Jesteś jedyną osobą na świecie, która może wykorzystać Twój potencjał.
Zig Ziglar

Wspomnę tu zwłaszcza o odmóżdżaczach, które pięknie lubię nazywać pesudoparadokumentami. Szkoła, Małolaty, Sąsiedzi, Szpital, Trudne sprawy – wymienić ich można jeszcze wiele. Czas w jakim serwują Ci to danie? Dzieciakom po szkole, nieco starszym po pracy. Powiedz mi, które z nich oglądasz – tylko nie kłam. Jeśli już musisz oglądać telewizję to sięgnij po coś konstruktywnego. Nie masz koncepcji co jutro zrobić na obiad – przełącz na program poświęcony kulinariom. To tylko jeden przykład.

Czas ucieka i już nie powraca. Poniżej lista 10 największych jego złodziei. Sprawdź ile punktów z tej listy dotyczy Ciebie. Zapewniam, będziesz zaskoczony.

 1. Telewizornia

Wspomnę tu zwłaszcza o odmóżdżaczach, które pięknie lubię nazywać pesudoparadokumentami. Szkoła, Małolaty, Sąsiedzi, Szpital, Trudne sprawy – wymienić ich można jeszcze wiele. Czas w jakim serwują Ci to danie? Dzieciakom po szkole, nieco starszym po pracy. Powiedz mi, które z nich oglądasz – tylko nie kłam. Jeśli już musisz oglądać telewizję to sięgnij po coś konstruktywnego. Nie masz koncepcji co jutro zrobić na obiad – przełącz na program poświęcony kulinariom. To tylko jeden przykład.

 2. Fejsbunio

Kradnie czas jak mało co. Co ile spoglądasz na tablicę, co 5 minut? Sprawdzasz co się pojawiło. Przeglądasz bo masz parcie by przewijać to, co Twoi znajomi spamują. Jarasz się tym co wrzucą, zdjęciami, filmikami – jak to mają fajnie. Zastanowiłeś się może czy żyjesz jeszcze w realu, a może już tylko w wirtualu. Pomyśl o tym zanim kolejny raz przesiedzisz na nim kilka godzin.

czas

 3. Pozostałe „soszale”

Do wspomnianego powyżej „złodzieja” dodaj Twitterek, Insta, Snap i jeszcze całą masę innych. Wrzucasz info, fotkę, filmik i ciągle lukasz kto polubił, skomentował, udostępnił. Jak rosną łapki, serduszka, komenty. Gdy idzie do góry to serduszko rośnie, gdy nie idzie wcale łapiesz doła. Zapamiętaj jak wrzuciłeś coś do sieci to już tam zostanie na zawsze – nie musisz sprawdzać co minutę czy podskoczyło o kolejną łapkę lub serduszko. Świat się nie za wali gdy sprawdzisz za kilka godzin, a Ty będziesz mieć spokojniejszą głowę.

4. Stukanie w telefonik

Gdzie te czasy, kiedy to telefon służył do rozmawiania i wysyłania esów. Czy obecnie jesteś w stanie wytrzymać 1 godzinę bez swojego smartfona w ręku? Znam takich, co niestety nawet 5 minut nie są w stanie wytrzymać bez klikania. Co tak kradnie czas, wspomniane wyżej soszale. To nie pisanie esów, nie dzwonienie, a właśnie soszale i dwa punkty powyżej. Nie masz kompa pod ręką, sprawdzasz wszystko na swoim najnowszym smartfonie – odpuść, bo Cie palce będą tylko boleć.

5. Wczoraj

Czas mija i nie można go cofnąć. A Ty co robisz? Rozpamiętujesz to, co było wczoraj, przedwczoraj itd. Czas wykonać krok do przodu, a nie spoglądać za siebie i pobudzać swoje wątpliwości. Tak, tak – teoria to jedno, praktyka to często już całkiem inna bajka. Nie spróbujesz, to się nie przekonasz. Zyskać możesz wiele, a czas i tak upłynie.

czas

6. Jutro

Ile spraw, które powinieneś wykonywać na bieżąco odkładasz na później? Śniadanie, obiad, kolacja, sprzątanie, może pranie. Nie wspomnę już o pracy, którą permanentnie odkładasz na kolejne godziny. Nie chce Ci się, masz wszystko gdzieś, kombinujesz jak tylko możesz by odwlec zadanie jak najdalej w czasie. Zadanie i tak nie minie, a czas jak minął tak minął. Stań na przeciw zadania i podejmij to wyzwanie zamiast zapadać w stan letargu.

7. Brak planu

Dotyka wszystkich, którzy mają problem z punktami 5 i 6. Tak samo osób niezorganizowanych, jak i tych, których otoczenie przeładowane jest bałaganem. Bez planu tracisz czas wielokrotnie szybciej niż posiadając go. Chcesz chwycić wiele srok za ogon, a tak naprawdę nie złapiesz żadnej. Uporządkuj plan dnia, wyznacz sobie zadania i je realizuj, a zobaczysz jak wiele możesz zyskać.

 8. Jedzonko

To jeden z najlepszych pretekstów by przerwać każdą, nawet najdrobniejszą rzecz, którą wykonujesz. Nawet jeśli nie masz w danej chwili ssania na żołądku to i tak jedna kanapeczka nie zaszkodzi. To taka prosta wymówka. Kolejny haczyk w tym temacie to wielkie żarcie. Ile to razy opychałeś się tak, że prawie aż pękłeś? Im więcej zjesz jednorazowo, tym bardziej nie będzie Ci się chciało wrócić do czynności, które miałeś w planie do zrealizowania.

czas

9. Ploteczki

Już widzę jak bronisz się przed tym słowem. Ja nie plotkuję, to nie w moim stylu. Daruj sobie, tylko się pogrążasz. Każdy plotkuje, jedni mniej inni więcej. Praca, szkoła, polityka – nawet nie dostrzegasz jak bardzo ucieka wtedy czas. Tylko tracisz zamiast zyskiwać, dodatkowo masz wielką szansę by samemu zostać „oplotkowanym”.

 10. Co oni powiedzą

Po co w ogóle to drążysz? Nie ważne co byś zrobił to i tak będziesz oceniany – pozytywnie lub negatywnie, przez rodzinę, sąsiadów, w pracy i poza nią. Zamiast zrobić krok naprzód, to się zastanawiasz co oni pomyślą, co powiedzą o Tobie. Gdy będziesz działał, pozostawisz ich daleko za sobą.

Czas ucieka bezpowrotnie

Czas przelatuje każdemu między palcami, nie możesz go zatrzymać. Jednak możesz wykonać kilka kroków, które sprawią, że zaczniesz go o wiele racjonalniej wykorzystywać. Postaraj się wyeliminować jak najwięcej powyższych „porażek”, a zobaczysz jak wiele jeszcze jest możliwości na jego produktywne skonsumowanie.

Podobne Posty

  • Sosziale tak bardzo! A najgorszy jest Instagram! Serio. A bo musisz wiedzieć, że ja Instagrama to trochę nie ogarniam – u mnie to jest zbiorowisko brzydkich grafik, zdjęć Pana Kota i głupich komentarzy. Ale musisz też wiedzieć, że ja po dwóch miesiącach użytkowania zrozumiałam, do czego IG służy – mianowicie do rozpowszechniania filmów z małymi pandami, które potykają się o własne nogi i się przewracają. No i małe kotki, wiadomo.
    I jeśli ja wpadnę na ten głupi pomysł, by przed snem: „Tylko zerknąć na Instagrama”, to ani się obejrzę, a mijają trzy godziny…

    • Ogranicz liczbę śledzonych profili – najlepiej tylko do tych z Twojej branży, a zobaczysz jak bardzo skróci się ten stan. 😉 Mi to zajmuje max 15 min dziennie. Czyli wrzucenie zdjęcia, jego opisanie, danie czasami także coś na wala. Statystykami i lajkami od dawna się nie przejmuję, bo poco i tak wiem, że każde zdjęcie jest inne i może trafić do całkowicie różnych odbiorców. 😉

      • U mnie to nie działa. Mam dwa profile (swój fotograficzny, bo jestem fotografikiem) oraz blogowy – na jednym bombardują mnie tysiące prześwietnych zdjęć z całego świata (w końcu moja branża), na drugim małe kotki z całego świata (bo… lubię) 😀 Wiesz, jedno i drugie obserwuję. Poza tym, nie narzekam na to, bo naprawdę można tam znaleźć ogrom inspiracji, ale z drugiej strony – pożera czas. Ale jakby tak na to spojrzec inaczej, to… lenistwo tez mi czas pożera. Hm. 😀

  • 2 i 8 – nad tymi muszę jeszcze popracować. Czasami 9, ale tak rzadko jestem wśród ludzi, że jak już idę do klienta, to muszę się trochę wygadać.

    A jak jest u Ciebie, Wojtku?

    • Staram się walczyć, ale sam dobrze wiesz jak jest – czasami ciężko to wychodzi. 😉

  • Ja łączę przyjemne z pożytecznym – oglądam telewizję (stawiam na Comedy Central) i szydełkuję/haftuję krzyżykami twory, które chcę niedługo sprzedawać 🙂

    • Próba łączenia czasami się udaje, ale tylko wtedy gdy nie są to czynności wykluczające się. 😉

  • Mea Culpa/ Z książką do łóżka

    Oj tak! Zdecydowanie się zgadzam! Ja osobiście staram się eliminować wszystkich tych „złodziei czasu”, ale wiadomo – wychodzi słabo! 🙂

  • pani Mondro

    oj tak tak, jak się człowiek od neta odetnie to się okazuje, że nagle nie wie co ze sobą zrobić… też za dużo siedzę kurde przy kompie, przy telefonie… nieraz nie wiem co było wczoraj, wszystko odkłada… eh weź się babo ogarnij!

  • Za to nie jest szkoda czasu coś mądrego, jak tekst wyżej, przeczytać!

  • Konceptualnik

    Jak zwykle jestem zachwycona Twoim wpisem. Sama prawda, z tymi kanapeczkami zwłaszcza. Niestety umiejętne panowanie nad czasem łatwe nie jest. 😉

    • Dziękuję za komplement w tajemnicy zdradzę Ci, że jest to tekst, który pojawił się na moim poprzednim blogu – Nieobiektywny.pl. Jest jednak bardzo aktualny i wymowny. Dlatego po małej aktualizacji postanowiłem go przypomnieć w tym miejscu. 😉

  • No dobra, to ja się przyznam bez bicia. Będąc w liceum odrabialam matme (a to były hektary pracy domowej, bo i klasa matematyczna) z włączonym w tle TVN. Czyli że szkoła i ukryta prawda. No lubiłam jak coś sobie brzeczy, tym bardziej ze siedziałam sama w domu 😂 ostatnio chłopak uświadomił mnie, ze pewnie takich osób jest więcej ipotem producenci myślą, ze taką super oglądalność i robią więcej tego typu,wątpliwej jakosci, rozrywki. No i teraz brzeczy mi tylko radio 😂😂😂

    • Lubię te produkcje nazywać odmóżdżaczami lub pseudoparadokumentami, nie robią nic innego jak tylko sieczkę z mózgów tych, którzy je oglądają.

  • A ja zacznę oszczędzać czas… od jutra 🙂

  • Monika (mama na całego)

    Tak się cieszę, że wiele z tych punktów jest poza mną, telewizornia, soszale, brak planowania…..no ale cóż, jak fejsbunio robi za wszystkich. Ale, że jedzenie może być pretekstem do odkładania zadań, to nie wiedziałam 🙂

  • Tiwi nie mam już od dawna- bardzo mi z tym dobrze, ale klikanie w telefon faktycznie zabiera mi coraz więcej czasu! Muszę to naprawić 😉

  • Sporo racji jest w tym co piszesz, ale moim zdaniem wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem. Każdy wybiera sobie rozrywki, które mu odpowiadają, a że pożerają czas…no cóż. Wszystko nam go zabiera, a najbardziej to chyba praca…

    • To bardzo ważne co napisałaś „wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem”. Sam korzystam z tych punktów, jednak udało mi się niektóre z nich ograniczyć do minimum, nad częścią muszę jeszcze jednak popracować. 😉

  • To o mnie. Oprócz tej TV, bo nie oglądam, serio. Reszta to naprawdę o mnie. Social Media, telefon, przekładanie spraw. Czas ucieka, nawet nie wiem, kiedy. Nie umiem nim dobrze zarządzać. Ostatnio sobie odpoczywałam od tego natłoku bodźców i wszędzie chodzę i klikam e-booka. Książki sobie czytam, wychodzi mi na dobre.

  • Odkąd zerwałam więź łączącą mnie z telewizją, zyskałam mnóstwo chwil w ciągu dnia, jakże lepiej spożytkowanych. 🙂
    Bookendorfina

    • W moim przypadku ograniczyłem ją do programów informacyjnych, wybranych dyscyplin sportowych i dobrego filmu. 😉

  • Nigdy nie miałam problemu z telewizją, właściwie do dzisiaj prawie jej nie oglądam. Z telefonu korzystam w wolnych chwilach, ale bez przesadzania. Zgodzę się jednak, że dzisiejsza zwłaszcza młodzież jest niewolnikiem technologii.

    • To „niewolnictwo” obserwuję na co dzień pracując w szkole z uczniami.

  • O tak zgadzam się w 100%. Dorzuciłabym jeszcze bezsensowne chodzenie po sklepach w poszukiwaniu wszystkiego i niczego.

    • Oj to prawda, kiedyś z moją ex byłem raz na zakupach i zwątpiłem. Powiedziałem sobie nigdy więcej. Jeśli mam coś kupić to wiem, co chcę. Wchodzę przymierzam, zwłaszcza jeśli chodzi o ubrania, albo pasuje albo nie. Biorę lub nie i wychodzę. 😉

      • Mam podobnie. Zawsze idę konkretnie po coś. A po góra trzech sklepach już odpadam:)

        • Plan na zakupy i jego ścisłe trzymanie się w przypadku niektórych kobiet to podstawa. 😉

  • Katarzyna Żak

    z tą telewizją i ogólnie internetem to niestety prawda

  • … zależy jak na to patrzeć, ale ciekawe.

    • To moja ocena rzeczywistości, z którą mam styczność i którą obserwuję dookoła siebie.

  • Staramy się walczyć, ale różnie to wychodzi 🙂 Najwięcej czasu zabiera faktycznie Facebook i Instagram, choć i tak się organiczamy. Dobra kanapeczka w ramach przerwy też nie jest zła 😛

  • Jak to dobrze, że nie oglądam telewizji 🙂

  • Choroba, no ja się mieszczę w jednym punkcie – ta szósteczka trochę w moim stylu, ale reszta niestety jakby trochę poza mną. No ale po kolei: No. 1 kompletnie poza mną. W tej kwestii mogę z powodzeniem pretendować do miana absolutnego abstynenta. Popełniłam swojego czasu nawet wpis na ten temat. Będziesz chciał szukać dowodów, to sam znajdziesz 🙂 No. 2 Włażę, raczej z musu i tylko o konkretnej porze dnia (gł. nocą). Załatwię, co trzeba i salwuję się ucieczką. Takim ze mnie domorosły, nowoczesny bloger, że i nr 3 poza moim zasięgiem. A po cóż ja mam i stukać w mój zabytkowy guzikowaty telefon? Oszzz cholera, nawet nie wiem, gdzie ten bęcwał na tę chwilę leży. Innymi słowy: wciąż tkwię gdzieś w prehistorii… Nad 5 nie mam kiedy myśleć, bo głowę zajętą mam dniem dzisiejszym. Ta szósteczka problematyczna, ale głównie z racji niewyrabiania się z pewnymi sprawami. No 7 – plan może i posiadam, ale dwoje takich ludzi w skali mikro wywraca mi go codziennie do góry nogami… Jedzonko… hmmm nigdy łasuchem nie byłam, to raczej mus niż przyjemność. No 9. Hmmm… czy ja wiem… No 10. Ojjj od dawna mam w tyle to, co powiedzą inni. Zatem nie wiem czy śmiać się z tej diagnozy, czy też płakać. PS. A dlaczego ja tam widzę na jednym zdjęciu znajome słowo „Hausaufgabe”? Ty odrabiasz? Czy Ty zlecasz takowe? 😀

    • Ja uczę i to w szkole – wiem to strasznie brzmi. 😛

      • eee tam strasznie! Mnie raczej chodzi o twoją specjalizację. Czy Ty jesteś do jasnej ciasnej germanistą???

        • Niestety trochę mi ten język obrzydzono w LO, ale obrazek pasował mi do wpisu. 😉

          • echhh chodziłbyś na moje zajęcia, byłbyś zachwycony 😉 chociaż ja trochę na innym szczeblu funkcjonuję.

  • Zapomniałeś o punkcie 11- blogi 🙂

    • Taki bonus do podstawowego zestawu. 😉

      • Blog to faktycznie złodziej czasu. 😉

        • O to ogromny. 😉

          • Skazana na gór dożywocie

            Nie zgodzę się. Blog to przynajmniej kreatywna forma wyrażania siebie. Dawniej pisało się książki – dziś prowadzi się blogi. Nie traktowałabym tego, jako zabijacz czasu. Pisanie to przecież piękna pasja. 😉

          • Wszystko ładnie pięknie, ale jest to jeden z wielkich złodziei czasu 😉

          • Skazana na gór dożywocie

            Złodziejem czasu jest to, co nic nie wnosi w nasze życie, co mija się z sensem, a jednak poświęcamy temu czas. Jeśli ktoś bloguje z prawdziwej pasji – to na pewno nie ukradnie mu to czasu, tylko pozwoli go spożytkować na coś wartościowego

            – np. ciekawą treść. 😉

          • Gdy tak spoglądam na dużą część blogów w sieci to stwierdzam, że dla autorów to jednak strata czasu. 😉

  • Najbardziej rozbawiły mnie podtytuły. Jeżeli miałabym któryś wybrać dla siebie to zdecydowanie jedzonko, fejsbunio i stukanie w telefonik ;).

  • Bożena Jędral

    Czas ucieka, uciekał zawsze. Niezaleznie od tego czy dzis tracisz go na SM, czy kiedyś na czytanie komiksów. jednak wystrczy odrobina samodyscypliny i plan. Najbardziej moblizuje praca w domu. Zlecenie to zając, który ucueknie, gdy nie wykonasz go na czas. Wtedy przegladanie fejsbunia nie stanowi priorytetu 😉

    • Praca powinna być priorytetem, niektórzy to jednak przełykają jak gorzką pigułkę. 😉

  • Mam swoje sposoby, np. telefon wyświetlaczem do dołu to dobry trik – działa, polecam 🙂

  • Karolina Jarosz Bąbel

    Oj tak pożerają mnóstwo czasu 😉 Ale trzeba od czasu do czasu się wyłączyć i zresetować 😉

    • W takim razie na reset polecam choćby wsiąść na rower i pojechać gdzieś w plener. 😉

  • Ja telewizora w ogóle nie włączam 🙂 a na socialach siedzę z racji prowadzenia bloga 😀 ale z odkładaniem spraw „na jutro” rzeczywiście mam problem :/

  • Telewizor u nas poszedł w zapomnienie! Jedyne okazje, kiedy jest uruchamiany, to wydarzenia sportowe! Fejsbuk- od startu bloga używany wyłącznie w celu promowania, czyli można powiedziach w celach biznesowo/marketingowych 😀 Uff..A wydawało się, że nie da się wytrzymać bez wertowania „fejsika” w poszukiwaniu „niewiadomo czego” 😀

  • Zdecydowanie pożeracze czasu kradną go bezpowrotnie. My ograniczyliśmy ilośc oglądanej tv, generalnie w okresie wiosenno letnim mógłby dla nas nie istnieć. Jezeli chcemy cos obejrzec to korzystamy z tv internetowej z ulubionych filmów i seriali 😉.

  • Na moje szczęscie nie mam w domu tv. Wywaliłam go 2 lata temu i jestem pełna szczęscia i co ciekawe – mam czas! Z fejsunia usunięte śmieciowe fanejdże i zostawione tylko te biznesowe.

  • Hola! Hola! Wszak ploteczki to podstawa podstaw relacji międzyludzkich 😉 Mi najwięcej czasu zabiera praca 😛 hahaha i fejsbunio. Zdecydowanie, to on Wysoki Sądzie!

  • To takie prawdziwe 😀 Całe szczęście nie mam telewizora w akademiku, już się od niego odzwyczaiłam i wcale mnie do niego nie ciągnie – po pierwsze nie ma tam co oglądać, a po drugie sprawy polityczne mnie odpychają. Ale za to nadrabiam fejsbuniem 😀

    Pozdrawiam,
    Pani Od Bani

  • Ela

    Jakie to prawdziwe – o ile tv nie mam i cieszę sie z tego bardzo, tak sociale to zjadacz czasu, i nie, nie przeglądam, zeby podglądać innych, ale przeglądam, bo szukam inspiracji, bo odpowiadam swoim czytelnikom na pytania – a czas leci i leci 😉 Do listy dorzucilabym jeszcze pinterest – to taki babski zjadacz czasu, bo my baby jaramy sie ładnymi zdjęciami wszystkiego 😜

  • Skazana na gór dożywocie

    Nie odkryję pewnie Ameryki, gdy doradzę Ci, żebyś oświecił co niektórych, co to są ”Małolaty”, bo tak się składa, że nie każdy telewizję ogląda! 😀 Ale za to facebook pochłania bez reszty – co racja to racja. Najbardziej z całego wpisu podobają mi się perełki zostawione na koniec: 9,10. Swego czasu (na szczęście daaaawno, dawno temu) , przejmowałam się tym, że ktoś przestanie mnie lubić, nie potrafiłam zaakceptować plotek a i otaczałam się ludzmi, którzy je prowokowali. Ponoć – z kim przystajesz takim się stajesz? Nie zawsze. Sama odkryłam po dłuższym zastanowieniu, że nie potrzebuję tych wszystkich twarzy do osiągnięcia szczęścia wewnętrznego w życiu. Spaliłam wszystkie mosty. Zaczęłam od totalnego zera. Obecnie jedynym minusem zawartym w Twoim punktach, z jakim się utożsamiam – jest facebook. I nie dlatego, że lubię przewijać tablicę – bo, gdy chcę – potrafię dezaktywować konto i jakiś czas nie używać. Niestety wiąże się to poniekąd z docieraniem treściami bloga do czytelników, a ten dopiero zaczyna rozkwitać. Tak , wiem – każda wymówka jest dobra. 😉 Właśnie dlatego zaznaczam, że facebook to cholerstwo. Pokazałabym Twój artykuł byłym znajomym – może by doszli do jakiś wniosków. Na szczęście obiecnie nie takimi się ludzmi otaczam – A Wszystkim, którzy boją się zerwać z schematami zachowań, jakich oczekują od nas inni , powiem tylko JEDNO MACIE ŻYCIE, NIE ZASTANAWIAJCIE SIĘ, TYLKO ZRYWAJCIE Z WSZYSTKIM, CO NIE WNOSI WARTOŚCI, ANI NIE UBOGACA WAS.

    • Dzięki za tą długą „wiązankę”, zwłaszcza za to, co napisałaś na końcu. 😉

  • Właśnie pracuję nad punktami 6 i 7. Soszale mnie zaczęły dotyczyć odkąd założyłam bloga (przedtem mnie w ogóle na nich nie było) i to jest zdecydowanie czarna strona blogowania 😉

    • Ja się zbieram do tego by kupić sobie tablicę suchościeralną i na niej mieć rozpisany plan dzienny i tygodniowy. 😉

      • Olej tablicę. Ja przygotowałem sobie zwykły plik w LibreOffice. Tygodniowy drukuję raz na miesiąc (akurat 4 tygodnie wchodzą na A5), dzienny raz na tydzień lub 2 tygodnie (zależy ile rzeczy mam do zrobienia i ile się zmieści).

        • Wiesz, ja muszę mieć pewne rzeczy w dużym „formacie” bo za często je olewam. 😉

  • Wydawać by się mogło, że to pożeracze czasu, ale czy jako blogerzy nie jesteśmy trochę skazani na te soszale, jak to nazwałeś? 😉
    Od kiedy nie mam tv, nie oglądam już tego badziewia na TVNie, o którym wspomniałeś. Kiedyś potrafiłam stracić całe popołudnie, bo to gówno leci jedno za drugim przez kilka godzin i to na kilku programach!

    • Z soszalami u blogerów da się zauważyć pewną stałą rzecz – wykorzystują je do jasno sprecyzowanych celów, a nie tylko do spamowania swoich tablic i oglądania tablic znajomych.

  • Masz świętą rację… Każdego dnia marnujemy tak wiele czasu, że to aż straszne!