Bo liczy się człowiek, 2 tygodnie przerwy w blogowaniu - Bielecki.es

Cisza w eterze

Jak zapewne zauważyliście przerwa na blogu trwała nieco ponad dwa tygodnie. W tym czasie nie opublikowałem żadnego wpisu na blogu, fanpage oraz Instagram – choć plan był całkowicie inny. Jednak nie porzuciłem mojego wirtualnego świata. Ponownie zakontraktowało mnie biuro Aktiva, żałuje tylko, że mogłem być z nimi tylko jeden turnus – choć to wiązało by się z jeszcze dłuższą przerwą. Tutaj sprawy pokomplikował mi egzamin zawodowy, zwłaszcza data jego przeprowadzenia – pochwalę się zdany z najwyższą możliwą oceną 10/10 punktów.

człowiek

Jeszcze rok temu Ostrów Mausz był dla mnie miejscem, na końcu świata, o którym nic nie wiedziałem. Teraz wracając do Ośrodka Szkoleniowo – Rehabilitacyjnego MAUSZ prowadzonego przez Stowarzyszenie Rehabilitacyjno – Sportowe Szansa Start Gdańsk wiedziałem czego się spodziewać.  Całość usytuowana na półwyspie mocno wcinającym się w Jezioro Mausz z niesamowicie czystą wodą. Na samym półwyspie wszystko, co potrzebne by aktywnie spędzić czas. Pełne zaplecze lokalowe jak i baza sportowa na wysokim poziomie – pojawiły się nowe obiekty, a cześć z nich została wyremontowana.

człowiek

Ten czas wykorzystałem także na to by odciąć się na 2 tygodnie od internetu. Może nie było to idealne zerwanie więzi z tym medium, bo czasami udało się wejść na kilka minut do wirtuala. Jednak nawał pracy, ale przede wszystkim osoby, z którymi przebywałem na Kaszubach skutecznie i z nawiązką rekompensowały tę rozłąkę.

człowiek

Kadra

Gdyby nie ona taki wyjazd nie miał by sensu, a przerwa w pisaniu bloga i wszystkiego, co z nim związane była by tylko czasem straconym. Choć nie znalazłem czasu by zamieścić choćby najmniejszy wpis na blogu (nawet odgrzewanego kotleta z Nieobiektywnego), to ponownie za to spotkałem osoby, które nie muszą wciągać żadnych białych proszków by być na pozytywnym „haju”. Bo praca z młodzieżą wymaga niespożytych pokładów energii, a oni ją mieli. Poniżej wspomnę o kilku osobach, o wszystkich niestety nie dam rady, bo powstał by gigantyczny elaborat.

człowiek

Stara gwardia

Z częścią osób pracowałem rok temu, to starzy wyjadacze niekoniecznie w zaawansowanym wieku, ale z dużym bagażem doświadczeń. Nie tylko tych życiowych, lecz przede wszystkim w pracy z młodzieżą. Spotkanie po roku było okazją do wspomnień minionego lata i zacieśnienia kontaktów.

Paweł – 8 tys. kalorii i rower za 30 tys.

O Pawle można by pisać wiele. Wspomnę tylko o kilku rzeczach – kiedyś jeździł w grupie kolarskiej Gatta Bike Team, obecnie przerzucił się na triatlon. Dziennie pochłaniał 8-9 tys. kalorii i przeprowadzał dwa katorżnicze treningi. Rano biegał dystans dochodzący do półmaratonu, przepływał 3 km w jeziorze lub ponad godzinę intensywnie jeździł na rowerze, wieczorami powtórka z poranka.

człowiek

Niestety w tym roku nie udało mi się z Pawłem pojeździć jego rowerami. A zapewniam gładkość z jaką suną jego maszyny po asfalcie jest fenomenalna – na rowerze „czasowym” nie było problemu bym przez kilka kilometrów na płaskim utrzymywał prędkość w okolicy 50km/h. Na zjeździe przypuszczam, że prędkość często dochodziła do nawet 80km/h. W tym roku zapraszał kadrę na poranne treningi. Paweł biegał, kompanom zaś udostępniał rower by mogli za nim nadążyć. Co jeszcze warto dodać? Żeglarz i windsurfingowiec, uwielbiający siatkówkę plażową, tancerz, zawsze dbający o porządek, ojciec 3 wspaniałych córek, z których w szczególności jedna lubiła się „dawać” pozytywnie we znaki kadrze.

Julita – wulkan energii

Wulkan energii z przerwą między górnymi „jedynkami”. Ganiała za wszystkim i wszystkimi. I choć mieliśmy w tym roku bardzo poważną spinę, to dobrze się nam razem pracuje. Prywatnie – towarzyska jak mało kto, kogo poznałem. Uwielbiająca robić z siebie „pozytywnego” głupka, w tym toku była to żyrafa – wtajemniczeni wiedzą o czym mówię.  W każdej chwili i miejscu udowadniała jak wielki ma dystans do siebie i tego, co robi w pracy.

człowiek

Agnieszka – powalający uśmiech

Tym razem udało się nam widzieć, rozmawiać i pracować tylko przez kilka dni razem. Jeden z najpiękniejszych uśmiechów jakie widziałem w życiu. Lecz nie dajcie się temu zmylić. Sprawując pieczę nad załogą jachtu niejednokrotnie dała się zapamiętać jako wytrawny wilk morski. Świetny kompan do zabawy – zwłaszcza w tańcu, który uwielbiała. Ogromny dystans do siebie i świetna osoba do rozmów.

człowiek

Aldona – koszykarka

Tym razem nie dane nam było zagrać w koszykówkę, choć jest specjalistką od niej – trenuje od 12 lat. W tym roku niemal każdą wolną chwilę spędzaliśmy z kadrą na boisku do siatkówki plażowej. Doskonały organizator jeśli chodzi o imprezy dla dzieciaków. Nie bojąca się żadnych wyzwań w pracy z młodzieżą.

człowiek

Daria – króliczek

Filigranowa dziewczyna o sile strongmana, którą wykorzystywała by tańczyć rozpięta na szarfach niczym motyl unoszący się w powietrzu. Cały turnus biegała w różowym kostiumie królicza, sprawiając, że na twarzach wszystkich wokół pojawiał się uśmiech. Ratownicy i większość kadry myliła ją z obozowiczami, a obozowicze z… obozowiczami – tak skutecznie wtapiała się w tłum.

człowiek

Foto – Daria Lasota

Aśka – wilk morski

Rok temu początek współpracy był średni, charakterystyczna maniera mówienia nie pozwalała na pojawienie się „chemii”. Teraz zatrybiło od razu, a wspólne nocne strachy w lesie były dla nas genialną zabawą. Choć specjalizuje się w żeglarstwie, jest sternikiem morskim, to nie broniła się przed nowymi dla siebie zadaniami. Duży dystans do siebie i ogrom doświadczeń, którymi dzieliła się w rozmowach z kadrą.

Człowiek

Oskar – boski Oski

Sąsiad przez ścianę, rok temu na małym obozie, tym razem na dużym. Cięty język i poczucie humoru to dwa nieodzowne jego atuty. Na obozie zajmował się głównie żeglarstwem i zagadywaniem dziewczyn. Dobry towarzysz do gry w siatkówkę oraz imprez wieczornych przygotowywanych dla dzieciaków, w których przydatne było jego gadulstwo.

człowiek

Ola – po prostu Derda

Niepozorna dziewczyna, która specjalizowała się w tenisie. Z pozoru cicha i skryta w ekipie, w której dobrze się czuła stawała się niezwykle otwarta i gadatliwa. Ciekawa osoba do fotografowania, choć trudna do uchwycenia. Na obozie odkryła, że ma swojego bliźniaka – dosłownie.

człowiek

Iwona – siatkarka

Razem rok temu zabieraliśmy się w Wrześni do Mausza. Sąsiad przy stole na stołówce, musiała prze zemnie sięgać do talerzy, to często doprowadzało do komicznych sytuacji. Mimo zmęczenia nigdy nie odmawiała gry w siatkówkę (rodzinne tradycje) i nocnych pogaduch kadry. Wkomponowywana w niezliczoną liczbę imprez dla dzieciaków.

Młode wilki

Choć tak mówi się o nowicjuszach to niektórzy z nich mimo młodego w porównaniu do mojego wieku posiadali naprawdę bogate doświadczenie. Opisuję ich tak tylko dlatego, że spotkaliśmy się pierwszy raz.

Krzysiek – pan surwiwal

Mój współlokator – mimo groźnego wyglądu to oaza spokoju. Duże doświadczenie eventowe oraz w pracy z młodzieżą. Gdy nie miał zajęć starał się odsypiać tyle ile się da. Kompan do wszelkiego rodzaju gier zespołowych i imprez wieczornych dla dzieciaków. Mega wielki dystans do siebie, nocami czasami zamieniał się w człowieka Bluszcza.

człowiek

Martyna – śmieszek

Już po pierwszej odprawie okazało się, że łączy nas jedna bardzo ważna rzecz. Oboje trenowaliśmy sztuki walki – jedyna różnica polegała na tym, że ja taekwondo, a Martyna karate. Udało się nam nawet chwilę potrenować i wymienić doświadczeniami wynikających z wielu lat treningów. Na obozie odpowiadała żeglarstwo. Dlaczego śmieszek? Podczas uśmiechu ukazywał się aparat, który nosiła na zębach. Ten z kolei dodawał jej niesamowitego uroku.

człowiek

Patryk – młody

Sąsiad przez ścianę. Na potęgę zakochiwały się w nim kolonistki. Chłopak do niemal wszystkiego – rowery, kajaki, gry zespołowe czy wieczorne imprezy nie miły przed nim tajemnic, choć głównie zajmował się baseballem. Z racji swojego wieku nazywany młodym, często przez to ganiał po klucze, gdy zapomnieli o nich „starsi”.

człowiek

Oliwia – rozmówca i śpioch

Na koniec przedstawiam wam Oliwię. Podobnie jak Patryk zajmowała się głównie baseballem. Obstawiam, że gdyby dostała inne zadania to także by im sprostała. Zakochana w czekoladzie, zwłaszcza tej z Oreo. Świetna partnerka do tańca, mało kto wiedział o tym, że w przeszłości zajmowała się także stepowaniem. Najczęściej jako pierwsza znikała z nocnych rozmów kadry na molo – by się wyspać. Jednak bezsprzecznie najlepsza osoba do rozmów w cztery oczy. Niekrytykująca, nieoceniająca, nie bojąca się poruszyć żadnego tematu, mimo młodego wieku wiele życiowych doświadczeń.

człowiek

Człowiek – czyli garść przemyśleń

Te dwa tygodnie pozwoliły mi ponownie docenić to, że człowiek jest najważniejszy. Towarzystwo tych osób całkowicie, a nawet z nawiązką zrekompensowało mi niemal całkowite odcięcie od internetu. Jak widać da się bez niego przeżyć i sprawnie funkcjonować. Zapomina się dzięki temu o całej polityce i wszelkim „szumie” w sieci, który na co dzień kradnie nam cenny i ulotny czas. Można żyć bez soszali i nic strasznego się przez to nie dzieje. Tę ostatnią uwagę polecam zwłaszcza nastolatkom, którzy tak bardzo się w nich zatracają.

Edit. Niespełna tydzień po moim wyjeździe przez Polskę przeszły wichury i nawałnice. Najbardziej ucierpiały Kaszuby – w tym także ośrodek, w którym byłem. Zapraszam do tekstu w którym można zobaczyć jak to wyglądało – Obraz po katastrofie!

Podobne Posty