Trzecia dycha – prawie życiówka

Niestety złamałem tradycję i ocenę mojego startu piszę tym razem bez popijania dobrego piwka i nie tego samego, ale drugiego dnia po biegu. Trzecia dycha do maratonu była lepsza od drugiej o blisko 2,5 minuty. Duże zaskoczenie biorąc pod uwagę iż start miał miejsce po godzinie 22 i w temperaturze około -8 stopni.

trzecia dycha

Do samego biegu tym razem nieco poćwiczyłem. Złożyły się na to w poniedziałki, środy i piątki treningi na siłowni z rozgrzewką na bieżni – 3 km biegu z powolnym przyśpieszaniem i zwalnianiem tempa, a następnie trening siłowy. Wtorki, czwartki i soboty poświęcone były na trening biegowy na dystansie około 5 km, niedziela była dniem wypoczynku  Czas netto 1.01.39 – czyli tak jak sobie założyłem 1h +-2 min.

trzecia dycha

Fot. RunVenture – Biegowa Przygoda – Ponowne spotkanie na trasie.

Załoga

Tradycyjnie biegłem ze swoimi dobrymi znajomymi Arturem i Mariuszem. Znamy się ładnych parę lat i dobrze się wzajemnie motywujemy. Przygotowania przedstartowe rozpoczął fire show, a zaraz po nim była wspólna rozgrzewka. Przy muzyce i solidnej dawce ćwiczeń przygotowaliśmy organizmy na mróz i dystans, który nas czekał. Na starcie widać było ogrom zawodników i pozytywne nastawienie połączone z solidną dawką humoru wśród biegaczy. Finalnie sklasyfikowanych zostało 1410 biegaczy, czyli powtórzył się wynik z poprzedniego biegu. Start tradycyjnie wspólnie, ale Mariusz już około 1 kilometra wyszedł nieco do przodu. Artur przyśpieszył około 3 kilometra. Na mecie obaj urwali po kilka minut z pełnej godziny.

Trasa

Trzecia dycha do maratonu przebiegła dziesięcioma ulicami. I choć na papierze wyglądała na średnio trudną, to okazała się dosyć łatwa. Początek to obiegnięcie Aqua Lublin, następnie wbiegnięcie w Al. Józefa Piłsudskiego i na „miasto”. Początek płasko, następnie spokojny podbieg do Narutowicza, którą zbiegaliśmy w dół do Głębokiej, gdzie był długi odcinek prostej. Drugi długi i najbardziej wyczerpujący podbieg to ulica Filaretów. 4 kilometr to wypłaszczenie na Zana, potem długi spadek Wileńską i krótki mocny podbieg w Pragi. Od 6 kilometra do samej mety było już z „górki” lub płasko do finiszu przy Aqua Lublin.

trzecia dycha

Nadzorca

Od ponad 2 miesięcy jako wspomagacz i kontroler przy wszelkiej aktywności ruchowej pomaga mi Polar M400. O samym urządzeniu, jego wadach i zaletach powstanie odrębny wpis. Niezaprzeczalnym atutem posiadania tego lub podobnych urządzeń jest możliwość kontrolowania wybranych parametrów na bieżąco, w tym pracy serca poprzez opaskę na klatkę piersiową. Pozwala to odpowiednio szybko zareagować, zwolnić lub przyspieszyć nie tylko w czasie treningu biegowego, ale także każdego innego, który sobie zaplanowaliśmy.

Trzecia dycha

Powyżej macie wszystkie istotne informacje, które zapisał Polar M400. Były to między innymi zapis przebiegu trasy, prędkość w minutach na kilometr, kadencja – czyli liczba kroków na minutę oraz tętno, plus średnie dla tych wartości z całego biegu.

Start oceniam bardzo pozytywnie, ponad miesiąc przygotowań sprawił, że nie „umierałem” ani na trasie, ani też po finiszu. Teraz nie pozostaje jak nic innego, jak kontynuować pracę nad sobą i jeszcze lepiej przygotować się do kolejnej „dychy”. Wspomnę jeszcze o małym zgrzycie dotyczącym trasy. Artur i Mariusz biegli z włączoną na telefonach aplikacją Endomondo, ja z Polarem. Każdy z nas mierzył trasę niezależnie i wyszło nam około 10 km 200 metrów. Podobne informacje pojawiły się także na fanpage Maratonu Lubelskiego od innych uczestników biegu. Zobaczymy jak odniosą się do tych informacji organizatorzy biegu.

Relacja z poprzednich biegów – Pierwsza dycha do maratonu – mogło być lepiej Druga dycha do maratonu – jest lepiej

Obszerna galeria z biegu – RunVenture – Biegowa Przygoda

 

Podobne Posty

  • ja nigdy nie mogłem przekonać się do biegania. chyba wolę chodzić, dychę zwykle robię w 1h i 35-40 minut

    • Wyśrubujesz nieco tempo i możesz startować limit czasowy w Lublinie to akurat 1h 20 min, tak więc wiele nie brakuje. 😉

  • Extra!

  • Tylko miesiąc się przygotowywałeś? Ja podobnie jak Szymon należę do chodzących…dużo ponad normę 😉

    • Wyszedł miesiąc przygotowań. Teraz już nie odpuszczam i dalej trenuję na siłowni i biegowo. Poprawi się pogoda to dorzucę jeszcze rower i dojazdy do pracy nim 3x w tygodniu po 25 km w jedną stronę. 😉

      • Iiiilee?!?! Ja mam 10km w jedną stronę. ale jestem na etapie „nie chcenia” podjazdów nawet do rodziców, do których mam tylko 2 km 😀 Oj rozkokosiłam się za tym biurkiem na dobre!

        • Na co dzień mam aktywną pracę, bo jestem WF-istą i mam w miarę przystępne godziny pracy. Dlatego mogę sobie pozwolić na dojazd do pracy rowerem nawet te 25 km, co ostatnio zajmowało mi około 50 minut. 😉

  • Podziwiam! Jeszcze przy tak krótkim czasie przygotowań- wow!

    • Kilka razy podchodziłem do „dychy” bez przygotowania i to jest słaba opcja. Warto przynajmniej miesiąc dać sobie na przygotowanie i pobudzenie organizmu przed takim wysiłkiem fizycznym. 😉

  • WOW! Taki nocny bieg po 22:00 chyba wymaga extra wysiłku, jeżeli wcześniej cały dzień czuwaliśmy?

    • Jestem nocnym markiem, tak więc to była pora mojego normalnego funkcjonowania. W samą sobotę jednak trochę poleniuchowałem, co nie znaczy, że nic nie robiłem. Sam tydzień przedstartowy to było w poniedziałek i środę trening na siłowni, a wtorek i czwartek trening biegowy – 5 km. Piątek lżejszy trening na siłowni – 1/2 tego co normalnie i na niższej intensywności. 😉

  • eV

    Widzę, że bardzo profesjonalne podejście 🙂 Gratuluję osiągnięć!

  • A jak takie bieganie po mieście ma się do zimowego smogu, który zaatakował chyba wszystkie miasta w Polsce? Czy to aby na pewno zdrowe? 🙂

    • Także się oto obawiałem, bo przez dobre dwa tygodnie przed startem powietrze w Lublinie było tragiczne. Jednak piątek przed startem i sobota do wieczora były wietrznymi dniami i wszystko wywiało. Do tego bieg w większości był tak poprowadzony, że nie było wysokiej zabudowy, która utrudniała by wyprowadzenie smogu poza miasto. A sam bieg miał miejsce przy bezchmurnym niebie i z bardzo delikatnym wiaterkiem.

  • Wielkie gratulację za wle walki i konsekwencję:))
    BTW piękne te medale!

    • Fakt medale są genialne i ciężkieeeeeeeeee. 😉 Poza tym po zebraniu pełnej 4, ich odwróceniu i ułożeniu w odpowiedni sposób powstaje większy rysunek. 😉

  • Krystyna Polek

    wow kolega też biegacz! Gratuluje, ja narazie robię 6 km ale do wiosny mam marzenie biegać już 10tkę, jednak nie uwinę się w jedną godzinę 🙂