Tropem wilczym

Tropem Wilczym Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych 2020

W Ogrodzie Saskim

Trasa biegu Tropem Wilczym zaplanowana była w najbardziej reprezentacyjnym lubelskim parku miejskim – Ogrodzie Saskim. Choć o tej porze roku nie wygląda on zbyt atrakcyjnie i powinien być jeszcze pokryty solidną warstwą śniegu, to latem można przebywać w nim godzinami. Bieg miał przewidziane dwie długości – pierwsza 1963 metry, druga była trzykrotnością podstawowej pętli i wynosiła 5889 metrów.

Bieg miał się rozpocząć punktualnie o godzinie 12 dla krótkiego dystansu, a 30 minut później dla jego dłuższej opcji. W Ogrodzie Saskim pojawiłem się ze znajomymi nieco ponad godzinę przed startem, by na spokojnie przypomnieć sobie ścieżki i wyłapać potencjalnie niebezpieczne miejsca. Z fotograficznego punktu widzenia to miejsce znam doskonale, ale spacer po parku to całkiem coś innego, niż bieganie po nim i to w sporej grupie  Trasa została w taki sposób poprowadzona, aby nie ułatwiać życia biegaczom – nawierzchnią, bo ta była bardzo zmienna – od asfaltu, przez drobną kostkę granitową, żwir, a nawet fragmentami błoto, po różnice wzniesień, które wynoszą miedzy najniższym, a najwyższym punktem ponad 25 metrów.

Tropem Wilczym
Rys. www.maraton.lublin.eu/

Tropem Wilczym

Po przejściu trasy i po zmianach, jakie zaszły z moim ciałem w ostatnim czasie obstawiałem początkowo wynik w granicach 35 minut na niespełna 6 km (wybrałem dłuższy dystans). Po pierwszej pętli wiedziałem, że realne jest zejście poniżej tej granicy i to dość mocno. Finalnie udało się uzyskać równe 30 min i to w całkiem niezłym stanie jeśli chodzi o ducha i ciało na mecie biegu. Wspomnę jeszcze w tym miejscu o wynikach moich kolegów – Mateusz zszedł poniżej 31 minut, a Piotrek minimalnie przekroczył 38 min.

View this post on Instagram

Hej hej, kto mnie ostatnio śledzi w soszalach, ten wie, że realizuję postawione sobie wyzwanie #fitchallenge2020. Waga od końcówki lostopada poszła o dobre 16-17 kg w dół. Bieganie jest ostatnio o wiele większą przyjemnością niż dawniej. Dlatego nie mogłem sobie odmówić startu w kolejnej edycji biegu Tropem Wilczym, który w Lublinie odbywa się w Ogrodzie Saskim. Na mecie piękny i okrągły wynik 30.00, w porównaniu do ubiegłorocznej edycji lepiej o całe 8 min i 20 sek, różnica to wręcz przepaść. To, co osiagnąłem dało mi pierwsze miejsce w naszej startującej trójce – Mateusz był zaraz za mną z wynikiem poniżej 31 minut, Piotrek przez kłopoty z zatokami nie mógł wykorzystać pełni swojego potencjału i minimalnie przekroczył 38 minut. Pamiętaj wszystko, co możesz osiągnąć zależy tylko od Ciebie!!! 😁💪🏆 PS Patrząc na osiągane teraz wyniki bardzo mocno zastanawiam się nad próbą startu w swoim pierwszym w życiu półmaratonie. 😉 #bieganie #running #runner #runners #lublin #lublinbiega #blogerzybiegają #polska #poland #bieleckies

A post shared by Blog Lifestyle Motywacja Foto (@bielecki.es) on

Patrząc z perspektywy i uzyskiwanych poprzednio wyników na tej trasie – dwa lata temu 37 min 22 sek i rok temu 38 min 20 sek to jest przepaść. Kolejny raz upewniłem się w przekonaniu, że #Fitchallenge 2020 to był najlepszy ruch i cel, jaki mogłem postawić przed sobą w tym roku. Wyniki ewidentnie świadczą o tym, że włożona w treningi praca daje wymierne rezultaty.

Przede mną kolejne mam nadzieję, że nie tylko lubelskie inicjatywy biegowe. Oby do końca roku było ich jak najwięcej.

Więcej wpisów w kategorii Aktywnie
Więcej wpisów w kategorii Starty