Facebook - całe moje (Twoje) życie - Bielecki.es

Człowiek jak każdy inny

Podobnie jak Ty codziennie korzystam z potwora, który nazywa się Facebook. Tak samo jak Ciebie zalewa mnie fala wszelkiego rodzaju treści, które są mniej lub bardziej ważne. Czasami to podlinkowane informacje z dużych portali lub stron o bardzo wyspecjalizowanej tematyce. Z racji blogowania obserwuję także cześć osób z „branży”. Jednak większość tego co płynie na wallu to prywatne życie moich znajomych. I nie byłoby to nic dziwnego, gdyby praktycznie każdy z nich nie skarżył się na wszystko i każdego oraz nie chwalił się wszystkim i każdemu. Taki zlepek słów, który pokazuje fejsbookową rzeczywistość w ostatnim czasie.

Kasia ma nowego pluszaka w postaci kota, Piotruś dostał szczeniaczka. Ania chodzi z Kubą, Michał rzucił Dominikę. Jagoda wcina sałatkę, Adam tłustego kotleta. Hania kolejny raz robi rajd po nocnych klubach, a Filip użala się nad sobą, bo siedzi w domu. Alicja buszuje w galerii handlowej, a Kacper siedzi na kiblu. Dzięki temu w kilka minut znam całą historię dnia niemal każdego z moich znajomych. Choć nie koniecznie chciałbym poznać te szczegóły. Skoro ja to widzę, to i Twoi znajomi także wszystko o Tobie wiedzą. Chciałbym zobaczyć te zdziwione miny, gdy po fakcie umieszczenia czegoś na wallu rozpoczynają się dyskusje, które niekoniecznie muszą być dla nas przyjemne.

Facebook

Jestem (prawie) taki jak Ty

Jak większość Facebook także mnie złapał w swoje macki. Rodzina i część znajomych mówi mi, że się uzależniłem Czasem wydaje mi się, że mają nawet rację. Ale czy tak jest na pewno? W końcu mam bloga, którego między innymi tu promuję, czytam innych blogerów i ich fanpage, a znajomi wbijają na moją tablicę jakby tylko z „przypadku”. Często ten złodziej czasu działa także w tle na telefonie, tablecie, nie wspominając już o jednej z kolejnych otwartych zakładek przeglądarki.  Czy jestem w stanie to kontrolować? W pracy się od niego odcinam i tej zasady mocno pilnuję. Fakt mam zawsze przy sobie telefon, część pracy wykonuję na tablecie, od komputera także nie stronię.

I choć Facebook może być przydatnym narzędziem do utrzymania kontaktów nie tylko ze znajomymi, ale wręcz z całym światem. To na mojej tablicy nie zobaczysz wrzutek gdy leżę pod kołderką, opycham się kotletem, nie zobaczysz moich wygłupów, o których potem większość mówi – błędy dzieciństwa. Wręcz przeciwnie – starannie kontroluję to, co wrzucam na swoją ściankę i dbam o jakość tych materiałów. Wiem to nie jest krzykliwe, nie przynosi zbyt wiele popularności. To moja decyzja i podjęta z pełna premedytacją.

Zupełnie co innego dzieje się jednak u ponad połowy moich „wirtualnych” znajomych i nie tylko znajomych łasych na fejm. Musisz w końcu pamiętać, że widzę także to, co polajkowałeś i udostępniłeś. Kontrowersja jest na pierwszym miejscu, głupota na drugim – choć coraz częściej ulega to zamianie. Epatowanie golizną – cycki i tyłki u dziewczyn, gołe klaty u niewyrośniętych chłopaków. A ostatnio także wybebeszanie swoich wnętrzności na „żywo”. Czy myślisz, że większość osób z kręgu Twoich znajomych ma ochotę oglądać jak podniecasz się kolejnym tuszem do rzęs, pudrem czy jakimś kremem, ewentualnie byle ciuchem? Czy ma ochotę oglądać Twoją twarz gdy założysz okulary przeciwsłoneczne w ciemnym pokoju i prężysz przed kamerką swoją gołą klatę udając kozaka?  Czy ma ochotę oglądać Twoje ekscesy gdy palisz fajki i upijasz się alkoholem będąc jeszcze gimnazjalistą? Odpowiedz sobie na pytanie czy chcesz żeby wszyscy o tym wiedzieli. Jeśli jednak robisz to celowo to nie płacz potem, że ktoś wykorzystał to wszystko przeciw Tobie. Pamiętaj to broń masowego rażenia, która działa z opóźnionym zapłonem – tym, co opublikowałeś z czasem prosisz się o publiczny lincz.

Facebook

(Nie) jestem uzależniony!

Zaczyna się niby niewinnie. Ktoś namawia Cię, załóż konto – Facebook to takie wspaniałe miejsce. Kilka minut rejestracji, dodajesz kilka zdjęć, uzupełniasz informacje o sobie, szukasz swoich znajomych i wysyłasz im zaproszenia, do tego kilka grup. Powolutku wszystko się rozpędza – masz nad tym kontrolę. A może jednak się mylisz. Szybko się orientujesz, że zaczynasz myśleć o Facebooku nawet wtedy, gdy jesteś offline. Drażni Cię wszystko co wprowadza mur między Tobą, a „niebieskim” portalem – całym Twoim światem. Gdybyś tylko mógł to byś się stałym łączem połączył z własnym profilem.

Co takiego sprawia, że nie jesteś w stanie go odstawić choćby na chwilę. Dlaczego taki problem stanowi kliknięcie ikony „Wyloguj”? Powodów jest wiele. Dla jednych Facebook to „drugie” życie –  to życie na pokaz, które kreujemy by pokazać siebie takimi, jakimi się wyobrażamy, a nie takimi jakimi jesteśmy naprawdę. Wirtualna rzeczywistość tworzy okazję by stać się kimś innym. Pozwala zrealizować najskrytsze marzenia, „statusem” możesz się dzielić do woli, nawet gdy nie ma nic wspólnego z prawdą. Dla pozostałych to możliwość podglądania innych, która niekiedy staje się obsesją śledzenia wydarzeń i ścianek naszych znajomych. Większość czasu takich osób zajmuje skroling i czytanie wszystkiego co się da. Kolejna grupa to zwolennicy wszelkich aplikacji i różnego rodzaju gier. Najbardziej uzależniają te, które zmuszają do codziennej aktywności, najlepszy przykład to choćby prowadzenie wirtualnej farmy.

Istnieje coś takiego jak FAD, czyli Facebook Addiction Disorder to precyzyjne naukowe określenie uzależnienia od Facebooka. Jest ono dość trudne do zdiagnozowania, gdyż wyznaczenie klarownej granicy między codziennym, „zwykłym”, a niekontrolowanym korzystaniem z tego serwisu, zwłaszcza przez osoby zawodowo związane z tym medium internetowym wymaga długiej obserwacji i precyzyjnych badań. Kolejny problem to fakt, że Internet jest w dzisiejszej rzeczywistości tak powszechnym narzędziem pracy oraz rozrywki, że kłopot stanowi samo stworzenie kryteriów oceny tego zjawiska.

Facebook

Impuls-akcja-nagroda

Facebook jako używka działa w bardzo prosty sposób. Potrafi zastąpić wszystkie wcześniejsze nałogi: kofeinę, nikotynę, alkohol. Są tacy, którzy potrafią odstawić dosłownie wszystko – grupy produktów spożywczych, realnych znajomych, a nawet seks na plan trzeci. Wszystkim rządzi zamknięty krąg, w którym najpierw pojawia się IMPULS, to ciekawości pojawiających się na Facebooku wydarzeń i treści sprawia, że chcemy go „przewijać. Kolejny krok to AKCJA, czyli faktyczne sprawdzenie tego, co jest na naszej ściance. Całość zamyka NAGRODA, nasza ciekawość została zaspokojona, jesteśmy spełnieni. Nasz mózg koduje podświadomie ten schemat i coraz częściej wprowadza go w życie. Celem staje się NAGRODA, której już nie jesteśmy w stanie kontrolować.

Twardy reset

Cecilie Schou Andreassen z Uniwersytetu w Bergen wraz z zespołem naukowców stworzyła skalę uzależnienia od Facebooka. Przy jej powstawaniu skupiono się na sześciu typowych symptomach, które charakteryzują szeroką grupę uzależnień: fascynacja bodźcem, zmiany nastroju pod jego wpływem, wzrost tolerancji, objawy odstawienia oraz konflikt i powrót do uzależnienia. Zbadano studentów: 227 kobiet i 196 mężczyzn, najważniejsze wnioski to: kobiety uzależniają się łatwiej niż mężczyźni, osoby młode od dzieciństwa obcujące z internetem i socialmediami – łatwiej niż starsi.

Jak sprawdzić czy Facebook już Tobą na dobre zawładnął? Odpowiedz sobie szczerze na 6 pytań poniżej:

  • Czy dużo czasu myślisz o Facebooku i planujesz skorzystanie z niego?
  • Czy czujesz rosnącą potrzebę korzystania z Facebooka?
  • Czy korzystasz z Facebooka, aby zapomnieć o problemach osobistych?
  • Czy próbowałeś mniej korzystać z Facebooka, jednak ci się to nie udało?
  • Czy stajesz się niespokojny lub zmartwiony, gdy nie możesz skorzystać z Facebooka?
  • Czy Facebook miał negatywny wpływ na twoją pracę/naukę?

Na każde z nich możesz odpowiedzieć w skali : 1 – bardzo rzadko, 2 – rzadko, 3 – czasem, 4 – często, 5 – bardzo często. Jeśli czterokrotnie lub więcej razy zdecydowałeś się na 4 lub 5 punktów to jest to alarmujący stan, który może świadczyć o uzależnieniu.

Facebook

Wyloguj się (i nie tylko)

Jeżeli nadal uważasz, że Facebook nie przejął nad Tobą kontroli to odłącz się od niego na 24 godziny. Sprawdź jak szybko będziesz chciał do niego wrócić. Jeśli masz z tym problem postaraj się skrócić czas przebywania na Tym serwisie o na przykład 50%. Z czasem zredukuj go do minimum i zrezygnuj z „pobocznych” rozrywek, które są w nim oferowane. Uprzedź znajomych, że znikasz na jakiś czas z tego miejsca, by nie zalewali Cię falą pytań: gdzie jesteś, co robisz, czemu się nie odzywasz. Bo po ponownym zalogowaniu nie będziesz się w stanie odnaleźć w tym wszystkim, co do Ciebie spłynęło.

Zawsze gdy chcesz porzucić nałóg musisz znaleźć jakiś środek zastępczy. Najlepiej gdy jest to „zdrowy” zamiennik. Przed rozmowy wirtualne postaw te realne, spotykaj się ze znajomymi, poznawaj nowe osoby, angażuj się w różne projekty. Prawdziwy świat jest o wiele atrakcyjniejszy niż ten wymyślony i wyidealizowany w niebieskich okienkach. Zrób prosty rachunek i policz ile godzin tygodniowo zajmuje Ci Facebook. Nawet jeśli go w pełni nie wyeliminujesz to, zobacz ile czasu mógłbyś poświęcić na rozmowy z przyjaciółmi, czytanie książek, dobre kino czy aktywność ruchową.

Wprowadź jasne zasady, których będziesz się trzymał. Najprostsza i najlepsza z nich to wyeliminowanie tego serwisu w pracy i w szkole. Wyznacz sobie dzienny limit czasu jaki mu poświęcisz. Dokonaj dokładnej selekcji znajomych, grup oraz fanpage, których obserwujesz, odinstaluj wszystkie aplikacje, z których nie korzystasz. Już po chwili przekonasz się jak bardzo zmienił się wygląd Twojej tablicy. Treści, docierające do Ciebie będą bardziej dopasowane i będzie ich zdecydowanie mniej.

Facebook

Facebook moje (Twoje) miejsce

Facebook stanowi część mojego  i Twojego życia, ale nie jest moim życiem. Lubię go, znajduję w nim dużo ciekawych informacji, to w nim reklamuję bloga, przez niego mam kontakt z Wami (czytelnikami) i moimi znajomymi. To miejsce, w którym pokazuję siebie i mój świat.  To ja i nikt więcej decyduje w jakiej formie, kiedy i w jakiej ilości udostępnię coś w „niebieskim” świecie. Nikt poza mną nie musi wiedzieć jak wyglądają moje 24 godziny na dobę. Niestety i tak sobie dopowiesz resztę, bo i tak znasz mnie lepiej.

Jeśli chcesz poszerzyć wiedzę z tego tematu zajrzyj także do innego wpisu na moim blogu – FOMO – Ty też już to masz? Druga propozycja choć nie wprost odnosząca się do powyższego tematu to – Czy nasze zaufanie do technologii jest bezpieczne? Autor – Andrzej Kidaj, mówiący o sobie – zawodowy freelancer, a do tego bloger.

Podobne Posty

  • Artur Baranowski

    No tak, jak to z każdym nałogiem bywa – pierwszą reakcją uzależnionego to wyparcie. Niestety każdy nowy wynalazek technologiczny na swoje plusy i minusy. Wszystko jest dla ludzi myślących, czyli myślimy cały czas!

    • Wypiera to każdy młody, którego o to pytam. A jak mówię by przez jedną przerwę między lekcjami nie używał telefonu, to najczęstszą odpowiedzią jest że musi sprawdzić fejsa i snapa. Dla mnie to porażka młodych ludzi, u których nie wykształcił się hamulec, który podpowiadałby kiedy się zatrzymać.

  • Faktycznie łatwo doprowadzić do tego żeby Facebook zdominował nasze życie. Jednak wystarczy odrobina rozsądku i spojrzenie od czasu do czasu na siebie z boku aby nie dać się zwariować i żyć życiem realnym zamiast wirtualnym.

    • Niestety pracując z młodymi ludźmi widzę jak bardzo nie mają do tego medium dystansu.

  • Jak się w tych internetach działa i pracuje, to faktycznie ciężko jest się z tego wyrwać, ale można sprytnymi trikami temu zaradzić. Ja chociażby na swoich fejsbukach planuję posty nawet na kilka dni do przodu, aby nie myśleć o tym, że po coś muszę tam wejść i coś zrobić. Samo się robi. 😀
    A co do niekończącej się tablicy – ech, jest to tak męczące, że naprawdę nie jestem w stanie tracić na tym czasu… Jedyne, na czym przepadam, to fajne blogi, o. 🙂

    • Czyli masz jasno sprecyzowane w swoim planie do czego Ci on służy. Wiele osób o tym zapomina, a potem się dziwi, że brak im czasu na „zwykłe” codzienne rzeczy. 😉

      • Tak, masz rację. W ogóle staram się nie włączać laptopa, dopóki sobie nie ustalę, po co to robię, bo w innym wypadku może mi pół dnia przepaść przez internety. Dyscyplina, i tyle chyba w tym temacie. 😀

        • Ja niestety całą pracę, może jej 90% przygotowuję na komputerze, na zajęciach także używam tabletu, soszale działają w tle, ale ich nie używam bo wiem, że oderwie mnie to od postawionych sobie zadań. A gdy przygotowuję kolejny wpis i złapię „fazę” to potrafię nawet przez kilka, do kilkunastu godzin na nie nie spojrzeć. Choć odbija się to także na innych składnikach mojego życia.

  • Ciężko się wylogować 😉 A czasami trzeba! Dla swojego świętego spokoju 🙂

    • Chyba jesteś jedną z nielicznych osób która jest się w stanie kontrolować. 😉

      • A jakbym inaczej świat zwiedzała? 😛 I książki i komiksy czytała? 😛 o! I na saune chodziła. Dużo rzeczy do zrobienia 😀

        • To mi przy poprzednim blogu (Nieobiektywny.pl) udawało się czytać naprawdę dużo książek, bo było to około 70 książek w 1,5 roku. To teraz przy tym projekcie jest to moją porażką. W tym roku nie ukończyłem żadnej (!!!) książki, rozpocząłem kilka i tak się za mną ciągną. Pracy więcej tej zawodowej i przy blogu = mniej czasu na prawdziwe przyjemności.

  • Nina Kurzyna

    Z facebooka używam tylko messengera – a na samego facebooka wchodzę tylko wieczorem żeby ogarnąć czy nie napisali coś na 2 grupach i wrzućić linki ze sprzedażą książek.
    Staram się też zaprzestawać korzystać z messengera i zachęcam swoich znajomych do powrotu SMS. Chyba bardziej jestem uzależniona od Instagrama.. 😀 A fotki jak wrzucam na FB to typowo lotnicze gdzie siedzę w szybowcu albo w ogóle jestem na lotnisku. – żeby zazdrościli mi że latam rzecz jasna ^^ P.S. Wreszcie jakiś dobry wpis 😀

    • Choć raz mnie pochwaliłaś. 😛 A co do zdjęć z insta to znaczna część jest mojej produkcji. 😛

      • Nina Kurzyna

        bo masz dobre OKO 😉

        • A, że lubię się dzielić fotkami to dostałaś ich kilka sztuk. 😉

          • Nina Kurzyna

            Oby tylko KILKA – ale nie narzekam!

          • Może coś ciekawego się jeszcze znajdzie. 😉

  • K.Adeline

    Sądzę, że nie wszyscy młodzi są tacy źli jak ich się maluje. Istnieją jeszcze jednostki, które potrafią żyć, bez nadmiernego korzystania z takich portali, a swoje zainteresowania pokładają na innych płaszczyznach.

    • Masz rację. Mam wśród swoich uczniów „przypadki”, które praktycznie żyją bez soszali, mówiąc kolokwialnie nie kręci ich to. Lecz ich można policzyć na palcach jednej ręki.

      • K.Adeline

        Niestety większość podąża za masą, bojąc się odejść od schematów. Uzależnieni i zaślepieni wtapiają się w tłum. A ci inni, te „przypadki” są wręcz niezauważalni. Może warto im się „przyjrzeć” ?

        • Przyglądam się im cały czas i tym zaślepionym soszalami i tymi stroniącymi od nich. Co ciekawe ci krytycznie do nich podchodzący są bardziej otwarci na rozmowy twarzą w twarz, nie tylko związane z szeroko pojętą tematyką szkoły, mają większy zasób słów. Ci skupieni na nich zazwyczaj wzrok spuszczony w dół, w takiej pozycji w końcu przegląda się wszystko na telefonie, często także widoczne są bardzo rozwinięte wady postawy(„zboczenie” wynikające z ukończonych studiów – bardzo szybko jestem w stanie wyłapać znaczną ich część), unikają kontaktu wzrokowego, wszelkimi sposobami starają się sięgać po telefon i mieć go w rękach.

          • K.Adeline

            A kontakt wzrokowy to bardzo istotna rzecz, zarówno podczas rozmów jak i poza nimi. W spojrzeniu kryje się wiele niuansów. Jeżeli chodzi o swobodę rozmowy twarzą w twarz jak i duży zasób słów, to zdecydowanie się z tym zgadzam. Myślę, że portale zjadają znaczną część wyobraźni i zamykają nas w wirtualnym świecie. Stąd minimalizm słów i wyobcowanie. A przecież komunikacja międzyludzka polega na realnym poznawaniu siebie.

          • Uzależnionych bardzo szybko zdradza mowa ciała. Z racji pracy z ludźmi oraz tego, że wykorzystuję pewne zagadnienia z tej tematyki w pracy łatwo mi wychwycić takie osoby. Soszale eliminują ponad 90% całości naszej komunikacji z drugim człowiekiem. Nie widzimy mowy ciała i nie słyszymy głosu, pozostaje tylko tekst lub zdjęcie, które nie oddaje pełni sytuacji.

  • Na szczęście nie cierpię na uzależnienie od facebooka, traktuję go jako jeden z wielu instrumentów promocyjnych, choć nie należący do tych ulubionych. Problem z pewnością dotyczy wielu młodych osób, jednak mam wrażenie, że po pierwszych zachwytach facebookiem nieco wszystko się już wycisza, na szczęście. 🙂
    Bookendorfina

    • Z Twojej i kilku poniższych wypowiedzi blogerów wynika jedna stała rzecz. Każdy z nas stara się wykorzystać Facebooka w konkretnym celu. To pozwala nam ograniczyć się do konkretnych celów przebywając w tym medium. Nie zajmujemy się zbędnymi „pierdołami” i złodziejami czasu.

      • Tak naprawdę szkoda na nie czasu, tym bardziej, że ich funkcjonowanie opiera się na dość dużej pozorności i zafałszowanym obrazie rzeczywistości. 🙂

        • I to ten fałszywy obraz rzeczywistości najbardziej się podoba młodym osobom.

          • Moglibyśmy tu wkroczyć od razu w analizę wielu trendów społecznych warunkujących współczesne zachowania młodych osób, ich potrzeby dorównania rówieśnikom, braku zainteresowania zapracowanych rodziców, ale to wszystko powiela się z każdym pokoleniem, tylko instrumenty komunikacji ulegają coraz szybszemu rozwojowi, zaraz pojawi się coś co przyćmi blask facebooka. 🙂

          • Na Facebooku można być każdym. Nawet osobą, która z nami samymi nie ma nic wspólnego. 😉

          • I to jest właśnie to największe zagrożenie, coś jakby świadoma zmiana osobowości, a później jej dychotomiczny wydźwięk. 🙁

          • Potem nagle okazuje się, że „real” nie jest tak piękny jak „virtual”.

          • Choć z drugiej strony, lubię czasem przyjrzeć się tym kolorowym, wypełnionym po brzegi szczęściem, zdjęciom znajomych. 😉

          • Wszystko zależy od właściwej selekcji tego, co wrzucamy do sieci, po czasie może to nieźle zaboleć.

  • Qursantka

    Ja również należę do osób uważniej korzystających z tego serwisu, nie wrzucam kotletów 😛 a jeśli coś udostepniam to dlatego, że uważam to za ważne dla mnie. Niestety za dużo osób udostępnia wszytsko ja leci nie sprawdzając nawet czy informacja jest prawdziwa. O wirusach nie wspomnę. No cóż, takie czasy 😉

    • Jak widać blogerzy to chyba jedna z najbardziej świadomych grup korzystających z „fejsa”. 😉

  • Gosia Brzóska

    Dla mnie facebook jest źródłem ciekawostek z niewielką ilością spamu, a wszystko dzięki jednej przydatnej opcji – unfollow.
    Jestem na bieżąco z wpisami ulubionych blogerów, filmami ulubionych vlogerów. „Śledzę” znajomych, którzy zamieszczają interesujące dla mnie treści – ciekawe artykuły, własne przemyślenia, zrobione przez nich zdjęcia z podróży i wiele innych. Do tego trochę łatwej rozrywki, np. memy. W grupie „unfollow” znalazły się osoby, które wstawiają selfie, kotlety, selfie z kotletem, dzieci i „lajkują” odruchowo wszystko, co zobaczą. Dzięki temu moja tablica jest przejrzysta i interesująca.

    • Unfollow to ciekawa opcja, sam co jakiś czas robię przegląd grup, fanpage i całej reszty, jeśli treści nie spełniają moich oczekiwań to takie miejsce znika z mojej listy. 😉

  • Anna Złotkowska

    Wiesz to tak jak w realny życiu ktoś się przechwala, ktoś narzeka- życie. Myślę, że jak masz dość kogoś to go możesz mówiąc krótko „wywalić” ze znajomych. Ja mam w znajomych tylko osoby, które chcę obserwować. U których ciekawi mnie co się dzieje itp. Akurat będą w blogosferze bez fb się nie obejdziemy więc jest. Ale fakt, również starannie dobieram treści o sobie i swojej rodzinie, które udostępniam. Zawsze liczę się,że to popłynie w świat i nie będzie możliwości usunięcia.

    • W naszym przypadku (blogerów) to w znacznym stopniu miejsce pracy. Dlatego nasze działania na nim są precyzyjnie ukierunkowane. To sprawia, że nie zajmujemy się na nim „pierdołami”.

  • Hmm.. Niestety jest to dość powszechne zjawisko. Wiele osób chce i dzieli się informacjami o szczegółach z życia prywatnego, niekiedy przekraczając granice dobrego smaku. Pytanie, z czego wynika taka nadmierna chęć informowania o wszystkim, co dotyczy danej osoby?

    • Swego czasu jedna z młodych osób, które znam (chłopak) udostępniła na swojej tablicy fotkę w spodenkach, z gołą klatą i staniku na sobie plus w okularach przeciwsłonecznych. Fejm uzyskał momentalnie w grupie, w której przebywa na co dzień, ale potem konsekwencje publikacji długo się za nim ciągnęły. Niestety nieudane życie w realu (kontakty z innymi i pozycja w grupie) starają się takie osoby podbić w świecie wirtualnym – często z opłakanym skutkiem.

  • Marta Gie

    Tak myślę po lekturze tego tekstu…ja i mój mąz oboje obwinamy sie o uzależnienie od fejsa. On biega i fb służy mu do umawiania, czytania, wspierania w grupach. ja z kolei mam dwa blogi, które tez promuję, gram w konkursach która są rozpowszechniane na fb…znajomych nie podglądam tłumacze sobie ze fb to moje narzedzie pracy…ale tak jak piszesz 24 godzin bez niego cieżko byłoby mi przeżyć…powiennam wiec zaczac ….Witam. Jestem Marta. Jestem anonimowym faejsbookowiczem!

    • Odważna deklaracja,może czas na mały detoks? Sprawdź listę tego, co masz polajkowane i „odetnij” chociaż tę część, która ma marginalne dla Ciebie znaczenie.

  • Ten szał na publikowanie wszystkiego, co się robi, co się je, jaką się ma nową szminkę i fryzurę, występuje chyba głównie u nastolatków. Mam wrażenie, że później jakoś się z tego wyrasta. Ja z Facebooka korzystam prywatnie głównie do udostępniania ważnych dla mnie treści, czasem scrolluję, czasem wrzucę jakieś zdjęcie, owszem. Jednak to jakoś nigdy mnie nie pochłaniało, ot Facebook. Messenger to co innego. 😉 No i blogowe sprawy też sprawiają, że czasem siedzę tam pół dnia. Dlatego teraz wymyśliłam sobie, że promocyjne działania załatwię jak najwcześniej, żeby później mieć wolną głowę. 🙂

    • Przypomnę tylko fragment wpisu odwołujący się do badań norweskich: „kobiety uzależniają się łatwiej niż mężczyźni, osoby młode od dzieciństwa obcujące z internetem i socialmediami – łatwiej niż starsi”

  • Ja to chyba się uzaleznilam od instagrama… :/ a co wpisów na wallu, kilku znajomych zablokowalam:)

  • Dominika Rygiel

    Facebook – choroba naszych czasów. Choć prywatnie jest mi (już)dosyć obojetny, to jednak sporo czasu spędzam na nim by ogarniać promocję bloga, sporo udzielam się też w grupach tematycznych. Takie życie, przywykłam i staram się analizować. Gdybym zaczęła – dołek gwarantowany 😉

    • Sam również używam go już głównie do spraw blogowych – tak własnych jak i związanych z obserwacją wybranych blogerów. 😉

  • Odkąd założyłam bloga więcej czasu spędzam online, więcej przesiaduję m.in. na facebooku, promuję bloga, komentuję. Twój tekst uświadomił mi, że prawdopodobnie zaczęłam popadać już w uzależnienie. Zamierzam podjąć pewne kroki w celu zaprzestania marnowania czasu na tym portalu. Wyznaczę sobie dane godziny na sprawdzanie i promocję i zacznę żyć. Dziękuję 😉

    • Sam kiedyś na nim dużo grałem, śledziłem znajomych. Obecnie już nie gram nawet w gry na kompie. Fejs praktycznie w moim przypadku służy do spraw około-blogowych. 😉

  • Fejsbuk uzależnia. Bez dwóch zdań. Niby nie zaglądasz, niby cię to nie kręci, a jednak w tle ciągle coś pika. I koniec końców dopadasz telefonu jak narkoman na głodzie i godzina poszła. A najgorzej, jak człowiek musi na tym fejsbuku pracować. Bo wtedy bardzo trudno jest nie zaglądać tu i tam.

    • Sam bardzo dobrze widzę uzależnienie od Facebooka na swoich uczniach, 45 minut bez telefonu w ręku to dla większości koszmar.

      • Wiesz, mnie to strasznie irytuje, jak słyszę Potwory jęczące o granie na telefonie (Pokemony, na fb nie pozwalam póki co). I to jojczenie w kółko. A jednocześnie mam świadomość tego, ile czasu ja sama spędzam w sieci – i nie powiem, by mi się to podobało.

        • Akurat u moich uczniów szał na Pokemony minął już kilka miesięcy temu. Króluje Snapchat, a na drugim miejscu Facebook – zwłaszcza u dziewczyn. Choć powiem Ci, że mam takich uczniów, którzy stronią od soszali niemal całkowicie i są to bardzo „pozytywne” przypadki. Otwarci na dyskusję, nie bojący się bronić konstruktywnie swoich poglądów z dużo większym zasobem słów, który wykorzystują. Soszalowcy są zazwyczaj bardzo roszczeniowi, a obrona swoich poglądów polega zwykle na strzeleniu focha i twierdzeniu, że tylko oni maja rację. Co do gier – mam kilka na telefonie, ale są to gry logiczne. Po całym dniu w pracy daję sobie kilkanaście minut na przestawienie głowy i wyjście z fazy szkolnego myślenia – o wiele łatwiej mi wtedy zająć się choćby blogiem.

  • Łodyżka Blog

    Nie mam kłopotu z FB. Traktuję go jako narzędzie pracy i totalnie bardziej kreci mnie natura, spacer z psem, zrobienie kul do kąpieli, masażu czy pogadanie z żywym człowiekiem.

    • Mam podobnie ograniczyłem się do z jego wykorzystaniem do spraw bloga i kontaktu z najbliższymi przyjaciółmi. 😉

  • Fejs uzależnia, to prawda, ale coraz częściej łapię się na tym, że nie chce mi się na niego wchodzić, czyli toksyna przestaje działać 🙂

    • Czyżbyś zaserwowała sobie facebookowy detoks? Dobrze, że to Ty przejęłaś nad nim kontrolę a nie on nad Tobą. 😉

  • Zawsze sobie tłumaczę (rozgrzeszam się), że siedzę na fejsie wyłącznie w celach zawodowych. Wiem, że się oszukuję.

    • Także się tutaj nieco oszukuję, bo nie da się tego w pełni rozdzielić. Choć w pracy Facebooka nie tykam – jakby wyglądał nauczyciel prowadzący lekcję i ogarniający jednocześnie fejsa. 😉

      • A gdyby zrobić klasówkę: wrzucasz temat na FB, a uczniowie odpowiadają w komentarzach? 🙂

        • Koncepcja ciekawa, ale mało realna w moim przypadku – sprawdzian z wf-u, albo samoobrony, które prowadzę w szkole raczej ciężko było by w ten sposób zrobić. 😉 Choć mam kolegę nauczyciela, który pozwala na 5 min zawsze skorzystać z wujka Google. Choć u niego warto napisać mniej i na temat, niż za dużo i nie na temat. To zmusza też do szukania konkretnych informacji, a nie byle czego. 😉

          • Fakt. Mogłoby być ciężko. Ale polonista – i zadanie na kreatywność? To mogłoby się udać 🙂

          • Bardziej bym tu widział przedmiot typu WOS może muzyka i plastyka. Chociaż to musiało by wymagać bardzo przemyślanej taktyki jego użycia. 😉

  • Justyna Szmuc

    Też uważam, że Facebook to bardzo fajne narzędzie:)

    • Fajne o ile potrafi się z niego korzystać we właściwy sposób, niestety młode osoby mają z tym problem i to bardzo duży.

  • Iza Ce

    Tekst do przemyślenia. Wszystko ma swoje wady i zalety i należy zachować zdrowy umiar.
    http://www.mojaszkolaangielskiego.wordpress.com

    • Szkopuł leży w szczegółach, każda rzecz może być wykorzystana w pozytywny i negatywny sposób. Najprostszym tego przykładem jest nóż, można mim przygotować kanapki, ale także można nim zabić. Skrajny to przypadek, ale chyba pasujący idealnie do tej sytuacji.

  • Myślę, że za mało się o tym mówi. Ostatnio zaczęło przeszkadzać mi jak dużo czasu spędzam na fb, ale uświadomiłam sobie, żę odcięcie „pępowiny” czyli skasowanie konta, sprawiłoby, że odcięłabym się od kilku celów naraz (znajomi, messenger, interesujące mnie grupy, fanpage Samorozwijalni). Uzależniające. Na co dzień korzystam z wtyczki Facebook Nanny- co prawda czuję się trochę jakbym miała „nanny”, ale jak nic innego nie pomaga to widocznie jej potrzebuję 😉

    • Sam fejsa ograniczyłem już praktycznie do spraw około blogowych i kontaktów z najbliższymi znajomymi. Dawno temu odpuściłem sobie gry i przewijanie ścianek każdego, kogo mam na fejsie. 😉

  • Ja akurat używam FB zawodowo. I cenię sobie to bardzo, bo stał się dla mnie źródłem wiedzy o trendach i nowościach w komunikacji i budowaniu wizerunku marek. Jeśli do tego dodać możliwość bycia w kontakcie z influencerami, to mamy świetne narzędzie do pracy.

    • Precyzyjne określenie i wytyczenie zasad do czego i w jaki sposób będziemy go używać ogranicza jego negatywny wpływ na nas. 😉

  • Paulina

    Świetny tekst. Dużo osób nie zdaje sobie sprawy, że tak naprawdę żyje w szponach facebooka i niektórzy według mnie traktują go zbyt poważnie 🙂

    • Dla niektórych osób już tylko on stanowi prawdziwy świat, a rzeczywistość jest czymś nierealnym.

  • Mądry i bardzo obszerny tekst. Niestety często łapię się na tym, że spędzam na facebooku, o wiele więcej czasu niż to normalne. I o tyle, ile facebook może być świetnym miejscem do kontaktów, poszerzania wiedzy, czy promocji naszej działalności, to jest też olbrzymim pożeraczem czasu, który nic nie wnosi do naszego czasu. Myślę, że wszystkiemu winne są aplikacje mobilne 😛 Znam takich, którzy logują się na fb wyłącznie na komputerze na godzinkę dziennie – może to jest rozwiązanie. Choć czy dla nas, ludzi, którzy mają 24 godzinny dostęp do internetu będzie to możliwe? Może już zmieniliśmy się za bardzo.

    • Niestety tak jak wspominasz często jesteśmy podpięci już do sieci przez 24/7. Co sprawia, że jeszcze trudniej oderwać się od soszali.

  • Kamila Posobkiewicz

    Nie ma cię na fb, to nie istniejesz… blogowanie bez niego jest pisaniem do szuflady. Odkąd prowadzę blog i grupę nie ma dnia, kiedy nie jestem na tym portalu. Ale robię to, co muszę i znikam. Nie wyobrażam sobie spędzania tu więcej czasu.

    • Grunt to mieć jasno sprecyzowane do czego będę go używał. Bez tego ciężko zapanować nad tym tworem.

  • We wszystkim trzeba znaleźć umiar i wtedy jest dobrze. Facebook jest szalenie przydatnym narzędziem.

  • Ja na pewno jestem uzależniona 🙂 Ale za to cały maj będę miała bardzo ograniczony dostęp do neta i komputera 😉

  • Ja się leczę 😉 Internet w telefonie włączam tylko wtedy, kiedy chcę coś sprawdzić. FB wykorzystuje bardziej jako narzędzie pracy, dlatego wyłączam tryb obserwowania znajomych, zwłaszcza tych, którzy wrzucają mnóstwo lol contentu. Dzięki temu feed jest pełen bardziej istotnych informacji niż śmieszna stłuczka na przejściu dla pieszych 😉 Nadal pracuje nad optymalnym dla mnie systemem bycia w SM.

    • Grunt to mieć sprecyzowane do czego używamy FB. Blogerzy czy osoby prowadzące fanpage firmowe stworzyli sobie jasne kryteria do czego wykorzystują niebieskie okienka. 😉

  • najważniejszy jest umiar, ja sama korzystam z FB głównie w celach blogowych 🙂
    ale pamiętam początkową fascynację tym serwisem

    • Zanim na poważnie rozpocząłem przygodę z FB, także miałem fascynację dodatkami do niego zwłaszcza Farmville. 😛

  • Wielopokoleniowo 3

    No niestety, kanały SM wciągają i ciężko jest się później wylogować…. 🙁

    • Wciągają i uzależniają, choć mam już wśród uczniów przypadki, które je kasują, bo zauważyli w końcu, że brak im CZASU!!! 😉

  • Smutna prawda, jesteśmy skłonni do uzależnień, a z przyjemności ciężko zrezygnować.

    • Po z pozoru rzeczy łatwe i przyjemne sięgamy bardzo szybko, gorzej już jest – tak jak wspominasz z nich zrezygnować.

  • Paulina

    Zgadzam się z Tobą. Coraz więcej osób traci kontrolę pomiędzy życiem realnym, a wirtualnym…

    • Ja już widzę tego skutki rozmawiając z młodymi ludźmi na „żywo” często nie potrafią nawiązać kontaktu z drugim człowiekiem, bo jest on taki „REALNY”, a nie ukryty gdzieś za szklanym wyświetlaczem.

  • Bo granica między tymi dwoma światami- wirtualnym i realnym jest niezwykle cienka. Dlatego tak wiele osób ją przekracza.

    • Zatarcie, lub wręcz przekroczenie tej granicy dla wielu osób jest przejściem do innego świata. Jednak z czasem przekonają się jak wiele będzie ich kosztował powrót do „normalności”.

  • www.misstwentysomething.com

    Zgadzam sie, coraz mniej ludzi potrafi przezyc dzien bez social media. to bardzo smutne

  • Elwira Zbadyńska

    Mimo pracy on-line potrafię się wylogować do życia, a w ważnych momentach nie wchodzić na fb i insta wcale przez kilka dni. Uzależniona nie jestem, wykorzystuję do pracy i mocno filtruję znajomych.

  • Wiele osób wrzuca zdjęcia o treściach mówiąc delikatnie „prywatnych”. Zastanawia nasz czasami, czy nie warto mieć jakichkolwiek sekretów? Czegoś wyłącznie dla siebie bądź najbliższych?:)

  • Blondynki Kreatywnie

    Oj tak pochlania na poczatku fb byłam takim dzieciakiem teraz majac bloga już wiem czego chce co jest na sprzedaż a co nie.

    • U mnie podobnie – nastawienie do Facebooka bardzo się zmieniło po postawieniu bloga.

  • Konceptualnik

    Przeczytałam jednym tchem. I niestety musze sie zgodzic ze wszystkim co napisales. Smutne jest to, ze na facebook mozna miec miliony wirtualnych znajomych, a w rzeczywistosci zajadac sie w samotnosci stosem pączkow.

    • Szczęściem wielkim jest jeśli znajdzie się choć jeden „prawdziwy” znajomy.

  • Prawdę mówiąc mi przeszło, jak urodziły się dzieci i po prostu nie mam czasu na „fejsbukowanie” poza zawodowe.

  • Świetny artykuł. To prawda – sami sobie nie zdajemy nawet sprawy z tego, ile czasu pozwalamy sobie „ukraść”. A właściwie ile tego cennego czasu sami oddajemy z własnej woli. Pewnie wielu z nas, czytających ten tekst na początku stwierdziło „eee, ja nie mam z tym problemu”, a w momencie, w którym piszesz o 24 godzinach bez scrollowania rzucało „cholera, nie przejdzie”.

    Ostatnio bardzo ograniczyłam korzystanie z fejsa i staram się traktować go przede wszystkim jako miejsce, w którym mogę skutecznie promować swojego bloga. Nie oznacza to, że nie zdarza mi się kilka razy zaglądać i sprawdzać, co się w świecie dzieje. Uczę się to robić jak najrzadziej…

    • Grunt to oddzielić korzystanie z niego w sprawach blogowych czy zawodowych od prywatnych, a tym bardziej od zachcianek z nim związanych.

  • Jak ja się cieszę, że moja facebookowa ściana to w 90% rzeczy, które mnie interesują – mało który z moich znajomych spamuje detalami z codziennego życia (no, chyba, że akurat ktoś weźmie ślub, komuś się urodzi dziecko…;)).
    Sama co jakiś czas robię przegląd polajkowanych stron – jeśli uznam, że zaśmiecają mój czas, bez wahania klikam „nie lubię!”;)

  • Martyna Cieślińska

    Niestety ja zdecydowanie za dużo spędzam czasu w mediach społecznościowy ;] Odkąd prowadzę bloga oczywiście to wszystko się podwoiło :] Jednak staram się raz na jakiś czas robić sobie detoksy ;]

  • Muszę przyznać, że pewne symptomy uzależnienia zauważyłam dopiero niedawno, choć jestem na Facebooku od wielu lat – będzie już z 9 a nawet 10, ale dopiero blogowanie sprawiło, że jestem tu codziennie – no prawie. Natomiast „prywatnie” mogę w ogóle nie wchodzić i nie czytać.

    • Ja mam podobnie – niemal wyłącznie korzystam z niego do promocji własnego bloga.

  • Obawiam się, że większość z nas jest uzależniona, ale blogerzy mają wymówkę- skoro publikuję to na fejsie muszę być i już, w końcu „fejs bez blogera istnieje, bloger bez fejsa już nie”.

    • I tu jest ta „śliskość” tematu – bo korzystamy z niego, ale już w bardziej precyzyjny sposób. Podobnie mogłyby powiedzieć osoby prowadzące fanpage firmowe. 😉

  • Całe szczęście, nie jestem uzależniona od Facebooka 🙂 Owszem, korzystam, ale chętniej siedzę na blogach niż na soszalach 😉

  • Paulina R-w

    dopóki nie miałam bloga oprócz branżowych profili, które mnie interseowały, faktycznie za dużo czasu zajmowało mi obserwowanie „cudzego życia” to wciąga i mimo świadomości…”problemu” robisz to nadal…tak jak pisałeś w przypadku fajek czy innych używek…teraz więcej korzystam bo to medium do rozmowy z czytelnikami , do promocji itd…zauważyłam, że więcej czasu na fb poświęcam na uważam Wartościowe treści 🙂 gdyby nie fb nie trafiłabym do Ciebie 🙂

    • Podobnie u mnie zaglądam co raz tylko do wybranych osób, a tak to Facebook tylko do blogowych spraw. 😉

  • Z uzależnieniem od internetu jest tak samo jak z każdym innym uzależnieniem. Czesto będąc w cuku nawet nie wiemy, że mamy problem 😉
    Ja ostatnio robię dłuższe przerwy od Facebooka, by wiecej czasu spędzać z rodzina 😉

  • Choćbym chciała, to jako blogerka jestem tak zalogowana przez całą dobę. Mimo wszystko na pytania w teście odpowiedziałam twierdząco tylko trzykrotnie, więc chyba jeszcze nie jest ze mną tak źle 😉 Mimo wszystko wiem, żeby nie zapraszać Cię do znajomych, bo jestem mega aktywna na swoim profilu i mogłabym Cię zamęczyć swoimi zwierzeniami 😉

    • Sam też ciągle jestem podłączony nawet w pracy – komputer ciągle pracuje i gdzieś w tle w zakładkach także jest Fejs. Na telefonie, czy tablecie podobnie sobie działają – jednak transfer danych mam wyłączony i nie dręczą mnie z nich powiadomienia. Na dobre siadam no niego wieczorem i nadrabiam zaległości. 😉

  • Patrycja Czubak

    Ostatnio coraz mniej mnie na Fb. Wolę ten czas spędzić z bliskimi. Potrafię się od tego odciąć. Jeżeli już z niego korzystam, to podobnie do Ciebie tylko w sprawach dotyczących bloga.

    • Mam podobnie – spotkania w cztery oczy, czasami sześć, osiem i więcej. 😉 A fejs głównie do spraw blogowych. 😉

  • Mało mnie na moim prywatnym profilu. Zdecydowanie FB to nie mój świat. Potrafię się odciąć od niego bez problemu. Wolę tych prawdziwych znajomych o prawdziwe spotkania zamiast wirtualną rzeczywistość często mocno naciągniętą! I niech tak zostanie 😉

  • traveLover

    Świetny tekst 🙂 I blog! Odkąd prowadzę bloga, odkrywam wspaniałe miejsca w sieci 😉 pozdrawiam 🙂