Seans nieomal z przypadku

Ghost in the Shell wybrałem nieco z przypadku, czekając na spotkanie ze znajomymi miałem 3 godziny wolnego czasu. By się nie nudzić postanowiłem zahaczyć o Cinema city w lubelskiej Plazie. Repertuar o godzinie 15 nie był zbyt bogaty i oferował jeszcze jedną pozycję, która była animacją dla dzieci. Wybór był więc oczywisty. Zdecydowałem się na film oparty o japońską mangę. Uprzedzam was nic nie wiedziałem o tym uniwersum przed seansem, tak więc moje odczucia będą się odnosić tylko do filmu, a nie całego świata Ghost in the Shell.

Zacznijmy od Scarlett

Od samego początku seansu zastanawiałem się czy Scarlett Johansson to był dobry wybór do roli Major. Ostatnimi czasy aktorka ta kojarzona jest przez kinomanów z roli Natashy Romanoff /Czarnej Wdowy z serii Avengres, Iron Man i Kapitan Ameryka. Było dziwnie, ale się szybko przyzwyczaiłem do nowej fryzury i spojrzenia „spod byka”. Finalnie dało to bardzo ciekawy efekt.

Świat Ghost in the Shell

Historia, którą poznajemy pokazuje nam drogę w poszukiwaniu własnej tożsamości. Major to pierwsza osoba z w pełni cybernetycznym ciałem, jedynie jej mózg świadczy o człowieczeństwie. Problem w tym, że po połączeniu jej umysłu z maszyną utraciła swoje wspomnienia i nie jest świadoma, że twórcy traktują ją jako broń. Nieustannie miotają nią myśli, co do natury jej własnego istnienia. To ten natłok myśli sprawia, że nasza bohaterka zaczyna szukać odpowiedzi. Sytuacja komplikuje się gdy niepokój w jej „duchu” rozsiewa haker Kuze. Sprzeciwia się on korporacji, która stworzyła „nieludzkie” ciało Major. Protagonistka, oraz towarzysząca jej Sekcja 9, starają się go złapać.

Ghost in the shell

Ghost in the Shell rozpoczyna się sceną stworzenia Major, mocno sugestywna scena, z bardzo wyrazistą muzyką buduje mroczny klimat filmu. Po tym wstępie zostajemy rzuceni w wir akcji. Film serwuje nam świat pełen szczegółów, choć przyznam się wam cześć efektów specjalnych na początku mnie drażniła. Dla widzów nie znających uniwersum (czyli dla mnie także), z biegiem seansu odkrywamy dokładnie odwzorowany świat z niedalekiej przyszłości. Scenografia, „widoki” na miasto, a także dbałość o kostiumy łącznie tworzą całość od, której nie chce się oderwać wzroku.

Ghost In The Shell to film, który zmusza do refleksji. Obserwujemy ludzkość, która weszła na nowy etap ewolucji, wykorzystując mechaniczne wszczepy, poprawia swoje ciało. Kontrolę nad światem przejęły korporacje, które czerpią gigantyczne zyski na tym, że coraz większa cześć społeczeństwa chce mieć wspomniane „udoskonalenia”. Żadna dziedzina życia, czy to zawodowego, czy prywatnego, a nawet społecznego, nie obędzie się bez udziału wszechobecnej technologii cyfrowej. Bezpośrednie wpięcie przewodów w mózg to jednak także całkowicie nowe niebezpieczeństwa dla egzystencji każdego człowieka.

Ghost in the shell

Główny motyw filmu (i serii, co po seansie sprawdziłem) to filozoficzne rozdarcie na temat definicji człowieczeństwa i naszej ewolucji. Film podaje nam to niemal na tacy. W końcowych scenach Major głośno kwestionuje swoje człowieczeństwo, jest już w pełni świadoma tego, że nie do końca jest ludzka. Towarzysze akcji co prawda stale jej mówią, że jest takim samym człowiekiem oni jednak nie wypowiadają tego z wielkim przekonaniem.

Człowiek zawsze próbował doścignąć, a wręcz mierzyć się ze swoim Stwórcą, nadal za wszelką cenę próbuje dokonać „niemożliwego”. Zauważ, że przeszczep serca choć skomplikowany to nie jest już czymś nadzwyczajnym. To jednak transplantacja ludzkiego mózgu między ciałami, a tym bardziej ciałem i mechanicznym szkieletem jeszcze bardzo długo będzie wytworem fantazji. Czy nie masz w tym momencie  małego deja vu? Nie przypomniał Ci się przypadkiem w tym momencie Robocop? A może Łowca androidów, dorzućmy jeszcze film Johnny Mnemonic, czy trylogię Matrix. Widać tutaj oczywiste powiązania z tymi filmami w Ghost in the Shell. Wszystkie te filmy łączy specyficzny klimat.

Ocena

Ghost in the Shell to dobre kino, czy dla każdego? Oczywiście, że nie. Miłośnicy i fani uniwersum dopatrzą się zapewne różnic wobec oryginału, jednak tacy „laicy” jak ja docenią film za efekty specjalne, akcję czy też muzykę. Całość tworzy zgrabną całość, która nie nudzi, wręcz przeciwnie zachęca do głębszego poznania tego świata.

Ghost in the Shell - recenzja
Nie oceniam filmu przez pryzmat uniwersum, bo nie jestem znawcą tego świata. Jednak Ghost in the Shell to dobre kino, na które warto zarezerwować czas.
Reżyseria7
Gra aktorska - pierwszo i drugoplanowe postaci7
Muzyka7.5
Wrażenia ogólne8.5
Kwestie techniczne - montaż, efekty specjalne itp.8
8Punktacja

Podobne Posty

  • Nie gustuję w tego typu kinie, ale mimo wszystko wydaje się być ciekawy.

    • Dla mnie to także „obcy” świat. Tak, jak wspomniałem na początku na seans trafiłem nieco z przypadku, ale nie zawiodłem się. 😉

  • Czasami taki „obcy” film otwiera głowę na zupełnie nowe rzeczy. Z tego co wiem, fani pierwowzoru trochę psioczą na wersję aktorską. Nie wiem, czy mają rację. Sam mam do nadrobienia jedną i drugą wersję filmu. Ale jednak zacząłbym od tej drugiej.

    • Sam przymierzam się do animacji z tej serii, widziałem są na YT tak więc chyba poświęcę im nieco czasu. 😉

  • Chyba film w moich klimatach 😊

  • Film na mojej liście do zobaczenia, mam małe wątpliwości co do obsadzenia Scarlett Johanson w roli głównej ponieważ byłem na „Lucy” i jakoś mi nie przypadła do gustu. Dam jej drugiej szansę, a co! Jestem łaskawy.

    • Scarlett spisała się dobrze, sam bałem się kopii Czarnej Wdowy z produkcji Marvela. 😉

  • Film w moich klimatach, zatem chętnie go obejrzę. Ostatnio właśnie istota człowieczeństwa i ewolucja gatunku ludzkiego mocno przykuwają moją uwagę. 🙂
    Bookendorfina

  • Nie oglądałam tego anime ani w serialu, ani w pełnimetrażówce (w przeciwieństwie do mojego chłopaka). Poszłam jednak na ten film do kina ze świeżym i niespaczonym przez japońskie realia „bajkowe” spojrzeniem. Mnie się seans bardzo podobał, zresztą lubię taki rodzaj kina. Pozycja efektowna, oryginalna i dająca do myślenia. A Scarlet, o dziwo, dobrze się sprawdziła w swojej roli. 😉

    • Miałem identycznie jak Ty, nie widziałem animacji, ani wcześniejszych filmów. Na seans poszedłem z czystą głową. 😉

  • Chyba by nam się spodobał ten film a Scarlet lubię prawie w każdej roli 🙂

    • Dla mnie Scarlet jeszcze długo będzie się kojarzyć głównie przez pryzmat Avengersów i wszystkiego, co z nimi związane. Choć z drugiej strony nie wolno dać się klasyfikować i tu wyłamuje się z tego schematu. 😉

  • Też trafiłam przypadkiem, choć to zupełnie nie moje kino 😉 Daję solidną siódemkę – całkiem niezły.

  • Ja ciągle pozostaję pod wrażeniem animacji sprzed lat i nie bardzo chcę sobie go psuć, aczkolwiek Twoja punktacja wysoka…

  • Gdybym miała dokonać wyboru co obejrzeć, to chyba wybrałabym animację dla dzieci 🙂 Kompletnie do mnie nie przemawiają tego typu filmy. Mogłabym go obejrzeć tylko i wyłącznie dla Scarlett, bo nawet ją lubię, ale niekoniecznie leży mi ona w tej roli.

    • A ja wybrałem specjalnie ten, bo alternatywą w tym czasie w kinie była tylko animacja dla dzieci. 😉

  • Z chęcią oglądnę. Zapomniałam o tym filmie a trafia w moje gusta kinematograficzne 🙂

  • Czekam na możliwość obejrzenia tego filmu tak samo mocno jak na najnowszego Aliena. I doczekać się nie mogę a głupio tak córkę ciągać 😉 Widziałam jedynie pierwowzór anime, świetna sprawa. Jestem zakochana w soundtracku z tego filmu, genialnie zremiksowane utwory.