Trzecia dycha do maratonu - Bielecki.es

Drużyna!

Dużych zmian w składzie nie było w porównaniu do poprzedniej „dziesiątki”. Ponownie zabrakło Artura, odpadła także Magda. Byli za to Mariusz i Przemek, przed startem spotkałem także Roberta, z którym poznaliśmy się na II edycji Lubelskich Targów Piw Rzemieślniczych, a ostatnio spotykamy się na lubelskich biegach. Tak rozpoczęła się trzecia dycha.

Trzecia dycha

Nowa trasa

Całość rozpoczynała i kończyła się przy Lubelskim Parku Naukowo- Technologicznym. Przebieżka ulicami Lublina tylko pozornie należała do tych prostych, a trasa należała raczej do tych podchwytliwych. Dlaczego? Na starcie delikatny podbieg, tylko do wbiegnięcia na ulice Józefa Franczaka „Lalka”, Drogą Męczenników Majdanka, Krańcową i Dywizjonu 303 płasko lub nieustannie lekko w dół, gdzieniegdzie tylko kilkumetrowa podbiegówka. Im dalej tym bliżej „morderczej” górki na Wincentego Witosa, która była największym wyzwaniem na trasie. Końcówka w sumie już płasko lub w dół.

Trzecia dycha

Rys. www.maraton.lublin.eu

Trzecia dycha

Nie obstawiałem mocnego wyniku, celem było ukończenie. Zwłaszcza, że każda trzecia dycha to nocny bieg. Poprzednie rozpoczynały się o godzinie 22, ta z minionej soboty ruszyła o 22.30 tak więc dość późno jak na bieg masowy, w którym uczestniczyło ponad 1600 osób. A treningi o takiej porze nie są czymś, co wykonuje się codziennie.

Trzecia dycha

Start miałem całkiem ok, średnie tempo w granicach 5,30 na kilometr – w końcu było z górki. Na półmetku czas wskazywał 32 minuty. Finalnie bieg ukończyłem z czasem 1.07.10, co jakimś wybitnym rezultatem nie jest. Teraz czeka mnie sporo pracy, już za 2 tygodnie bieg Wilczym Tropem, a w maju dwa biegi z przeszkodami. Trzymajcie kciuki, zapowiada się bardzo ciekawie

Podobne Posty