100 pytań i odpowiedzi blogera - Bielecki.es

Mniej, więcej, czy może jednak równe 100 pytań i odpowiedzi?

Jeśli masz zamiar przeczytać ten tekst od deski do deski to uprzedzam Cię, że zajmie Ci to jakieś pół godziny, jeśli choć tylko przez 10 sekund będziesz chciał przemyśleć każda odpowiedź, której tu udzieliłem. Trafiłeś na molocha na ponad 10 tysięcy słów. Mój największy i najdłuższy do tej pory wpis. Poprzednik na stanowisku lidera był czterokrotnie mniejszy i zawierał raptem 2,7 tys. słów. Poniżej wspomniany gigant – 100 pytań i odpowiedzi na Wasze pytania.

1. Dlaczego to zrobiłem?

To pytanie zadała mi najlepsza przyjaciółka, gdy spotkaliśmy się ostatnio na kawie i co ciekawe nie chciała wtedy poznać odpowiedzi. Chciała ją przeczytać dopiero na blogu. Przez długi czas myślałem, że będzie to zabawne odpowiedzieć na tyle pytań. Z czasem zrozumiałem, że to naprawdę ciężkie wyzwanie, którego rozwiązanie zajęło mi ponad 2 miesiące. Myślałem, że do pytań wystarczą 2-3 zdaniowe odpowiedzi. Jednak w zdecydowanej większości nie wyczerpało by to nawet w małym ułamku tego, co chciałbym przekazać. Stąd rozwiązanie tego problemu wymagało czasu i dużego wkładu energii.

2. Dlaczego 100?

Lubię wymowne liczby, a 100 do takich należy. Nie jest zbyt mała, ani też pompatycznie duża, jak choćby 1000. Z drugiej strony taki ogrom pytań mógłby stać się solidną podstawą do powstania książki o roboczym tytule „Spowiedź blogera”. Korciło mnie jeszcze na coś podwójnego w stylu 55, 66 lub 77 pytań. Jednak ostatecznie postawiłem na 100. Po czasie myślę, że było to najlepsze rozwiązanie.

3. Jesteś gotowy na te 100 pytań?

Oczywiście! Realizowałem już kilka podobnych w stylu wpisów choćby – Co mi przyniósł 2017 rok? Rozliczenie listy celów. Lubię takie wyzwania, które mogą dać zaskakujący wynik. Dowodem na to może być reakcja czytelników na wspomniany powyżej wpis.

4. Co jeżeli wyczerpie się limit i pytań będzie więcej niż 100?

Oczywiście odpowiem na wszystkie pytania, bez względu na ich ilość ponad wyznaczony cel. Wyzwanie jest wyzwaniem i warto je podjąć.

5. Czy jeśli dostaniesz tylko 99 pytań (lub mniej), to też na nie odpowiesz czy wycofasz się rakiem, tłumacząc się, że za mało – miało być 100?

Pytań zadano kilkanaście ponad limit, jednak gdyby było ich mniej to również podjąłbym się odpowiedzi na każde z nich. Bo ciekawi mnie to, co chcecie ze mnie wyciągnąć. Pytania i odpowiedzi, które przeczytasz poniżej w większości przypadków nie były zbyt dociekliwe, tylko kilka z nich zmusiło mnie do dłuższego zastanowienia się nad odpowiedzią. Nie było także pytań, które mocno by ingerowały w moją prywatność.

6. Z jakiego powodu bierzesz udział w tym „wyzwaniu”? Jaki masz cel odpowiadając na te 100 pytań?

Odpowiedź paradoksalnie jest bardzo prosta – chciałbym dać się poznać lepiej moim czytelnikom. Nieco pośrednio także da mi to podpowiedź, w którym kierunku powinno podążyć moje blogowanie. Co warto zmienić lub poprawić, a nad czym mocniej popracować.

7. Ile piw już wypiłeś?

Nigdy tego nie liczyłem, sumarycznie przez te wszystkie lata mogło być ich kilka tysięcy – jeśli chodzi dosłownie o ilość. W zamierzchłych czasach mój piwny świat był szczelnie zamknięty do kilku wielkich koncernów i ich marek. Lech, Żywiec, Tatra, Warka, czasami były to Carlsberg lub Heineken i moja regionalna „Perełka”. Po pierwszej edycji Lubelskich Targów Piw Rzemieślniczych mój piwny świat całkowicie się odmienił i przeszedłem z ilości na jakość. Samych piw rzemieślniczych spróbowałem już około 250 z 40 może 50 różnych browarów. Solidny ich zestaw czeka także na swoją kolej do degustacji w mojej leżakowni.

8. Skąd się wzięła u Ciebie „pasja” do piwa? Dlaczego zostałeś smakoszem piwa? Co sprawiło, ze zająłeś się piwami?

Zaczęło się to blisko 2,5 roku temu, kiedy to na pierwszej edycji Lubelskich Targów Piw Rzemieślniczych dowiedziałem się co to jest kraft. I by nie było tak pięknie, to nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Na pierwszy ogień poszedł wtedy coffe stout, po bezsmakowych lagerach było to tak ekstremalnie smakowe doznanie, że prawie zwymiotowałem. Tak! Prawie to zrobiłem! Intensywność smaku i aromatu mnie przygniotła, choć teraz się już tylko z tego śmieję.

9. Skąd pomysł na „piwne” relacje?

Z czasem tak zagłębiłem się w świat piw rzemieślniczych, że postanowiłem się tym podzielić z moimi czytelnikami. Do tego jednak wymagana była mała, a jednocześnie wielka zmiana na blogu czyli rebranding mojej własnej marki. W ten sposób niespełna 1,5 roku temu na blogu pojawił się pierwszy piwny wpis – Piwo – 20 nie tylko medycznych powodów dla, których warto go pić! Od tego czasu regularnie pojawiają się degustacje, relacje z odwiedzin w piwnych miejscach oraz z piwnych wydarzeń.

10. Kiedy masz ochotę największą na wypicie piwa kraftowego?

Gdybym mógł, to zapewne piłbym je nieprzerwanie, ale nie wyszłoby to wtedy zbyt pozytywnie dla mojej wątroby. Często mam ochotę wypić je bezpośrednio po pracy i do niedawna miałem takie miejsce, gdzie mogłem to zrobić – pub U Fotografa. Obecnie lokal jest w remoncie i docelowo otworzony zostanie pod zmienioną nazwą – Browar Zakładowy Wielokran. Przez obecne perturbacje w tym temacie tymczasowo zostanie on otwarty w Centrum Spotkania Kultur. Innym rozwiązaniem jest to, gdy wrócę do domu, po wykonaniu wszystkich niezbędnych zadań, na spokojnie mogę sobie otworzyć piwo, przelać je do szkła i nim się delektować – siedząc w swoim ulubionym fotelu.

11. Jaki jest Twój ulubiony styl piwa i dlaczego akurat taki?

Jeśli chodzi o styl, to nie mam tego jednego wybranego, raczej odrzuciłem te niewyraziste w moim odczuciu czyli lagery i pilsnery. Lubię każdy wyrazisty w smaku i aromacie styl piwa, bez względu na to czy będzie on jasny lub ciemny. Obecnie poszukuję intensywnych piw w stylu IPA, DIPA, belgijskich, stout, RIS, porter czy barley wine – zwłaszcza, gdy cztery ostatnie leżakowały w beczkach po innych wysokoprocentowych trunkach, które oddały im to, co najlepszego w sobie miały. W każdym razie ma być intensywnie w doznaniach.

12. Które nuty dominujące lubisz najbardziej?

Jak wspomniałem wyżej ma być intensywnie w aromacie i smaku. Każda intrygująca nuta jest mile wskazana. Chmielowo, kwiatowo, owocowo, żywicznie, czasami coś na kwaśno, nuty czekolady, kawy i palone, nawet wędzone niczym szynka. Niektóre z wymienionych wzajemnie się wykluczają inne idealnie ze sobą współgrają. Wszystko to zależy od stylu, który aktualnie próbuję.

13. Jakie jest najlepsze piwo które do tej pory piłeś?

Nie mam najlepszego piwa, które piłem. Dlaczego? Na rynku piw rzemieślniczych codziennie pojawia się coś nowego i łatwiej dobrać choćby najlepszą „trójkę” z danego browaru, niż wybierać to jedno najlepsze ze wszystkich dostępnych. By jeszcze bardziej uzmysłowić jak problematyczne jest wybranie najlepszego piwa dodam, że w kolejnych latach 2014-2017 pojawiło się na rynku odpowiednio około 1200, 1500, 1600 i 1700 piwnych premier. Rynek piw rzemieślniczych rozwija się bardzo szybko.

14. Musisz skończyć ważny tekst na bloga, ale przychodzi Twój kumpel z piwem którego jeszcze nie piłeś. Co wybierasz?

Aż tak dobrze to nie ma. Pracuję w Lublinie, a mieszkam nieco ponad 20 km od niego. Tak więc znajomi nie „wpadają” znienacka z kraftem w rękach na odwiedziny – chyba, że wszystko jest wcześniej starannie zaplanowane. O wiele częściej za to spotykam się ze znajomymi w Lublinie na mieście.

15. Lubisz w takie miejsca, które serwują piwa rzemieślnicze wybrać się sam, z przyjacielem, czy też z większym z towarzystwem?

Tu wszystko zależy od sytuacji. W Lublinie teren mam dobrze rozpoznany. Umawiam się ze znajomymi na spotkanie, albo czasami po pracy udaję się sam na jedno piwko w ramach relaksu do ulubionego lokalu. Jeśli gdzieś wyjeżdżam to robię wcześniej rozpoznanie przez aplikację i stronę internetową Polski Kraft, co do sklepów z piwami rzemieślniczymi i samych browarów. Na miejscu Google zaś pomaga znaleźć puby i restauracje, gdzie serwowane są takie piwa.

16. Ile piw wypiłeś podczas odwiedzin w tych wszystkich „piwnych” miejscach?

Przy każdej wizycie w takim piwnym miejscu jednorazowo staram się wypić nie więcej niż 3 piwa. Większa ilość staje się już męcząca i odbiera przyjemność picia dobrego piwa. Wyjątkiem są sytuacje, gdy np. browary restauracyjne mają w karcie zestawy degustacyjne złożone z 4 lub 5 piw, a te podawane są w ilości około 150 mililitrów każde. Jeśli miałbym policzyć ile faktycznie różnych piw spróbowałem w takich miejscach to oceniałbym to w przeciągu 2,5 roku na około 150.

17. W jaki sposób dowiadujesz się o nowościach na rynku piw kraftowych?

Najlepiej jest tutaj odwiedzić sklep z piwami rzemieślniczymi i porozmawiać ze sprzedawcą. Takie osoby zawsze są na czasie i powiedzą nie tylko o tym, co przyjechało w ostatnim transporcie, ale także, o tym, co może być w najbliższym czasie. Pozostałe źródła informacji to wspomniana wcześniej aplikacja i strona internetowa Polski Kraft. Facebook i grupa Piwny Lublin, gdzie członkowie dzielą się wrażeniami z degustacji i informacjami, gdzie zdobyli dane piwo. Ponadto Fanpage i profile browarów w serwisie Instagram. To aż nadto informacji o piwnych nowościach.

18. W jaki sposób nabywasz te różnorodne piwa? Współpraca blogerska?

W większości jest to samodzielny zakup w sklepach specjalistycznych lub dużych sieciach super i hipermarketów, gdzie coraz częściej pojawiają się półki z dobrym piwem. Również z każdego wyjazdu po Polsce staram się przywieść kilka piw z danego regionu, który odwiedziłem. Czasami także dostaję niespodziankę od browarów w postaci paczki z płynną zawartością.

19. Najlepsza IPA (bo ja lubię!), jaką piłeś do tej pory?

Również lubię ten styl piwny za jego intensywny smak i aromat. A jeśli miałbym coś polecić to niewątpliwie Pan IPAni, Double Pan IPAni z Trzech Kumpli – Browar Lotny, Wujek z Ameryki, Wniosek Urlopowy, Podwójny Wniosek Urlopowy, Plan Wykonany, Ciężki Ładunek – Browar Zakładowy, Imperial Ruda Maruda – Browar Waszczukowe, Earl Grey AIPA – Browar Revolta, Tropial Imperial IPA, Grejpfrut IPA – Browar Wrężel. Każde z nich dla  mnie ma to „coś” w sobie.

20. Jakie inne trunki oprócz piwa jeszcze pijesz?

Ograniczyłem się zasadniczo do piwa, jednak na spotkaniach rodzinnych często piję wino, tutaj także jestem otwarty na temat i równie często sięgam po białe, jak i czerwone wina. Wódkę odstawiłem niemal całkowicie, jedyna sytuacja kiedy ją dopuszczam to wesela. Czasami także spróbuję kieliszek dobrej, własnej roboty nalewki – pigwówki lub jezynówki.

21. Co jest Twoją największą przyjemnością, chwilą zapomnienia? Takim tu i teraz, gdzie nic innego się nie liczy?

Odpowiedź na to pytanie znajdzie się tutaj. Dlaczego? To czas na degustację piwa i cały związany z tym rytuał. Najpierw wybór piwa, a z tym czasami naprawdę bywa ciężko, bo wybór na półce mam całkiem spory. Wiele piw celowo wybieram tak, by spędziły rok lub nawet dłużej na leżaku, dzięki temu mogą się lepiej ułożyć. Chodzi tu głównie o piwa ciemne, takie jak porter i RIS czy też barley wine. Gdy już zdecyduję się na konkretne piwo, staram się dobrać do niego właściwe szkło, tak by jak najlepiej uwydatniło jego cechy. Najczęściej będzie to coś na stópce i zamykające się nieco u szczytu tak, by trzymane w ręku nie przenosiło ciepła na piwo, a w swoim wnętrzu kumulowało jego aromaty. Po odkapslowaniu poznaję jego zapach, następnie nalewam go do szkła, w którym mogę się mu przyjrzeć. Ponowny kontakt z aromatami, staram się wychwycić najważniejsze nuty i je zidentyfikować, po czym następuje pierwszy łyk – kulminacja całego napięcia związanego z degustacją. Potem zostaje już tylko nieśpieszne cieszenie się tym, co daje Ci dobre piwo.

22. Ile % miało najmocniejsze piwo, z którym miałeś do czynienia? Jeśli je pamiętasz, to czy miło wspominasz jego spożywanie, czy raczej niezbyt?

Niestety nie przytoczę nazwy bo jej po prostu nie pamiętam, był to RIS leżakowany w beczce bo Burbonie lub whisky – miał w okolicach 13% i próbowałem go na targach piw lub w lokalu. Odczucia miałem całkiem przyjemne, bo wszystko zależy od tego, jakie masz nastawienie do piwa, które właśnie pijesz. Czasami alkohol bardzo wyraźnie czuć w aromacie i smaku w piwach, które maja już nieco poniżej 7%, innym razem nawet przy ponad 10% jest on tak doskonale zamaskowany, że jest słabo wyczuwalny, a dopiero po chwili czuć jego „grzejący” efekt. Wiele także zależy od stylu i składników dodatkowych zawartych w piwie. W niedługim nastąpi u mnie zmiana na stanowisku lidera w procentowym rankingu, bo udało mi się zdobyć dwa interesujące piwa, jedno z nich ma 14%, a drugie 15%, jednak dam im jeszcze szansę na odrobinę leżakowania.

23. Bardzo dużo u ciebie o piwach rzemieślniczych. A gdybyś dostał propozycję napisania o nich do biuletynu lub magazynu, albo wydania broszury będącej niejakim drogowskazem na mapie piw kraftowych?

Odpowiedź będzie krótka! Znam lepszych od siebie i z większym doświadczeniem w tej materii i to do nich skierowałbym zainteresowane osoby. Sam ewentualnie mógłbym być jednym z współautorów.

24. Jaki browar czeka w kolejce do przetestowania?

Na półkach stoi wiele piw, z różnych browarów. W planach mam podobne wyzwania, ale już co najwyżej pięciodniowe, maksimum siedmiodniowe. Jakie browary mogłyby trafić do rozpracowania? Pinta, Wrężel, Mariensztat, Trzech Kumpli – Browar Lotny, Amber jest wiele ciekawych opcji.

25. Mówią, że od piwa się tyje, inni mówią, że to nie od piwa, tylko od podjadania podczas picia – jaka jest prawda?

To, że od piwa się tyje jest jednym z największych mitów związanych z tym napojem! Piwo w zależności od stylu ma od około 200 do 350 kcal na butelkę 0,5l. Przekładają to na częściej używane wartości w odniesieniu do 100 gr/mil danego produktu wynosi to odpowiednio 40-70 kcal. Dla przykładu i w kontrze do kaloryczności piwa, sprawdźmy ile kalorii ma mleko 3,2%, które jest najczęściej wybierane przez kupujących w sklepach – 61 kcal w 100 mililitrach. Tak więc jedno piwo dziennie nie powinno spowodować wzrostu masy ciała przy zachowaniu normalnej aktywności fizycznej. Czym innym jest natomiast wypijanie kilku piw dziennie, przegryzanych zakąskami w postaci chipsów, orzeszków, pizzy, hamburgerów i innych rzeczy, które wypełniają usta.

26. Co dla Ciebie jest najbardziej interesującym tematem do fotografowania?

Interesujące dla fotografa może być wszystko, każdy jednak wybiera własną drogę. Sam staram się nie zamykać na żadną z opcji. Początki mojej fotograficznej przygody jeszcze z aparatem kompaktowym zaczęły się od szeroko pojętej fotografii natury oraz zdjęć domowych zwierzaków. Z czasem, wraz z poszerzaniem zaplecza sprzętowego podjąłem próby sesji portretowych, zdjęć lotniczych, czy też fotografie makro. Od kiedy prowadzę bloga także pojawiła się fotografia produktowa. W każdym z tych tematów staram się realizować, choć fotografia lotnicza chyba już na zawsze będzie na pierwszym miejscu.

27. Lubisz robić zdjęcia, a czy masz jakieś sprawdzone metody na zrobienie idealnie białego tła do zdjęć?

Jeśli chce się osiągnąć idealnie białe tło to rozwiązań zasadniczo jest dwa. Pierwszym będzie dobranie właściwych ustawień we własnym aparacie. Drugim będzie obróbka w programach graficznych typu Gimp lub Photoshop. Oczywiście są także rzeczy, które mogą nam to w znacznym stopniu ułatwić, jak choćby namioty bezcieniowe.

28. Dlaczego założyłeś bloga? Co cię zachęciło do założenia bloga?

Zaczęło się od fotografii na nieco poważniej 10 lat temu, gdy kupiłem swoją pierwszą lustrzankę. W ciągu ponad 6 lat na moich dyskach powstała pokaźna baza zdjęć, którymi chciałem się podzielić. I to właśnie w kierunku bloga fotograficznego zmierzały moje pierwsze działania.

29. Jakie było Twoje pierwsze założenie dotyczące blogowania? Czy ktoś zaraził cię tą pasją? Co chciałeś osiągnąć?

Pierwotne założenie było takie, by się tym wszystkim bawić i chwalić fotografiami. Jednak pierwsze podejście zostało bardzo szybko zweryfikowane przez rzeczywistość.

30. Skąd pomysł na takiego bloga?

Obecny wygląd bloga i jego zawartość są efektem wielu przemyśleń i niemal 2 lat publikacji pod inną marką. Początki jak wspomniałem były fotograficzne i to w dodatku na Blogspocie, jednak już po 2-3 tygodniach zauważyłem jak wielkie braki ma ta platforma. Pierwszy plan naprawczy wymagał kilku miesięcy, w których przemyślałem wizję tego, co chcę mieć. Samodzielnie nauczyłem się niemal wszystkiego, co jest związane z postawieniem strony na własnej domenie. Od zakupu samej domeny, przez wybór hostingu, instalację WordPressa, wybranie szablonu strony oraz wtyczek, po zsynchronizowanie tego wszystkiego razem. Mój pierwszy poważny blog Nieobiektywny.pl poza fotografią dotyczył także rozwoju personalnego, kultury, kulinariów, aktywności ruchowej oraz lifestylu – czyli bardzo szeroko. Po 1,5 roku, wizytach na 2 dużych konferencjach blogowych i rozmowach z lepszymi w tej materii ode mnie – między innymi z Tomkiem Tomczykiem i Michałem Szafrańskim postanowiłem wprowadzić w życie radykalne zmiany. Od września 2016 roku istnieję w sieci już pod własnym nazwiskiem jako – Bielecki.es.

31. Jak wybrałeś tematykę bloga? Na jakiej podstawie się na nią zdecydowałeś?

Tematyka obecnego bloga w porównaniu do poprzednika jest tylko nieznacznie zmieniona (o niej wspomniałem powyżej) i uproszczona. Rebranding konieczny był także do tego, by móc zacząć pisać o piwach rzemieślniczych , które zafascynowały mnie już pod koniec 2015 roku.

32. Dlaczego Bielecki „es”, tylko taka domena była wolna, czy oznacza to coś więcej, jest jakieś ukryte znaczenie? Ten przydomek „es” to z sentymentu do Hiszpanii?

Odpowiedź jest bardzo prozaiczna – domena Bielecki.pl była już zarezerwowana. A że w obecnych czasach końcówka domeny nie ma znaczenia, to wybrałem taką, by dość dobrze zgrywała się z moim nazwiskiem. Hiszpania? Mam nadzieję ją kiedyś zobaczyć własnymi oczami, choć nie jest to mój priorytet na obecna chwilę jeśli chodzi o moje podróże.

33. Co najbardziej lubisz w blogowaniu?

W blogowaniu najlepsze jest to, że nic mnie nie ogranicza. Mogę pisać o tym, o czym chcę i kiedy chcę. Kolejny plus to możliwość wyrażenia siebie w takiej postaci, w jakiej czuję się najlepiej – tekst, fotografia, obie jednocześnie. Blogowanie jako całokształt, to także możliwość poznania oglądu świata oczami innych twórców internetowych.

34. Jak długo pracujesz nad jednym wpisem?

Czas przygotowania wpisu w moim przypadku jest zależny od wielu czynników. Najważniejszy to temat i forma, zdarza się, że palce same śmigają po klawiaturze i podstawowy tekst powstaje w kilkanaście minut, a ten wystarczy doszlifować, dobrać grafiki z darmowych banków zdjęć i mamy treść, którą można opublikować. Czasami temat wymaga dłuższej wypowiedzi w postaci komentarza do określonego przykładu, sytuacji lub aktualnego wydarzenia, co odpowiednio wydłuża czas twórczy. Inny wkład pracy potrzebny jest do wpisów, których podstawą są moje zdjęcia. Te najpierw według założonego pomysłu trzeba wykonać, następnie obrobić i we właściwy sposób skomentować. Czym innym także charakteryzują się moje degustacje piw, do których powstaje surowy materiał wideo z degustacji i zdjęcia produktowe, które łączy się w finalne wideo, ten ostatecznie wysyłam do serwisu Youtube. Do tego opis na blogu ze zdjęciami i podlinkowane wideo. Suma summarum czas powstania to standardowo od około 1 do 12 godzin, średnia zamyka się w zazwyczaj 4-6 godzinach. Dla kontrastu wpis, który teraz czytasz powstawał przez ponad 2 miesiące.

35. Ile postów w miesiącu publikujesz? Skąd czerpiesz inspirację do wpisów?

Ze względu na to, że blogowanie nie jest moim głównym zajęciem, to na samego bloga i wszystko, co jest z nim związane mam czas dopiero po pracy. Jeszcze do niedawna, gdy nie byłem na pełnym etacie mogłem sobie pozwolić na swobodną publikację 2 czasami nawet 3 wpisów w tygodniu. W tym momencie, gdy mam ponad etat, to dostępny czas pozwala mi na publikację 1, wyjątkowo 2 wpisów w tygodniu. Inspiracja do wpisów jest wszędzie. Niemal każdego dnia dzieje się coś, co warto skomentować – temat do wpisu gotowy. Na dyskach mam potężną bazę zdjęć w postaci około 100 tys. fotografii, z czego ponad 50% stanowi fotografia lotnicza, ponadto przyrodnicza, dokumentacja z odwiedzanych miejsc i wydarzeń, produktowa, makro, sesje portretowe – mam z czego wybierać. Na półkach „awaryjnie” stoi mocny zbiór piw rzemieślniczych,  po które zawsze mogę sięgnąć i przygotować degustację na bloga. Czytam także wiele blogów, które stanowią świetną inspirację do tematyki poruszanej na moim blogu.

36. Jak wiele czasu poświęcasz na bloga dziennie? Z czego innego rezygnujesz w tym czasie?

Staram się z niczego nie rezygnować w całości, ewentualnie sprawnie żonglować czasem, który mam dostępny w ciągu tygodnia, bo takie planowanie jest dla mnie najlepsze i najbardziej ekonomiczne uzasadnione. Jeśli nie przygotowuję kolejnego wpisu na bloga to mam czas by spotkać się ze znajomymi, jeśli nie przy dobrym piwie to na kawie. Z racji wykonywanego zawodu – głównie nauczyciel wf-u i technik samoobrony, dodatkowo podstaw ratownictwa mam zapewnioną solidną dzienną dawkę ruchu. Praktycznie zawsze mam ze sobą aparat lub kamerkę sportową, tak więc jeśli pojawi się coś interesującego do uchwycenia w postaci zdjęć lub wideo to jestem na to przygotowany. Jeden negatywny wpływ blogosfery, jaki na sobie zaobserwowałem to w okresie ponad roku wstecz znacząco spadła u mnie liczba przeczytanych książek. To wcale nie oznacza, że przestałem czytać. Zmieniły się tylko proporcje, o wiele więcej czytam blogów niż fizycznie papieru.

37. Masz jakiś plan na rozwój bloga?

Na początku każdego roku tworzę sobie listę celów związaną nie tylko samym blogiem, ale ze wszystkim, co chcę osiągnąć w ciągu kolejnych 12 miesięcy. Lista ta jest bardzo elastyczna, bo moja praca sprawia, że muszę taki być. Często także w trakcie kolejnych miesięcy  pojawiają się nieprzewidziane wcześniej w planie szanse rozwoju, które staram się wykorzystywać. Nie zakładam także sztywno ile opublikuję wpisów na blogu i, w której kategorii, materiałów wideo na Youtube, czy zdjęć na Instagramie. Fanpage na Facebooku staram się prowadzić w taki sposób, by płynnie reagował na to, co dzieje się nie tylko w moim blogowym życiu.

38. O czym nigdy byś nie napisał na blogu? Czy masz jakieś tematy tabu, których nigdy nie poruszysz na blogu?

Raczej nie ma takiego tematu, którego bym nie poruszył na moim blogu. Ewentualnie taki wpis będzie odsunięty w czasie. Z oczywistych względów nie będę pisał o relacjach międzyludzkich w mojej obecnej pracy. Nie zmienia to jednak faktu, że mogę pisać o systemie edukacji – jako całości i takie wpisy w przeszłości się już pojawiały.

39. Czy wybierasz się na BCP2018 i Blogotok w maju?

Blog Conference Poznań 2018 ze względu na konflikt terminów i całą logistykę związaną z wyjazdem odpuszczam. Blogotok? Jak najbardziej, mam już nawet zarezerwowany hotel na to wydarzenie, choć tu także mam bardzo ciasno z terminami.

40. Co by cię przekonało do zaprzestania blogowania?

Jest jedna niezbędna rzecz do blogowania, a właściwie to dwie. Pierwsza to prąd, bez którego nie skorzystamy z wszystkich urządzeń koniecznych nam do blogowania. Druga – dostęp do internetu, bez którego nic nie opublikujemy. Pozostałe zmienne można ze sobą już spokojnie pogodzić.

41. Co lub kto Cię w blgosferze inspiruje?

Kiedyś czytałem wielkich blogosfery z Tomkiem Tomczykiem na czele, obecnie odstawiłem ich na bok. Staram się raczej samodzielnie odszukać mniejszych tego świata, ale publikujących wartościowe treści. Czasami poszperam dłużej w piwnych blogach. Jeśli tylko mogę to staram się pojawić na 1-2 dużych konferencjach blogowych. To możliwość wysłuchania prelekcji, nawiązania kontaktów w wielu sferach, poznania aktywnych osób w tej materii. To także szansa na podpatrzenie ogólnych tendencji w blogowej branży.

42. Kogo lub czego w blogosferze nie lubisz? Co Ci przeszkadza? Jaki typ czytelników irytuje Cię najbardziej?

Drażnią mnie słabe wizualnie blogi, z jeszcze słabszymi zdjęciami do wpisów – przeważnie autorstwa właściciela bloga, który uważa je za cudowne i idealne. Irytuje język nasączony błędami ortograficznymi, gramatycznymi i interpunkcyjnymi. Drażni mnie ogólnie pojęte niechlujstwo. Nie wracam także do blogów, na których autorzy zamieszczają ozdobniki w ich mniemaniu uatrakcyjniające bloga, a w rzeczywistości świadczące tylko o ich infantylności. Nienawidzę „tanich żebraków” – te bardzo ostre słowa kieruję zwłaszcza do pseudoszafiarek i pseudoblogerek kosmetycznych, które piszą wychwalające peany, bo dostały od firmy XYZ pomadkę, lakier do paznokci lub tusz do rzęs, albo byle ciuch. Dla firmy XYZ koszt takiej zagrywki to kilka złotych, a w zamian dostaje trwałą i często bardzo wartościową reklamę w sieci, za którą w normalnych warunkach musiałaby zapłacić ciężkie pieniądze. Chcesz być wiarygodnym recenzentem? Pisz szczerze także o wadach produktu, a za wykonaną pracę żądaj wynagrodzenia. Osobną kwestią są komentarze i dyskusje, które następnie prowokują. Tutaj lubię merytorykę, jednak bardzo często spotykam nie tylko u siebie komentarze o treści „super wpis”, albo „gratuluję”! O co tu chodzi? Myślisz sobie – tylko na tyle Cię stać? Żenujące. Wracając jeszcze do wyglądu blogów nawet na Blogspocie, nie wkładając w to większego wysiłku całkiem zgrabnie można sobie ustawić sobie wszystko w szablonie, tak by finalnie otrzymać atrakcyjne miejsce w sieci. Nie trzeba od razu startować z własną domeną, najdroższym hostingiem i szablonem strony za kilkaset dolarów.

43. Czy zarabiasz coś na swoim blogu?

Nie, nie zarabiam jeszcze na blogu. Było już kilkanaście propozycji współpracy, jednak z mojego punktu widzenia nie były one wystarczająco atrakcyjne pod względem proporcji wynagrodzenia do mojej włożonej pracy, a często wynagrodzeniem miał być tylko barter i tak niskiej wartości.

44. Czy chciałbyś , żeby blog stał się jedynym źródłem Twojego utrzymania – czy raczej traktujesz go hobbystycznie i wolisz pracę na etacie?

Jeśli miałbym wykonać taki krok, to wcześniej musiałbym się solidnie finansowo zabezpieczyć tak, by przez okres roku, a nawet więcej móc się poświęcić tylko i wyłącznie blogowaniu. Póki co traktuję bloga jako sposób na pokazanie tego, co robię poza swoją pracą zawodową. Na pewno blogowaniu w pełni bym się oddał po wygraniu solidnej sumki w Lotto, która pozwoliłaby żyć z procentów.

45. Ile już blogujesz?

Zaczęło się na Blogspocie, ale to był tylko kilkutygodniowy epizod. Następnie na własnej domenie powstał Nieobiektywny.pl i działał nieco ponad 1,5 roku. Kolejny krok to miejsce, w którym obecnie się znajdujesz, a powstało ono we wrześniu 2016 roku. Sumarycznie to nieco ponad 3,5 roku.

46. Czy były momenty, chwile w Twoim życiu w których myślałeś, że przestaniesz pisać? A może były jakieś dłuższe chwile przestoju? Największy kryzys blogowy to? Jeśli tak, to jak sobie z nimi radzisz?

Od uruchomienia blogowego projektu nigdy nie miałem zamiaru przestać publikować. Zmieniała się tylko jego wizja. Przerwy w pisaniu? Oczywiście, że były i będą, choćby po to by wykonać w głowie reset, odświeżyć pomysły, czy wreszcie mieć zasłużone wakacje. Kryzysów jako takich nie było, ale za to musiałem dwukrotnie zmienić główny nurt działań i wymagało za każdym razem ponad 2 miesięcy pracy na stworzenie nowej marki i wszystkiego, co z nią związane. Kryzysy? Póki co omijają mnie szerokim łukiem, bo blog obejmuje dość szeroką tematycznie paletę poruszanych wątków.

47. Z tego co kojarzę jesteś nauczycielem? Tak, nie? Czy miałeś już kłopoty na linii blog-dyrekcja?

Dyrekcja wie, że prowadzę bloga, ale wątpię by na niego zaglądała. Częściej robią to za to inni nauczyciele. Do tej pory nie zaistniał żaden problem na linii blog – praca i mam nadzieję, że jak najdłużej tak pozostanie.

48. Czy Twoi uczniowie wiedzą ze blogujesz?

Tak, niemal wszyscy moi uczniowie wiedzą, że mam bloga i jaka jest jego tematyka. Bardzo często także pytają, kiedy pojawi się kolejny wpis na blogu. Panowie najczęściej pytają o recenzje piw, a panie o wpisy z zakresu samorozwoju.

49. Jaki jest Twój ulubiony wpis na Twoim własnym blogu?

Nie mam takiego. Może ujmę to inaczej. To jak z fotografią na początku ekscytujesz się wszystkim, co uchwycisz w kadrze. Z czasem jednak dostrzegasz, że to, co kiedyś było dla Ciebie świetne obecnie jest zaledwie przeciętne. Podobnie jest z tekstami, które opublikowałem. Moje pisanie się zmieniło się z czasem, co doskonale widzę, gdy zajrzę jeszcze na teksty z mojego poprzedniego bloga – Nieobiektywny.pl. Są tam teksty, których obecnie prawdopodobnie bym już nie zaprezentował, bo uznałbym je za bardzo średnie.

50. Czy jako bloger przyjąłbyś zaproszenie do telewizji śniadaniowej i wystąpił w charakterze eksperta z jakiejś dziedziny?

Ciekawe pytanie, bo chyba każdy chciałby się pokazać w telewizji, by finalnie stać się bardziej popularnym. Nie sądzę, bym mógł się pojawić już teraz w roli eksperta. Jaka miałaby to być dziedzina? Piwa rzemieślnicze, fotografia, samorozwój? To raczej zostawiłbym lepszym ode mnie. A sam mógłbym dużo opowiedzieć o tym, jak bardzo zmienia się codzienne życie i plan dnia, gdy posiada się bloga, którego chce się prowadzić regularnie i na wysokim poziomie.

51. Co Ci dało blogowanie, co przydało się lub co wykorzystałeś w realu?

Nie będę się rozpisywał w odpowiedzi na to pytanie, bo musiałbym dodać kolejnych kilka tysięcy słów do tego tekstu, a tego większość już by nie wytrzymała. Przekieruję jednak od razu wpisu, który nie tak dawno opublikowałem, a w którym przedstawiam plusy blogowania widziane z mojej perspektywy – Co mi dało blogowanie, czyli 33 razy na TAK!!!

52. Jakie wpisy są najbardziej chwytliwe?

Ciężko to odgadnąć, bo czasami dużą liczbę odsłon zbiera tekst, na który nie stawialiśmy. Statystykom czytelnictwa można jednak nieco pomóc, publikując teksty grupujące pewne informacje. Dobrze pozycjonują się poradniki w stylu „10 sposobów na …”, zestawienia „10 najlepszych …”, zbiory cytatów w takie linki chętnie klikają potencjalni czytelnicy. Kolejnym wabikiem mogą być potencjalnie kontrowersyjne tematy poruszane na blogu.

53. Czy posiadasz blogerskie przyjaźnie? Z kim kumplujesz się z tej strefy?

Przyjaciół mam bardzo mało, może tylu, co palców u dłoni. Za to kilka blogowych kontaktów oceniam jako bardzo wartościowe znajomości. A najciekawszą z nich jest ta z Andrzejem, który prowadzi bloga Kidaj Blog – Blogowanie na freelance. Najlepsze jest to, że poznaliśmy się przez piwo rzemieślnicze, ale to długa i rozciągnięta w czasie historia. Jeśli tylko mamy możliwość to staramy się spotkać przy dobrym kraficie w ulubionej knajpie. Większość tematów rozbija się o wspomniane piwo, ale także dyskutujemy o blogach, jednak w ich technicznym aspekcie, czasami szepniemy słowo o polityce.

54. Czy pisanie ma sens, jak uważasz?

Odpowiem krótko ponownie, przywołując link do wpisu o tym, co mi dało blogowanie. Wbrew pozorom jest to o wiele więcej rzeczy, niż tylko te wymienione w samym tekście. Co mi dało blogowanie, czyli 33 razy na TAK!!!

55. Jakiej propozycji współpracy nigdy nie przyjmiesz?

Najprościej byłoby odpowiedzieć, że takiej, która jest dla mnie ekonomicznie nieopłacalna i tutaj temat można zamknąć. Jednak dociekliwi stwierdzą, że to tylko wymówka od odpowiedzi. Na pewno nie wejdę w nic, co jest sprzeczne z zasadami, które wyznaję. Nie podjąłbym się także współpracy w tematyce, w której nie mógłbym się merytorycznie wypowiedzieć, a na wiele takich osób trafiam w sieci.

56. Jakie są statystki Twojego bloga – od kiedy działasz, ilu masz UU i ile odsłon miesięcznie?

Swoje blogi prowadzę od 3,5 roku. Tak, blogi, bo w sumie miejsce, w którym się znajdujesz jest moim trzecim blogiem. Statystyki – teoretycznie mógłbym się nimi chwalić, ale wcale nie są takie wielkie, jak mogło by się wydawać. To tylko, a może aż w granicach 6-8 tys. UU w skali miesiąca. Ponad jednorazowo odwiedzających mój świat w sieci, wolę tych, którzy zostają ze mną na dłużej i wchodzą w interakcję tworząc stałą relację.

57. Dopiero zaczynam swoją przygodę z blogowaniem, zastanawiam się czy to ma sens? Czy blogowanie może się znudzić?

Blogowanie zdecydowanie ma sens, jednak jeśli chce się być zauważonym to już na starcie trzeba postawić na jakość, nie na ilość. Jeszcze do niedawna wydawało się, że trzeba dużo publikować, po to by pojawiać się jak najczęściej w sieci. Jednak jest to mylne przeświadczenie, bo o wiele bardziej lizy się jakość i na to stawiają wszelkie algorytmy „wujka” Google. Niestety taki jest świat globalnej sieci i tego nie zmienimy.

58. Zajmujesz się tylko blogiem czy to tylko taka pasja, hobby wieczorami?

Póki co podstawowym zajęciem dla mnie jest etat nauczyciela. Blog to dodatek do mojego codziennego życia, w którym mogę pokazać to, co dzieje się poza moją pracą. A w ciągu roku dzieje się naprawdę wiele w każdej materii, która mnie dotyka. Za dobry przykład może posłużyć wpis, w którym rozliczam się z celów, jakie postawiłem sobie w poprzednim roku – Co mi przyniósł 2017 rok? Rozliczenie listy celów. To, co znalazło się w tym wpisie jest tylko odniesieniem się do założonych celów. W rzeczywistości wydarzyło się dwu, może nawet trzykrotnie więcej, niż zawarłem w tym tekście. Dostępny czas, a właściwie jego brak uniemożliwia mi opisanie wszystkiego, co doświadczam w przeciągu mijających 12 miesięcy.

59. Jakie miasto w Polsce według Ciebie jest najpiękniejsze, które lubisz najbardziej i dlaczego?

Nie mam takiego miasta, choć wiele niezwykłych miejsc można znaleźć w Polsce. Bardzo dużo miast może pozytywnie zaskoczyć – Warszawa, Poznań, Wrocław, Toruń, Kielce, Sandomierz, Białystok. Często do nich wracam, każde z nich za każdym razem mnie zaskakuje. W każdym z nich, przy kolejnych wizytach chcę zobaczyć coś nowego. Podobnie w miastach, które nawet z przypadku trafiają na moje odwiedziny, staram się odkryć w nich niebanalne miejsca. To nie tylko puby i lokale, gdzie mogę napić się dobrego piwa, to przede wszystkim małe muzea, parki miejskie, uliczki ze starą zabudową – to one tworzą klimat miejsc, które odwiedzamy. Z racji zamieszkania i pracy zawsze będę miał sentyment do Bełżyc, w których się urodziłem oraz do Lublina, w którym pracuję.

60. Które góry robią na Tobie największe wrażenie?

Raz i tylko przez jeden dzień miałem okazję pospacerować szwajcarskimi ścieżkami Alp, do tej pory mam to w pamięci. Niestety przez moją głupotę straciłem wszystkie zdjęcia, które wtedy wykonałem. Jeśli chodzi o polskie góry to Tatry omijam szerokim łukiem ze względu na częste przypadki głupoty tych, którzy je odwiedzają. Póki nie zmieni się mentalność turystów raczej tam nie zawitam. Za to Bieszczady to moje miejsce. Nie są wysokie i tylko teoretycznie są łatwe, a na każdym kroku potrafią zaskoczyć. To tu jak nigdzie się wyciszam i ładuję swoje akumulatory.

61. Byłeś za granicą, jeśli tak to gdzie?

Preferuję Polskę, na zagranicę nie mam czasu. Choć przy obecnej siatce połączeń z naszych lotnisk to marna wymówka. W sumie mam nawet lotnisko międzynarodowe w Lublinie (a właściwie to w Świdniku) odległości około 40 km od domu. Jeśli chodzi o wizyty poza granicami naszego kraju to były to do tej pory Czechy i Praga oraz Nachod i Hradec Kralove, ponadto Jaskinie Morawskiego Krasu i  Skalne Miasto. W Szwajcarii Zurich oraz Payerne, które odwiedziłem przy okazji pokazów lotniczych z okazji 100-lecia Szwajcarskich Sił Powietrznych, 50-lecia zespołu Patrouille Suisse oraz 25-lecia zespołu PC-7, plus jednodniowy spacer alpejskimi szlakami.

62. Jaki kraj lub kraje masz w planach odwiedzić? Który jest Twoim największym marzeniem?

Nie planuję takich akcji. Jeśli będę miał okazję odwiedzić jakieś miejsce poza granicami naszego kraju to to zrobię. Wbrew pozorom praca w zawodzie nauczyciela nie pozwala na zbyt dużą elastyczność. Nawet wakacje mam szczelnie wypełnione pracą i nie jest to dla mnie czas wolny.

63. Wybierasz podróże po Polsce czy po świecie? Jeśli tak to dlaczego?

Ze względu na czas, koszty i odległości na obecną chwilę stawiam na Polskę. Całkiem nieźle mi to wychodzi, wykorzystując do maksimum wszelkie wyjazdy szkoleniowe i konferencje, nie tylko te zawodowe. Dzięki temu rocznie udaje mi się zobaczyć kilkanaście nowych miejsc, z których przywożę solidną porcję zdjęć.

64. Miejsce ostatnich zagranicznych wakacji?

Szwajcaria, choć tak naprawdę nie były to wakacje, a wyjazd w bardzo konkretnym celu. Pierwszy dzień to był mały spacer po tamtejszych Alpach. Drugi dzień i główny cel podglądanie z aparatem w ręku pokazów lotniczych Air 14 w bazie lotniczej w Payerne. To ostatnie w pełni się  udało i było spotkaniem z kilkoma unikalnymi w skali światowej statkami powietrznymi.

65. Co czytasz ? Jakiego typu książki?

Na moich półkach króluje literatura faktu i reportaże. Większość książek związana jest militariami, w szczególności z wojskami specjalnymi i lotnictwem, nie zabraknie także kilku pozycji o rozgrywkach wywiadów największych mocarstw między sobą w gorących okresach naszej historii. Dociekliwi w mojej bibliotece znaleźliby także nieco dobrej sensacji oraz horroru. Około 1/3 całości to książki związane z moją obecną pracą – dotyczące pedagogiki, socjologii, szeroko pojętego rozwoju, kultury fizycznej i sportu. Za to za nic w świecie nie odkryjecie u mnie romansideł i fantastyki, ten typ literatury to całkowicie nie mój świat.

66. Proszę podać jedną książkę, której nie dokończyłeś czytać?

Jedna to mało, w obecnej chwili mam około 10 rozpoczętych i nie dokończonych książek:
– Generałowie Niewygodna prawda o polskiej armii – Juliusz Ćwieluch,
– Macierewicz i jego tajemnie – Tomasz Piątek,
– Szturman Odważni żyją, ostrożni trwają – Dominik Rutkowski,
– Rewolucja w uczeniu  – Gordon Dryden, Jeannette Vos,
– Psychologia wojny Strach i odwaga na polu bitwy – Leo Murray,
– Stres bojowy Teorie, badania, profilaktyka i terapia – Charles R. Figley, William p. Nash,
– Bez sumienia – Aleksander Makowski,
– Piwo Wszystko, co musisz wiedzieć żeby nie wyjść na głupka – Tomasz Kopyra,
– Finansowy Ninja – Michał Szafrański
To tak na szybko, bez zbędnego stania przed moim księgozbiorem.

67. Książka, która zrobiła na tobie największe wrażenie?

Ciężkie pytanie, bardziej zapadają mi w pamięć książki związane bezpośrednio z moim nurtem zainteresowań, niż te obok nich. Tak więc jednoznacznie nie jestem w stanie podać tej „naj”.

68. Jaka jest Twoja ulubiona lektura szkolna?

By się podlizać należałoby podać największe dzieła, największych polskiej literatury – Potop, Krzyżacy, Pan Tadeusz. Tymczasem najmilej wspominam Łyska z pokładu Idy Gustawa Morcinka.

69. Muzyka, której nie możesz słuchać?

Krótko – disco polo, wszystko inne jest w stanie mnie uspokoić lub pobudzić w zależności od tego, jaki chce osiągnąć efekt. Ten rodzaj muzyki akceptuję tylko i wyłącznie na weselach po kilku głębszych, bo żadna tego typu impreza bez niej się nie obejdzie.

70. Wyszedłeś kiedyś z kina, pamiętasz tytuł.

Z kina jeszcze nie miałem okazji wyjść, ale za to kilka razy dopadł mnie w nim Morfeusz. Ostatnim takim filmem była pełnometrażowa wersja Pingwinów z Madagaskaru.

71. Jaki jest Twój ulubiony bohater filmowy?

Nie mam takich i zapewne ponownie czujesz, że uciekam od odpowiedzi. Nic bardziej mylnego, skupiam się raczej na aktorach, których grę i filmową kreację lubię, bo to oni tworzą klimat produkcji, którą właśnie oglądam. Lubię zawiesić oko na filmach, gdzie gra Kevin Spacey, Al Pacino, Tom Hanks, Edward Norton, Anthony Hopkins czy Morgan Freeman.

72. Jaka scena z filmu (dowolnego, wybranego przez Ciebie) jest Twoją ulubioną i dlaczego?

Ponownie nieco ucieknę od odpowiedzi wprost, a wymienię kilka filmów, które dla mnie zawierają wiele genialnych scen i na stale weszły przez to do kanonu współczesnego kina. To zaczynam – Skazani na Showshank, Zielona mila, Forest Gump, Nietykalni, Ojciec Chrzestny, Lot nad kukułczym gniazdem, Milczenie owiec, Więzień nienawiści, Leon zawodowiec, Wielki błękit, Siedmiu samurajów, Helikopter w ogniu, 2001: Odyseja kosmiczna, Deszczowa piosenka, Blues Brothers. Z polskiego kina Seksmisja, Vabank, Miś, Sami swoi czy też Trzy kolory Kieślowskiego, Bogowie, Pokłosie, Katedra i Sztuka spadania Bagińskiego. Wiele z tych filmów stylem, klimatem, wykonaniem i co najważniejsze przekazem leży bardzo daleko od siebie, ale dla mnie stanowią istoty wkład w kinematografię.

73. Chciałbyś napisać książkę?

Od dawna mnie do tego ciągnie. Kilkukrotnie rozpisywałem sobie już plan, czy też szkic takiej książki. Tak więc pomysł jest, a nawet kilka. Gorzej niestety z dostępnością czasu by tego dokonać. Koszty samodzielnego wydania książki także nie są takie małe, jak mogłoby się wydawać. Na obecną chwilę jest to inicjatywa odroczona w czasie.

74. Jaka książka Twoim zdaniem jest lekturą obowiązkową dla każdego człowieka i dlaczego?

Uważam, że nie ma takiej książki, którą musi przeczytać każdy. Jesteśmy bardzo różni, mamy inne gusta. Myślę, że najważniejsze to czytać takie książki, które poszerzają nasze horyzonty i pozwalają nam się rozwijać w kierunku, który sobie obraliśmy. Zmuszanie do czytania konkretnych pozycji nigdy nikomu nie wyszło na dobre.

75. Jak jest Twój główny cel na Nowy 2018 rok?

Nie mam głównego celu na ten rok, stawiam sobie za to więcej mniejszych celi, które są łatwiejsze do realizacji. Realizacja każdego z nich nawet nie w 100% powoduje, że motywacja nie spada choćby na chwilę. Stawianie jednego lub kilku dużych celi przed sobą przy pierwszej porażce może znacząco obniżyć naszą chęć realizacji pozostałych. O moim podejściu do tego tematu najlepiej przeczytać we wpisach 34 cele i postanowienia na 2017 rok oraz Co mi przyniósł 2017 rok? Rozliczenie listy celów.

76. Jak radzisz z sobie z połączeniem regularnego blogowania i reszty życia?

Nie jest to proste zadanie – zwłaszcza teraz, gdy mam ponad etat w swojej obecnej pracy. Jeszcze do niedawna, na niepełnym etacie było dużo łatwiej, zwłaszcza, że codziennie ucieka mi ponad 2 godziny na same dojazdy do i z pracy. Bez dobrego planu dnia nic tutaj się nie osiągnie. Mam ustalone ile czasu dziennie średnio mogę poświęcić na bloga i socialmednia z nim związane. Dzięki temu udaje mi się jeszcze wygospodarować czas na spotkania ze znajomymi, kursy, szkolenia, kino, a nawet podróże po naszym niezwykłym kraju.

77. Jak radzisz sobie z ewentualną krytyką? Czy Ciebie jako blogera ona dotyka?

Nie mam nic przeciwko krytyce, o ile jest merytoryczna. Taka krytyka ma sens, bo pozwala nam dostrzec to, na co jeszcze przed chwilą byśmy nie spojrzeli lub tego nie dostrzegli. Merytoryczna krytyka to także jeden z najlepszych motywatorów do tego, by stawać się lepszym. Natomiast każdy, kto wylewa u mnie falę hejtu myśląc, że to najlepsza forma krytyki lub rzuca bluzgami i chamstwem wierząc, że to idealna forma zdobycia sławy  z automatu dostaje nieodwołalnego bana.

78. Jesteś nauczycielem, ja marzę o tej pracy i może uda mi się kiedyś połączyć marzenia z moim hobby, może masz jakąś radę dla osoby, która dopiero zaczyna pracę w tym zawodzie?

Twardy tyłek to podstawa w tym zawodzie. Kolejny ważny czynnik to niekończąca się nauka i poszerzanie własnej wiedzy oraz warsztatu pracy. Cierpliwość do uczniów to czasami większy wysiłek niż wejście na szczyt Mount Ewerest. Satysfakcja jednak z czasem potrafi wynagrodzić większość mankamentów tego zawodu.

79. Z jakiego powodu wybrałeś karierę „Pana WFisty“, a nie inną drogę, a jeśli już to jaką inną drogę byś wybrał teraz na tamte czasy?

Od zawsze byłem ruchliwym dzieciakiem i wszędzie było mnie pełno. Z boiska przy podstawówce rodzice często ściągali mnie siłą. Potem rodzice stwierdzili by wysłać mnie na karate lub coś podobnego, jak dostanę po tyłku to się uspokoję. Karate nie było, za to w LO, w którym rozpocząłem naukę treningi taekwondo prowadził olimpijczyk z Seulu – Wojtek Kowalski. Jednocześnie także trenowałem siatkówkę, którą prowadził Mariusz – obecnie to mój bardzo dobry znajomy. I to właśnie dzięki rozmowom z nim zaryzykowałem złożenie dokumentów na AWF. Udało się, dzięki temu jestem właśnie w tym miejscu, w którym jestem. Czy bym coś zmienił? Kto wie, ale nie rozmyślam nad tym, co by było gdyby …?

80. Jak zmieścić tyle zainteresowań w jednym życiu? Jak ich nie zaniedbywać?

Wspomniałem o tym już wcześniej. Bez dobrej organizacji dnia nie ma szans na realizację własnych pasji. Jeśli to się osiągnie, to możliwe jest wygospodarowanie czasu na naprawdę wiele rzeczy pozornie niemożliwych do realizacji. Brak choćby podstawowego planu dnia uniemożliwia realizację nawet najprostszych celów na każdy dzień, nie wspominając o tych naprawdę ambitnych i wymagających czasu.

81. Czym jest dla Ciebie rodzina?

To najlepsze, co człowiek może dostać od życia.

82. Co cię najbardziej motywuje?

Najlepszym motywatorem dla mnie od kilku już lat jest zawsze lista celów. W tym roku takiej nie publikowałem, bo jest niemal identyczna z tą z ubiegłego roku. Jeśli chcesz to możesz się z nią zapoznać bliżej – 34 cele i postanowienia na 2017 rok. Dzięki temu wpisowi możesz sprawdzić w jaki sposób planuję realizacje swoich celów.

83. Jakie jest Twoje największe marzenie, którego jeszcze nie spełniłeś?

Na szczycie listy jest kilka lotniczych „zachcianek”, z czego TOP 3 do spełnienia tylko po rozbiciu dużej kumulacji w Lotto. Dlaczego duża kumulacja jest do tego niezbędna? Bo to loty – nazwijmy je widokowymi, na pokładzie samolotów bojowych. W niektórych krajach po dokonaniu odpowiedniej wpłaty istnieje możliwość lotu w szkolno-bojowych wersjach niektórych samolotów wojskowych. Prym wiodą w tym Rosjanie, gdzie za kwotę około 100 tys. złotych można odbyć blisko godzinny lot na granicę stratosfery samolotem MiG-29. Podobne loty odbywają się samolotem Su-27/Su-30, a to samolot o wiele potężniejszy od 29-tki, tak więc koszt większy. Jeszcze większy i jeszcze szybszy jest  MiG-31, często nazywany stalową błyskawicą. Kolejna ciekawa propozycja to Zero Gravity (lot paraboliczny) na wyłączność w samolocie Ił-76 (wielki samolot transportowy) – taka przyjemność to już ponad 150 tys. zł. Jest z czego wybierać, jeśli ma się takie marzenia.

84. Czym się kierujesz w życiu, masz jakieś motto?

Każdym z nas kieruje jego własny światopogląd, a ten potrafi być bardzo różny i o ile nie jest on sprzeczny z obowiązującym prawem to będzie to solidny motywacyjny kopniak. Jeśli chodzi o motto/motta, którymi się kieruję w życiu, to podobają mi się te, które mają wojskowe jednostki specjalne. Polski GROM – Tobie Ojczyzno, JWK – Cisi i skuteczni. Brytyjski SAS – Who dares wins! Śmiałym szczęście sprzyja, śmiały zwycięża. Navy Seals – The only easy day was yesterday – Ostatni łatwy dzień był wczoraj. Legia Cudzoziemska – Marche, ou creve – Maszeruj albo giń. Lub łacińskie – Semper Fidelis, Semper Paratus – Zawsze wierni, zawsze gotowi. Każde z nich ma jasny przekaz – musisz być gotowym do wyzwań – bez względu na to, jakie one będą. Od tych najmniejszych, po te największe. O motywacyjnych cytatach znanych osób już nie będę się rozpisywał, bo te najlepsze zebrałem w jednym z moich wcześniejszych wpisów – Nigdy się nie poddawajcie! 33 motywujące cytaty!

85. Wierzysz w przeznaczenie?

Nie wierzę w przeznaczenie, wierzę jednak w to, że wielu rzeczom we własnym życiu można pomóc. Co przez to rozumiem? Nic samo nie przychodzi – nawet wygrana w Lotto. Jeśli nie kupisz losu na loterii, to nie dajesz sobie szansy na wygraną. Podobnie jest z każdym aspektem naszego życia. Jeśli chcesz osiągnąć sukces w danej dziedzinie, to musisz się rozwijać w tym kierunku. Chcesz mieć dziewczynę, chcesz mieć chłopaka? Nie spotkasz swojej drugiej połówki siedząc w domu na własnych 4 literach. Musisz stwarzać okazje, jeśli nie masz okazji do tworzenia doświadczeń to nie dajesz sobie szansy by wykonać krok do przodu. Stoisz w miejscu, a według wielu pozostawanie w miejscu to tak naprawdę krok w tył.

86. Czytałam wpis o 10 rzeczach, których byś w sobie nie zmienił… czy jest coś/ktoś co sprawiłoby, że jednak coś byś z tej listy usunął i zmienił w swoim życiu?

Wpis o którym wspominasz – 10 rzeczy, których w sobie nie zmienię. To bardzo uniwersalna wskazówka do tego, jak być sobą przy nieustającej presji z otoczenia. Każdy powinien stworzyć własną, podobną listę – nie koniecznie w 10 punktach, być może wystarczy ich 5. Gdzie zawrze te swoje cechy, które stanowią o nim, jako o całości. Co najciekawsze, często nie są to nasze najmocniejsze cechy, tylko te, które świadczą o naszej „normalności”. Wracając jednak do krótkiej i zwięzłej odpowiedzi na Twoje pytanie – nie, nic nie zmieniałbym w tym, co zawarłem w tym tekście.

87. Gdyby życie zmusiło Cię do porzucenia na zawsze jednej z Twoich pasji to co nadal chciałbyś robić: blogować czy smakować piwo?

To dylemat na poziomie osiołka z wiersza Aleksandra Fredro. Któremu w żłoby dano owies oraz siano, rozprawia o ich atutach i walorach, ale nie może podjąć decyzji, po które sięgnąć jako pierwsze. Póki sam nie mam takiego dylematu, to także nie chciałbym ferować jaka byłaby moja ostateczna decyzja – blogowanie czy piwne degustacje. Na obecną chwilę świetnie udaje mi się połączyć te dwie ważne dla mnie dziedziny. W końcu wnioski z piwnych degustacji pojawiają się na moim blogu. A po dosyć dużej liczbie komentarzy pod piwnymi tekstami wnioskuję, że udaje mi się tym tematem zainteresować czytelników. Mam także z tego dużą satysfakcję, bo mogę poszerzyć piwną świadomość statystycznej osoby poza świat międzynarodowego lagera, a przez to bezpośrednio wpływać na kulturę spożywania alkoholu. Z tą choć jest coraz lepiej, to czasami nadal sięga bruku.

88. Trzy rzeczy bez których nie ruszasz się z domu?

Tutaj muszę odpowiedzieć dwukrotnie i już na wstępie pominę tak oczywiste rzeczy, jak portfel z dokumentami i kartą do bankomatu czy telefon, które zawsze mam w kieszeni spodni. Pierwszym zestawem będzie to, co zabieram do pracy. A zawsze będzie to laptop, rzeczy do przebrania i terminarz z Tebry, który co roku dostają jako bonus do prenumeraty jednego z czasopism o tematyce militarnej – w nim zapisuję wszystko, co jest dla mnie istotne. Drugi zestaw to taki, z którym wychodzę z domu w każdym innym celu. Tutaj w plecaku zawsze znajdzie się miejsce na lustrzankę z podpiętym uniwersalnym szkłem 18-105 mm, do tego kamerka sportowa, bo nigdy nie wiadomo, kiedy w zasięgu wzroku pojawi się coś wartego uwagi i utrwalenia tego. Gdy w planie mam typowy plener foto to zabieram ze sobą dodatkowe tele 70-300 mm i stałkę 35 mm, czasami także lampę zewnętrzną.

89. Psy czy koty?

Od kiedy pamiętam w moim życiu były koty. Mieszkały po sąsiedzku w domu dziadków. Choć zaplanowałem sobie, że kiedyś będę szczęśliwym posiadaczem kota rasy Maine Coon, to i tak wielki sentyment będę miał dachowców. Tak na marginesie mam obecnie dwie kotki Józię i Małą. Jeśli chodzi o psy pierwszy pojawił się blisko 17 lat temu i był ze mną przez ponad 15 lat. Obecny ma imię po poprzedniku, czyli Gizmo i jest 30 kilogramami szczęścia, nieustannie skorymi do zabawy.

90. W jaki sposób znalazł się pies w twoim życiu, przypadek czy wybór?

Pies jak to zazwyczaj bywa pilnuje obejścia i tak jest w moim przypadku. Pilnuje działki, bo mieszkam w zwyczajnym domu, na zwyczajnej nomen omen działce. Uprzedzając pytania obrońców zwierząt – żaden z moich psów nigdy nie był uwiązany na łańcuchu, obecny pies na co dzień nawet nie ma na sobie obroży . Gizmo gdy zobaczy smycz z uprzężą cieszy się bo wie, że za chwilę wyjdzie na długi spacer, gdzie ma nieskrępowaną możliwość wybiegania się, kopania dołków, czy też pogonienia zająca, z którym z oczywistych względów biegowo nie ma szans.

91. Czy lubisz teriery typu bull? Dlaczego?

Mam do nich obojętny stosunek. Wizualnie nie wszystkie z terierów  typu bull mi odpowiadają, są jednak takie, które wyglądem już od pierwszego spojrzenia zdobywają szacunek. Wiem, że przez wiele lat zdobyły sobie negatywną opinię, ale to wina właścicieli, który nie grzeszyli inteligencją. Czy bym się zdecydował na takiego psa? Szczerze – nie jestem w stanie na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Mają cechy, które bardzo mi się podobają – siła, odwaga, waleczność. Wymagają jednak zdecydowanego i opanowanego właściciela, który będzie w stanie nad nimi zapanować. Dorzucę tutaj jeszcze jedną myśl o innych psach – rasy Chihuahua i York. Właściciele często mają je za pupilki, którym wszystko wolno, przez to bardzo szybko przy nodze pojawia się mały terrorysta. I nic nie pomoże w tym, by zmienić wyidealizowany obraz krótkonogiego potworka.

92. Kawa czy herbata? Skąd taki wybór?

Lubię oba napoje. Na co dzień jednak wybieram herbatę, łatwiej ją przygotować i o wiele większy jej wybór jest na rynku. Najczęściej sięgam po czarną i zieloną , ale nie odmówię także czerwonej. Pijam jej całkiem sporo, bo 3-4 duże kubki dziennie.

93. Pijesz kawę? Jeśli tak, to jaką preferujesz?

Sięgam po nią rzadziej niż po herbatę, ale podobnie preferuję czarną, bez żadnych udziwnień. Powoli przekonuję się do latte, z kolei cappuccino przysłowiowo mi nie „wchodzi”, choć różnice między nimi są podobno minimalne.

94. Jaki rodzaj socialmediów wolisz www/ Facebook / Instagram i dlaczego?

Zasadniczo poza blogiem na własnej domenie używam trzech socialmediów. Są to Facebook, Instagram oraz Twitter. Choć to blog jest miejscem, gdzie najlepiej można mnie poznać, to soszale ułatwiają kontakt z moim światem i umożliwiają bezpośrednie do niego przekierowanie. Facebook w blogowym świecie to już oczywistość i o ile jeszcze na początku swego istnienia był świetnym rozwiązaniem, to teraz rządzą nim tajemnicze algorytmy. Jednak bez niego się nie obejdzie, fanpage ze swoją tablicą sprawia, że nie zaśmiecamy bloga codziennymi drobiazgami, krótkimi myślami, czy też fotkami, które wykonaliśmy w ciągu dnia. Jednocześnie pozwala podrzucić informację o nowych wpisach, które pojawiły się na blogu. Instagram to z założenia mobilna fotogaleria, jednak już dawno przestał być mobilny. Jest coraz bardziej profesjonalny, to znaczy królują na nim zdjęcia wykonane profesjonalnym sprzętem, w studio przez równie profesjonalnych fotografów. Co mam powiedzieć o swoim profilu? Blisko 80 tys. śledzących prawie 1,5 tysiąca zdjęć. I jak wspomniałem o profesjonalizmie to i w moim przypadku ponad połowa zdjęć zamieszczonych na profilu cyknięta została lustrzanką, a tylko wrzucona przez telefon do tego świata. Taki urok tej wirtualnej galerii. Z osi czasu w obu przypadkach korzystam raczej rzadko, choć wiem, że drzemie w tym duży potencjał, którego nie wykorzystuję. Twitter to przystawka, gdzie podrzucam linki do publikowanych wpisów na blogu oraz nowych fotografii na Instagramie, bo ten serwis pozwala na automatyczne wstawienie linku do zdjęcia z tego ostatniego.

95. Kim jest dla ciebie idealny facet?

Odpowiedź mogłaby być banalnie prosta – powinien być męski i to powinno wystarczyć. Jednak, co współcześnie oznacza bycie idealnym facetem? Czy to tylko umięśniona sylwetka, bez grama tłuszczu i z kaloryferem na brzuchu? Czy to może coś więcej? Pracując z młodzieżą już ponad 10 lat zauważyłem, że prawdziwy facet powinien potrafić w życiu kilka prostych rzeczy, które świadczą o jego samodzielności, bo powiedzmy to wprost ideały nie istnieją. Co najwyżej w filmach, ale ich doskonałość kończy się, gdy zobaczymy napisy końcowe owego filmu. Powinien potrafić zadbać o miejsce wokół siebie – przygotować sobie posiłek, posprzątać, zrobić pranie, wyprasować koszule do garnituru. Niby niewiele, a jednak dla wielu osób płci męskiej są to często rzeczy nieosiągalne. Na co dzień do wszystkich powinien odnosić się z szacunkiem i kulturą. Zwykłe dzień dobry i uśmiech do mijanej w drodze do i z pracy osoby, bez względu na płeć są w stanie przełamać wiele barier i sprawić, że dzień naprawdę będzie dla każdego lepszy. Jak powinien się odnosić do kobiet? Najważniejsze to zwykła uprzejmość, nie przesadna, bo zostanie uznana za sztuczną, a tego, że jest sztuczny żaden facet nie chce usłyszeć wobec własnego jestestwa. W związku z kobietą powinien pozwolić się jej rozwinąć, a jednocześnie pokazać swą siłę. Kwiaty i czekoladki są ok, ale zbyt często wręczane będą podstawą podejrzliwości. Lepiej pomóc w codziennych obowiązkach, a niekiedy zastąpić swoją partnerkę i dać jej odpocząć od codziennych obowiązków. Finał dnia? Oczywiście w jednym łóżku, blisko siebie, niekoniecznie z oczywistym według wielu zakończeniem. By tego tematu nie traktować bardzo poważnie kiedyś na blogu opublikowałem tekst o nieco prześmiewczym tytule – 10 cech prawdziwego mężczyzny.

96. Kiedy się w końcu ożenisz?

Ha! Pytanie zadane przez mojego przyjaciela, a nie wielu ich mam i to z pełnej troski o mnie i lata, które mam na karku. Dlatego odpowiem na nie bardzo bezpośrednio. Znasz mnie już ponad 8 lat, sporo w naszej znajomości przeszliśmy i to dosłownie – kilka survivalowych spacerów, nocek spędzonych w lesie, wydarzeń które znacząco wpłynęły na nasze życie. Doskonale wiesz, że mam swoje wymagania, może z pozoru nie są zbyt wygórowane, ale jednak potrafią być zaporowe – a najważniejszy z nich to kobieta nie może palić. Jeśli lubi dobre piwo to tylko plus dla niej. Sam dobrze wiesz, jaka jest różnica miedzy dobrym piwem a tym wielkokoncernowym. Podobnie jest z kobietami są te wyjątkowe, jak i te na które nie chcesz nawet spojrzeć.

97. Jaka była najpyszniejsza rzecz, jaką w życiu jadłeś?

Jadłem w swoim życiu wiele niesamowitych potraw lub wręcz pojedynczych składników, które robiły one na mnie niesamowite wrażenie. Dobrym przykładem mogą tu być owoce morza – małże, ośmiornice, krewetki – uwielbiam je. Domowe wędliny, które biją na głowę smakiem wszystko to, co znajdziesz w sklepach. Ciasta i ciasteczka? Mam do nich słabość. Jednak najlepsze rzeczy jakie w życiu jadłem przygotowywała moja babcia. Pamiętam, gdy jako 7-8 latek z niecierpliwością czekałem na gorące drożdżówki z serem, takie wyciągnięte prosto z prodiża. Kolejny przysmak na słodko – pierogi z makiem w cieście drożdżowym. Klasyczne pierogi z białym serem oraz miętą i do tego kwaśna śmietana lub tez ruskie. Domowe pyzy, ze skwarkami. Kaszanka z domowego chlebowego pieca. To są smaki mojego dzieciństwa, które zawsze będą na pierwszym miejscu.

98. Czego w życiu byś nie zjadł? (oczywiście chodzi o normalne produkty – ja nie zjem za żadne skarby rzodkiewki…)

Raczej nigdy nie miałem oporów przed spróbowaniem czegoś dla mnie nowego jeśli chodzi o produkty spożywcze, a jeszcze bardziej utwierdziła mnie w tym moja piwna przygoda. Zasada jest bardzo prosta – jeśli coś mi posmakuje to sięgnę po dany produkt (piwo) kolejny raz w przyszłości, jeśli jest na odwrót to staram się o nim zapomnieć i do niego nie wracać.

99. Jaki samochód kupiłbyś córce?

Odpowiedź powinna brzmieć, że jak najbardziej bezpieczny. Prosty wniosek, jaki z tego można wyciągnąć to, to auto powinno być pancerne. Śmiechem żartem to jednak poważna sprawa. Zasada jest prosta im większe auto tym bezpieczniejsze, bo im większa „puszka” tym trudniej ją zgnieść. Czyli na pewno nie kupiłbym swojej córce małego miejskiego autka. Poszukiwania rozpocząłbym od czegoś kompaktowego.

100. Złowiłeś złotą rybkę. Twoje 3 życzenia to… ?

Wielu zapewne zażyczyło by sobie wielu milionów na koncie, posiadłości i drogich samochodów w garażu. Mi wystarczyło by zdrowie, bo jeśli ono by dopisywało, to byłbym w stanie osiągnąć wszystko, co sobie zaplanuję.

101. Co lubisz robić w wolnym czasie i dlaczego?

Swój wolny czas staram się dzielić miedzy wszystkie moje pasje. Objętościowo najwięcej oczywiście poświęcam blogowi i wszystkiemu, co z tym związane – pisanie tekstów, odpowiedzi na komentarze, socialmedia. Niemal zawsze mam przy sobie swoją lustrzankę. To sprawia, że bardzo często jest coś do obróbki w fotograficznej materii. To, że lubię dobre piwo dało się zauważyć już wcześniej. Spotkania przy dobrym piwie i degustacje zamieszczane na blogu to także znaczący fragment mojego wolnego czasu. Do tego staram się wpleść nieco aktywności ruchowej w postaci biegania, siatkówki lub przejażdżek na rowerze.

102. Najdłuższy dystans jaki przebiegłeś i czas, jaki osiągnąłeś?

Obecnie najdłuższe dystanse jakie biegam to „10” i robię je w okolicach godziny +- 5 minut, w zależności od trudności trasy. Dawniej, zaraz po studiach miałem hopla na punkcie biegania i regularnie treningowo robiłem dystanse po 15-18 km, 3-4 razy w tygodniu, zajmowało mi to około 1h 45 min. Obecnie to jednak nie te lata, nie ta wytrzymałość i nogi, które już tak nie niosą.

103. Jakie umiejętności survivalowe posiadasz, które mogłyby się przydać w czasie szeroko pojętego kryzysu tudzież innej apokalipsy?

Podstawowa umiejętność w czasie szeroko pojętego kryzysu lub jak to nazwano apokalipsy to zdolność pozyskania ognia. Sam jestem w stanie sobie go pozyskać na co najmniej 4 sposoby bez zapałek i zapalniczki. Do tego kilka sposobów na pozyskanie wody. Którą oczywiście trzeba sobie uzdatnić do spożycia poprzez samodzielnie przygotowany filtr węglowy oraz przez przegotowanie nad ogniskiem, które samodzielnie rozpaliliśmy. Do pełni szczęścia w prowizorycznym obozie brakuje na szybko przygotowanego schronienia, a to jeśli ma się poncho od deszczu można przygotować w kilka minut. W codziennym, nie tylko post apokaliptycznym świecie przydaje się także znajomość podstawowych węzłów, najlepiej żeglarskich, bo te są najbardziej uniwersalne. Na deser dorzucę umiejętność posługiwania się kompasem lub busolą i czytanie mapy.

104. Działałbyś wtedy w grupie czy sam?

Każda z tych form ma swoje plusy i minusy. Samodzielność pozwala na bardziej skryte działanie z taktycznego punktu widzenia. Oczywistym minusem jest tutaj ograniczenie w ilości jednocześnie zabieranego wyposażenia. Niestety człowiek nie jest maszyną i nie może dźwigać ze sobą ogromnych ciężarów. Działanie w grupie pozwala zredukować ilość niezbędnego wyposażenia, które mamy ze sobą, a które jest przydzielone na każdego członka grupy. Przykładowo nie każdy musi mieć ze sobą siekierę do rąbania drewna na ognisko. Większa grupa jest w stanie łatwiej zabezpieczyć potrzeby obozu i jego bezpieczeństwo. Minusem jest za to utrudniona skrytość działań i większe potrzeby grupy jeśli chodzi o zaopatrzenie w wodę i pożywienie.

105. Czy zgubiłeś się kiedyś w lesie?

Wszystko zależy od tego, czym nazwiemy zgubienie się w lesie? W obecnej chwili nie ma w naszym kraju chyba tak rozległego i wolnego od ludzkiej zabudowy kompleksu leśnego, by nie trafić choćby na ślad cywilizacji idąc za dnia w jednym jasno obranym kierunku, a tym bardziej przez 24 godziny. Większym problemem jest kluczenie bez kompasu i bez umiejętności orientacji mapy w terenie choćby na charakterystyczne punkty terenu. Takie zachowanie potrafi naprawdę psychicznie wykończyć. Kolejna sprawa ułatwiająca poruszanie się w lesie z mapą (a nawet i bez niej), ale bez kompasu to słupki oddziałowe. Przy odrobinie wiedzy taki słupek jest nam wstanie wskazać główne kierunki świata. Tak więc w lesie trzeba chcieć się zgubić. Odrobina podstawowych umiejętności i nigdy się to nie stanie.

106. Kto jest Twoim ulubionym dziennikarzem i dlaczego?

Trudne pytanie, bo po odpowiedzi można zostać politycznie zaszufladkowanym. Z dziennikarzy sportowych lubię Mateusza Borka, Bożydara Iwanowa, Romana Kołtonia, Andrzeja Janisza, Andrzeja Kostyrę, Tomasza Zimnocha. Jeśli chodzi tych, którzy komentują  bieżącą politykę to lubię posłuchać Artura Andrusa, Katarzynę Kolendę-Zalewską, Andrzeja Morozowskiego, Jarosława Kuźniara, Konrada Piaseckiego, Dominikę Wielowieyską. Sporo tych nazwisk ale taki jest urok dziennikarstwa.

107. Wierzysz w horoskopy?

Nie, nie wierzę! W 99% przypadków horoskopy piszą osoby po psychologii, albo socjologii. Dzięki temu są w stanie w dwóch zdaniach zawrzeć tak uniwersalne myśli dla każdego znaku zodiaku, że większość łapie się w ich pułapkę. Oto dwa przykłady – pierwszy. Bardzo korzystne układy planet na twoim niebie zapowiadają rok sukcesów i konkretnych powodów do radości. Zdobywaj więc co jest do zdobycia. Twórz wokół siebie bezpieczną przestrzeń, która da ci poczucie stabilizacji. Drugi. W tym roku zmienne wpływy planet będą wymagały od Ciebie zręczności w realizacji planów. Powinieneś wykorzystywać szanse i unikać okazji do potknięć. Wszystkie doświadczenia wzbogacą Cię wewnętrznie, a mądre decyzje zapewnią ci ostateczny sukces. Jak widać to masło maślane i bardzo uniwersalne myśli, które każdy może dopasować do siebie każdy. Tak na marginesie te dwa horoskopy pochodzą ze strony internetowej jednego z poczytnych miesięczników dla pań.

108. Jesteś romantykiem? Lubisz kolacje przy świecach i trzymanie się za ręce podczas oglądania komedii romantycznej czy raczej twardo stąpasz po ziemi i nie dla Ciebie takie akcje?

Każdy lubi bliskość drugiego człowieka, także ja. I nie odmówię sobie  kolacji w świetnym towarzystwie, zwłaszcza tej w cztery oczy. Dobre kino? Także jestem na tak, z tym, że nie zawsze będzie to dla mnie komedia romantyczna.

109. Wolałbyś umieć latać czy czytać w myślach?

Z tych dwóch wymienionych zdecydowanie latać. Dlaczego? Nieskrepowana możliwość przemieszczania się w przestrzeni to była by ciekawa umiejętność, która znacząco zmieniła by sposób postrzegania wszystkiego, co nas otacza. Umiejętność czytania w myślach jest kusząca, ale jednocześnie zbyt niebezpieczna. Jak by to miało wyglądać? Wybieram sobie człowieka, którego widzę i prześwietlam jego umysł. Czy może słyszę wszystkie myśli osób, które są dookoła mnie. Finalnie mogło by to być bardzo męczące zwłaszcza psychicznie.

110. Czy jesteś za dostępem do broni dla obywateli w Polsce? A jeśli tak, to czy sądzisz, że przez to może się zwiększyć skala przestępstw z jej użyciem, lub też strzelaninami, jak to ma miejsce w USA?

Tak jestem za większym dostępem do broni dla obywateli naszego kraju, ale na jasno określonych i skrupulatnie przestrzeganych zasadach. Broń to nie zabawka, a przez to wymaga bardzo dużej odpowiedzialności od jej posiadacza. Jeśli dokładnie przyjrzymy się statystykom, to Polacy posiadają bardzo mało broni i zazwyczaj jeśli chodzi o cywili to jest ona w posiadaniu myśliwych. Choć w ostatnich latach się to zmienia i coraz więcej osób stara się o licencję na posiadanie broni zwłaszcza do celów sportowych. W sytuacji, jaką mamy za wschodnią granicą wiedza o posługiwaniu się i obsłudze broni wydaje się coraz bardziej istotną umiejętnością. Większa ilość broni posiadanej w domach i mieszkaniach sprowokowała by także, że potencjalny agresor zastanowiłby się zanim będzie chciał naruszyć mir domowy. Czy grozi nam przy tym wzrost przestępczości, albo strzelanin podobnych jak w USA? Wątpię. Przede wszystkim w Polsce zwykły człowiek nie kupi broni automatycznej, a z takiej dochodzi do ataków w Stanach Zjednoczonych. To broń pozwalająca na wystrzelenie olbrzymiej ilości amunicji w bardzo krótkim zassie. Drugim powodem dlaczego nie wzrośnie przestępczość jest to, że każda sprzedawana w naszym kraju sztuka broni jest skatalogowana i łatwo ją zidentyfikować. W Szwajcarii jest ponad 45 sztuk broni na 100 mieszkańców, to 3 wynik na świecie. Czy tam ktoś słyszał o strzelaninach, takich jak za oceanem? Logicznym jest więc to, że w przestępstwach używana jest broń zdobyta w nielegalny sposób. Kończąc odpowiedź – tak jestem za większym dostępem do broni, ale na jasno i przejrzyście opracowanych zasadach.

111. Ulubiona pora roku?

Każda ma coś specjalnego w sobie do zaoferowania, zwłaszcza pod fotograficznym względem. Wiosna budzi przyrodę ze snu, lato to pełnia życia – choć upały czasami odbierają chęć do robienia najprostszych rzeczy. Jesień to feeria barw i powolne usypianie przyrody, zima to natomiast często malowany śnieżną surowością krajobraz.

112. Gdybyś miał określić płeć żeńską w 3 słowach?

Inteligencja, seksapil, pewność siebie.

113. Niedawno zakończyła się Olimpiada w Pjongczang, którą dyscyplinę zimowego sportu najbardziej lubisz oglądać?

By zaspokoić lokalny patriotyzm należy odpowiedzieć, że skoki i biegi narciarskie. Niestety od większości naszych nadziei olimpijskich telewizja wymagała zbyt wiele – presja na wynik. Przez to komentarze zwłaszcza w TVP zniechęcały mnie do oglądania relacji z igrzysk w tej telewizji. Zdecydowanie wolałem wybrać Eurosport i relacje w tym kanale, gdzie komentarze są o wiele bardziej obiektywne. Tak jak wspomniałem oglądałem skoki i biegi, ale o wiele bardziej widowiskowy od nich jest dla mnie biathlon, czyli połączenie biegu i strzelania. Inne dyscypliny? Uwielbiam oglądać często bardzo taktyczne rozgrywki curlingu. Z bardzo szybkich dyscyplin wybieram jeszcze short track oraz hokej.

114. Ok, pytanie z innej beczki czy brak włosów jest dla ciebie kompleksem. Pytam bo mój mąż też ma zakola ścina na krótko i odkryłam jak bardzo to źle wpływa na jego samoocenę?

Choć z czasem z głowy ubyło mi nieco włosów to nie mam z tego powodu żadnych kompleksów. Od kilkunastu lat regularnie strzygę się na przysłowiowe zero, czyli maksimum co dwa tygodnie. Dlaczego to robię? Z kilku prostych powodów. Pierwszy już wspomniałem, coraz mniej włosów na głowie. Drugi do wygoda – wchodzę pod prysznic, oblewam głowę wodą, żel na rękę, potem na głowę, spłukuję, wycieram i mam suchą głowę. U pań ten proces przebiega zdecydowanie dłużej. Trzeci powód to moje własne bezpieczeństwo, przy bardzo krótkich włosach nikt mnie nie jest w stanie za nie złapać, a to jedno z ważnych działań w samoobronie. Czwarty powód odkryłem niedawno. A właściwie odkrył go przede mną Jerzy Dziewulski w jednym z wywiadów, którego udzielał w telewizji. Może dosłownie nie zacytuję, ale w przybliżeniu przedstawię jego myśl. Wspomniał on, że fryzura i jej kolor w znacznym stopniu wpływa na to jak odbieramy twarz mężczyzny zwłaszcza wiekowo. Łysa głowa sprawia, że wizerunkowo twarz o wiele wolniej się starzeje, bo i jej punkty charakterystyczne wolniej się zmieniają.

To już jest koniec, nie ma już nic

Cytatem z piosenki Elektrycznych Gitar chciałbym zakończyć najdłuższy tekst jaki powstał w mojej blogowej historii Jeśli sumiennie przeczytałeś 100 pytań i odpowiedzi blogera, a właściwie 114. To musiałeś na to poświęcić około pół godziny, a przed Twoimi oczami przewinęło się blisko 11 tysięcy słów. Gratuluję wytrwałości i cierpliwości. Obiecuję, że już więcej nie wystawię Cię na tak ciężką próbę. 

Podobne Posty