Trzecie podejście
Jako takich przygotowań typowo biegowych nie było wcale. Choć nie będę ukrywał przed wami, że od stycznia realizuję fit wyzwanie polegające na wykonywaniu określonych ćwiczeń i wyzwań w kolejnych miesiącach. Więcej o tym możesz przeczytać we wpisach Styczeń #Fitchallenge2020 -7,5 kg na wadze – podsumowanie oraz Luty #Fitchallenge2020. Waga od końcówki listopada spadła o około 14 kg. W związku z tym Trzecia Dycha do Maratonu zapowiadała się całkiem optymistycznie.
#fitchallenge2020
Co prawda chciałem o przebiegu wyzwania wspomnieć blogu na całościowo, podsumowując cały luty, to postanowiłem nie co zdradzić z tego, co działo się w lutym, bo wraz ze styczniem treningi sprawiły, że cyferki na wadze lecą ostro w dół. Nie będę się tu jednak rozpisywał i poniżej zobaczyć możecie wideo podsumowujące pierwszy tydzień wyzwania w lutym.
Plan i założenia
Wiedziałem, że utrata wagi pozytywnie wpłynie na mój start, nawet mimo tego, że nie było do niego bezpośrednich biegowych przygotowań. Tak naprawdę przygotowaniem było wszystko, co realizowałem w trakcie styczniowego wyzwania i 1 tygodnia lutego. Celowałem w okolice pełnej godziny z minimalnym haczykiem, a zejście poniżej godziny na tym dystansie uważałbym za naprawdę wyśmienity wynik. Wszystko wyszło naprawdę fajnie, tak dobrze mi się biegło, że chwilami wręcz się hamowałem, nie chciałem przesadzić z tempem i nie wypalić się zbyt szybko. W przeciwnym razie przed metą fizycznie zapewne bym umierał, mięśnie i kości informowały o bólu, a płuca także by już niedomagały.
Trzecia dycha do maratonu
Kilka słów o trasie – uczestnicy pobiegli na niej pierwszy raz, tak więc każdy biegacz miał na niej swój najlepszy czas. Trasę wyznaczoną ulicami Lublina można było określić jako łatwą. Tylko dwa nieco trudniejsze podbiegi, pozostała część trasy płaska, wręcz obniżająca swój bieg. To pozwalało utrzymywać długi krok, a przez to wysoką, jak na mnie średnią prędkość biegu. Na mecie zameldowałem się ze zmierzonym na moim Polarem czasem 55 min 35 sek. W oficjalnych wynikach otrzymałem SMS-em jeszcze lepszy rezultat – 55 min 27 sek. Gdybym nieco lepiej kontrolował czas i miał świadomość tego jak dobrze mi szło, to zapewne pokusiłbym się o atak na moją życiówkę na dystansie 10 km, która jest lepsza o niespełna 30 sekund.
Jestem z siebie dumny
Wiem, brzmi to nieskromnie, ale naprawdę tak jest. Nieco ponad 2 miesiące i codziennie noszę na sobie 14 kg mniej. Od połowy grudnia to około 12 kg mniej, sam styczeń to utrata 7,5 kg, a pierwszy tydzień lutego to kolejny kilogram mniej. Pierwszy duży założony cel jest coraz bliżej – to zejście z wagą na niskie 90 kg. Jeśli dojdzie do tego w miarę spokojnie i gładko, to temat będzie kontynuowany i zostanie wyznaczony kolejny cel na 85 kg.
Więcej wpisów w kategorii Aktywnie
Więcej wpisów w kategorii Starty