. Bo niby dlaczego mam się wstydzić tego, co sam stworzyłem? Co mi dało blogowanie? Wbrew pozorom bardzo wiele umiejętności – tak tych oczywistych, jak i często unikalnych, których nie zdobyłbym bez tej przygody.

Co mi dało blogowanie

1. Nie bać się nieznanego

Choć blogowanie wydaje się łatwizną, to tak wcale nie jest. No może na platformach typu Blogspot jest to prościzna, wszystko jest gotowe, praktycznie niczym się człowiek nie stresuje. Czym innym jest działanie pod własną domeną. Znalezienie hostingu, szablonu, odpowiednie zsynchronizowanie tego by działało i nie wyskakiwał „fatal error”, to dla laika spore wyzwanie. Przy przeskakiwaniu z Nieobiektywny.pl na Bielecki.es było już dużo prościej i całość zajęła mi już tylko kilkanaście minut, zamiast kilkunastu godzin przy pierwszym podejściu.

2. Master of WP

Dobra mistrzem WordPressa nie jestem, ale opanowałem go na tyle, że jestem w stanie sobie wszystko poustawiać sam. Dorzucę do tego wybór i instalację wtyczek, ich konfigurację oraz drobne korekty w kodzie – wstawianie krótkich kodów tu i ówdzie. Zwłaszcza to ostatnie dla osoby nie mającej nic wspólnego z informatyką na początku było czarną magią.

3. Cierpliwość

Przy wprowadzaniu dwóch powyższych punktów w życie jest ona zdecydowanie wskazana. Dlaczego? Na początku istotna, bo często niestety nie wiadomo co się zrobiło i jak to działa. Bawiąc się suwakami i innymi ustawieniami, większość dochodzi do właściwych rozwiązań metodą prób i błędów, a zdarza się, że to wymaga czasu.

4. Moje własne miejsce

Każdy z nas w obecnych czasach jest mniejszym lub większym ekshibicjonistą. Lubimy pokazywać siebie i dzielić się tym co robimy. Blogi to świetna ku temu okazja. Nasze pasje i zainteresowania możemy przedstawiać w miejscu, do którego dajemy dostęp naszym czytelnikom.

5. Lepiej wyrażam siebie

Odkąd mam własnego bloga nie tylko poprawiłem swój warsztat pisarski – a z tym kiedyś było naprawdę średnio, bo nie należałem do „orłów” z języka polskiego, ale też dużo sprawniej przelewam na tekst to, co siedzi w mojej głowie. Czasami kilkaset słów, czasami dobrze ponad tysiąc – to nie jest już dla mnie problem. W dodatku ma to wszystko ład i skład. Choć tak, jak każdemu zdarzają mi się jeszcze drobne błędy, jednak o wiele łatwiej mi je teraz wyłapać.

6. Otwartość

Pisząc własnego bloga stałem się bardziej otwarty na to, co nas otacza. Czasami drobna rzecz, na którą jeszcze niedawno nie zwróciłibym uwagi potrafi stać się inspiracją i źródłem głębszych przemyśleń. Często pomijam oczywistości, a dostrzegam niuanse, wyciągam wnioski i komentuję to, co moim zdaniem jest ważne oraz istotne.

Share Week 2017

7. Odporność na krytykę

Zwłaszcza na tą bezpodstawną. Wiadomo złośliwe uwagi potrafią niejednokrotnie podnieść ciśnienie, ale póki co hejterzy raczej omijają mojego bloga. A nawet jeśli ktoś taki się pojawi to szybko dostaje bana, bo kulturalna dyskusja w moim sieciowym miejscu to podstawa. Co do tej merytorycznej – jak najbardziej, bo nie ma osób wszechwiedzących.

8. Bronię swoich poglądów

Wzrosła moja pewność. Jeśli publikuję kolejne wpisy, to w pełni utożsamiam się z ich zawartością. Gdybym tego nie robił, to ich pisanie było by niczym innym jak fałszem. Jeśli zachodzi taka potrzeba bronię swoich poglądów nie tylko na blogu, ale także łatwiej mi to robić w codziennych kontaktach ze znanymi i nieznanymi mi osobami.

9. Czytają mnie moi uczniowie

Do tego procederu sami mi się przyznali. To cieszy, gdy jesteś dla nich kimś więcej niż „tylko” nauczycielem stojącym przy tablicy lub panem od fikołków. Czasami daje to bardzo ciekawe dyskusje i pomysły na kolejne wpisy. Mam nawet stałych „klientów”, którzy codziennie mnie zaczepiają i pytają kiedy kolejny tekst.

10. Czytam więcej – niekoniecznie książek

Tu niestety tutaj mały ból. O ile jeszcze rok, półtorej temu czytałem naprawdę dużo książek, bo często było około 5-6 książek miesięcznie, każda ponad 300 stron. To obecnie większość stanowią blogi. Z jednej strony dobrze z drugiej źle, bo tracę kontakt z papierem, a naprawdę go lubię. Niestety książek na półkach przybywa, lista kolejkowa się wydłuża, a doby nie da się rozciągnąć.

11. Wchodzę w dyskusje

Interakcja z czytelnikiem to podstawa. Lubię dyskutować na swoim blogu i na tych, które odwiedzam. Tu przydatny okazuje się Discus. Wtyczka dzięki, której możemy z jednego profilu komentować wszystkie miejsca, które go zawierają. Od razu wiem, gdy ktoś mi odpowiedział, dzięki czemu szybko i sprawnie mogę zareagować. Gorzej wygląda to na blogach bez niego.

co mi dało blogowanie

12 Mam nowych wirtualnych znajomych

Już na wstępie słowo „wirtualnych” brzmi średnio, jednak po chwili zastanowienia ma to sens. W końcu czytam bloga kogoś, kto mieszka często kilkaset kilometrów dalej, czasami kilka, a nawet kilkanaście tysięcy kilometrów od Polski. Możemy się nigdy nie spotkać w realu, co nie znaczy, nie możemy się poznać i utrzymywać kontaktu przez nasze blogi i kanały social media.

13. Konferencje dla blogerów

To przede wszystkim danie sobie szansy. Szansy na poznanie nowej wiedzy, bo wielu blogerów to samouki i świetne studium przypadku, plus techniczna strona blogowania. Najlepsi w branży są na wyciągnięcie reki i w dodatku nie gryzą. To możliwość poznania marek chętnych do współpracy z blogerami (i blogerów między sobą) oraz produktów do nich skierowanych. To czas tylko dla nas, który świetnie można wykorzystać na motywację i inspirację oraz pozwolenie poznania nas samych.

14. Mam nowych realnych znajomych

Punkt mocno powiązany z dwoma poprzednimi. Najlepsza okazja by poznać podobnych, pozytywnie zakręconych ludzi to konferencje. Podobnie na blogach w zakładkach o mnie, wzajemne komentarze i poprzez social media można dogadać się na spotkania w realu. Powiem wam szczerze, niektóre wirtualne relacje zamieniły się w bardzo interesujące realne – zwłaszcza przy dobrym piwie.

15. Jestem bardziej kreatywny

Prowadzenie bloga to nieustanne dbanie o czytelnika, to odnajdywanie tematów i tworzenie wokół nich pewnej historii. To szukanie inspiracji i praca nad własnym warsztatem. Choć z pomysłami na wpisy nie mam problemu – wszystkie staram się spisywać, to częściej brakuje mi czasu by je rozwinąć. Do tego na dyskach zalega masa materiału fotograficznego, do którego muszę się dobrać, obrobić i wykorzystać we wpisach.

16. Social media

Na świecie pozostało już niewiele osób, które nie są podłączone do social mediów. Także i ja się pod nie podpiąłem – Facebook, Instagram, Twitter, Google+. Jest ich jeszcze naprawdę wiele, ale ja zdecydowałem się na te, które wspomniałem. Przez to, że wykorzystuję je typowo pod bloga, prywatnie niemal na nich nie funkcjonuję lub jest to skąpa działalność. To pozwala mi na swobodne odłączanie się od nich w pracy i w chwilach, które chcę mieć tylko dla siebie.

mężczyzna

17. Youtube

Coraz więcej blogerów wykracza poza swoje strony www i social media, wchodząc w świat wideo. Dlatego stworzyłem własny kanał w tym serwisie. Dlaczego to zrobiłem? By zwiększyć dotarcie do potencjalnych odbiorców. To okazja na przyciągnięcie młodego odbiorcy i kreowania wizerunku własnej marki oraz jej rozpoznawalności. To także świetny sposób komunikacji z czytelnikami i okazja na podniesienie pozycji bloga w pozycjonowaniu.

18. Podstawy marketingu

Dowiedziałem się jak tworzyć w odpowiedni sposób tytuły i nagłówki, czym jest SEO  i jaką odgrywa rolę. Zdobywam zasięgi przez social media. Analizuję statystyki i wprowadzam wnioski w życie. Czytam blogi i literaturę poświęconą marketingowi internetowemu, uczestniczę w webinarach i szkoleniach internetowych, które poszerzają moją wiedzę w tym temacie. To wszystko stwarza rządzę wiedzy w tym temacie.

19. Warsztat fotograficzny

Najpierw była fotografia potem blog, jednak to on zmusił mnie do poprawy mojej techniki i oka. Kilkanaście warsztatów, rozmowy ze znanymi fotografami, wystawy. Rozbudowa zaplecza sprzętowego. Do tego systematyczny trening w różnej tematyce – od krajobrazów, roślin, zwierząt, fotografii makro, jedzenia, produktowej, a na lotniczej kończąc. Im szerzej tematycznie, tym więcej nabieram doświadczenia.

20. Estetyka

Nie chodzi tu tylko o fotografię, nad którą nieustannie rozwijam oraz samego bloga i jego wygląd. To całość jaką odbieram świat swoimi zmysłami Przedmioty – ich kolor, faktura, kształty. Książki – styl ich pisania, muzyka i jej harmonia. Wcześniej było to dla mnie gdzieś na uboczu.

21. Słownictwo i sposób wypowiedzi

Łatwo się zapoznać z nim poznając moje teksty. Jednak prowadzenie bloga i czytanie innych twórców internetowych w połączeniu z książkami sprawiają, że nasze słownictwo jest stale w użytku oraz uaktualniania się o nowe słowa. To daje szansę na sprawne jego wykorzystanie nie tylko w piśmie, ale przede wszystkim w mowie.

22. Mowa ciała

Co tu robi mowa ciała, skoro blogi się czyta? Wspomniałem Wam wcześniej o kanale na YT, gdzie pojawiam się w części filmów, które publikuję w tym medium. Jednak na co dzień przydaje mi się ona w szkole w połączeniu z wcześniejszym punktem. Z realnym człowiekiem trzeba potrafić się dogadać, a połączenie tych dwóch umiejętności potrafi czasami zdziałać niemal cuda.

szczęście

23. Organizacja dnia, tygodnia, miesiąca

Połączenie obecnie ponad pełnego etatu w szkole (plus SKS-y) z dojazdami codziennie po ponad godzinie w jedną stronę do pracy, z wszelkiego rodzaju szkoleniami, kursami, obozami i innego tego typu sprawami zawodowymi wraz z wszelkimi pasjami i ostatecznie prowadzeniem bloga wymaga czasami naprawdę karkołomnych rozwiązań organizacyjnych.

24. Systematyczność

Nigdy w swoim życiu nie byłem zbyt systematyczny, znaczną część rzeczy przesuwałem w czasie do ostatniego możliwego momentu, zanim się za nie zabrałem. Zakładając Nieobiektywnego założyłem sobie publikację ponad 100 tekstów w ciągu roku i udało mi się to zrealizować z nawiązką. Bielecki.es to także utrzymanie regularności pisania – zazwyczaj 2 wpisy tygodniowo. Czasami zdarza się jednak ponad tydzień bez wpisu, innym razem są to nawet teksty publikowane dzień po dniu. Systematyczność przekłada się także na inne dziedziny życia.

25. Mój nowoczesny pamiętnik

Kiedyś zapisywało się wszystko na papierze, by o tym nie zapomnieć. Dziś tę rolę w znacznej mierze przejęły blogi. Mogę opisać na nim wszystko, w zależności od zainteresowań i preferencji zmienia się tylko tematyka. Jeśli zaglądasz do mnie od jakiegoś czasu, to doskonale wiesz o czym najczęściej piszę.

26. Foto album

Bardzo często na moim blogu pojawiają się relacje z moich wyjazdów, szkoleń i plenerów. W połączeniu z wcześniejszym punktem pozwala mi to w każdej chwili wrócić do wspomnień umiejscowionych w konkretnym punkcie przeszłości. Pozwala mi on także na pochwalenie się tym, gdzie byłem, co robiłem, a także na przestrzeni czasu uchwycić postęp w fotograficznym warsztacie.

27. Aktywność fizyczna

Od zawsze byłem aktywnym dzieciakiem – trenowałem siatkówkę i sztuki walki, finalnie skończyło się to studiami na AWF-ie. Wiedza i umiejętności zdobyte w tym czasie przydają się nie tylko w pracy, ale także w moim wolnym czasie. Ten staram się spędzać jak najbardziej aktywnie. Niemal każdy mój wyjazd to relacja na blogu, do tego imprezy masowe, plenery fotograficzne. A przez bloga staram Ci się pokazać, że bycie aktywnym nie musi być nudne i monotonne.

28. Piję dobre piwo

To jedna z ciekawszych z mian w moim życiu. Bo ileż można pic to kiepskie. A wszystko zmieniło się po pierwszej edycji Lubelskich Tragów Piw Rzemieślniczych. Ta impreza odkryła przede mną całkowicie nowy świat, a od nieco ponad roku dzielę się nim razem z wami na moim blogu.

ostatnie piwo

29. Wiem, że nie przestanę

Trzy lata blogowania to niezły bagaż doświadczeń, które procentują w każdej dziedzinie życia. Wielokrotnie miałem mniejsze i większe kryzysy, ale się nie poddałem. Dwukrotnie zmieniałem nazwę bloga. Zaczynałem na Blogspocie i było to dla mnie szybką i brutalna lekcją blogowania. Następnie Nieobiektywny i miejsce, w którym się teraz znajdujesz.

30. Robię to co lubię

Blogowanie pozwoliło mi uwolnić własną kreatywność, która bez niego ulatywałaby w próżnię. To pozwala z optymizmem patrzeć na świat. Poza tym odkąd wkręciłam się w blogowanie doświadczanie codzienności jest ogromnie przyjemne. Wszędzie można znaleźć pomysł na wartościowy post, zainspirować się, skłonić do przemyśleń.

31. Praca nad sobą

Blog nieustannie motywuje mnie do rozwoju, nie tylko pod kątem samego blogowania, ale wszystkiego co robię. W mojej pracy i moich pasjach. Gdy dostaję informację o kolejnym możliwym do zrealizowania szkoleniu, kolejnej blogowej imprezie, gdy muszę zorganizować tygodniowy obóz w Bieszczadach, biegu ulicznym, do którego trzeba się przygotować, czy wreszcie o piwnym spotkaniu w mojej ulubionej knajpie to wielokrotnie się zastanawiam jak ja to wszystko posklejam. Jak się jednak okazuje mimo iż jest tego ogrom, to w ostateczności da się to spiąć w 24 godzinach każdego mijającego dnia.

32. Bo ja jestem zajebisty

Brzmi to strasznie buńczucznie, ale dlaczego nie miał bym tak mówić. W końcu blog to moje małe dziecko, którym mogę, a wręcz chcę się pochwalić. Pokazuję siebie takim, jakim jestem, gdybym nie znał swojej wartości to w ogóle nie stworzyłbym tego miejsca. Jeśli bym Cię oszukał w tym, czego możesz się dowiedzieć o mnie, czytając moje teksty to nigdy byś już do mnie czytelniku nie wrócił.

33. Moja wizytówka

Chcę być profesjonalistą w tym co robię, tym bardziej, że podałem Ci tyle powodów by prowadzić własnego bloga. To miejsce odwiedzają i oceniają nie tylko moi czytelnicy, ale także potencjalni klienci. Każdemu mogę pokazać, jak dbam o jakość i spójność prezentowanych treści. Blog jest moją wizytówką – pokazuję nim światu, że jestem nie tylko nauczycielem stojącym przy tablicy, czy w dresie ganiającym po sali gimnastycznej.

co mi dało blogowanie

Co dalej?

Posiadanie własnego miejsca w sieci pochłania mnóstwo czasu. Jest niemal tak wielkim „czasopochłaniaczem”, jak jak moja obecna praca. To wbrew pozorom nie tylko odnajdywanie tematów i tworzenie do nich tekstów, to także warstwa techniczna tego świata, o której nie będę się już rozpisywał. Jedak blogując wnoszę pozytywną wartość w życie innych, a to daje mi ogrom satysfakcji. I nie zamierzam się zatrzymywać w tym, co obecnie robię. Wręcz przeciwnie postaram się pokazywać jeszcze więcej siebie w miejscu, które stworzyłem specjalnie dla Ciebie.

Jak widzisz nieco się rozpisałem. Tak się zastanawiam czy nie jest to mój najdłuższy wpis na blogu – prawie 2300 słów. Mam nadzieję, że Cię zainspirowałem do przemyśleń, czym tak naprawdę jest blogowanie. Bo dla każdego z nas jest tak naprawdę czymś innym.

Podobne Posty