Pierwsza dycha do maratonu - jest dobrze - Bielecki.es

Jak zawsze

Artur,  Mariusz i ja  oraz okolice  pełnej godziny  na finiszu (w moim wykonaniu) to stałe elementy poprzednich 5 „dziesiątek”, w których braliśmy udział. Już z założenia Pierwsza dycha do maratonu nie była nastawiona by choćby zbliżyć się do wyniku z Czwartej dychy do maratonu (54:59) z poprzedniego sezonu, która odbywała się na tej samej trasie. Wrzesień w szkole to przerąbany okres. Nie dość, że wszystko musi się rozruszać po letniej przerwie, to jeszcze nauczyciele muszą przygotować stosy różnorodnej „makulatury”. Do tego różne szkolenia, wyjścia z uczniami – nie tylko na zawody, ale także z pocztem sztandarowym, wycieczki.

Pierwsza dycha do maratonu

Choć przygotowań nie było wcale, prawie wcale. Poza moją normalną aktywnością jako wf-ista w szkole, korzystaniem z roweru miejskiego do dojazdu na przystanek, z którego jadę do domu busem i dwoma treningami siatkówki nie było nic typowo pod przygotowanie biegowe.

pierwsza dycha

Pod pełna kontrolą

Pierwsza dycha do maratonu była w pełni kontrolowana. Od kiedy niemal 24h na dobę jest ze mną mój Polar to łatwiej nie tylko sprawdzić codzienną aktywność, ale przede wszystkim jest dużo łatwiej przy intensywnym wysiłku. Wystartowaliśmy spokojnie ze strefy 50′, bo tak naprawdę wszyscy przesunęli się do przodu – miejsca było naprawdę dużo. Początek bardzo szybki jak na nas, bo poniżej 5 min/km, ale to także zasługa rozpędu z górki, która jednocześnie była ostatnią przeszkodą do pokonania przed metą.

Mariusz standardowo oderwał się od nas już połowie 1 kilometra, a właściwie togo  „wykopaliśmy” do przodu by robił swoje – czyli dobry czas. Z Arturem biegliśmy razem do 4 kilometra w tempie do 2km na 5,08 min/km, kolejne 2 w okolicach 5/30-35 min/km. Artura wypuściłem do przodu – podkręcił nieco tępo. Sam zwolniłem i starałem się biec nieco poniżej 6 min/km, tak by się nie spalić przed finiszem. Finalny rezultat to 57’43” nieco lepiej niż zakładałem w optymistycznym scenariuszu.

Co dalej?

Kolejny sezon dych do maratonu otwarty. Chciałbym także wziąć udział w serii biegów Chęć na pięć. Być może wystartujemy trójką w Runmageddonie – za czym mocno optuje Mariusz, ale oczywiście na początek Rekrut czyli dystans 6 km. Zobaczymy jak wyjdą przygotowania. Niestety dojazdy do pracy rowerem odpadają ze względu na niekorzystne rozłożenie godzin w planie. Powalczę tez nieco z kilogramami by było „lżej” biegać.

Podobne Posty

  • Olga Dąbrowska

    Zazdroszczę motywacji!

    • Tak już mam, że jestem nadpobudliwy ruchowo – choć nie zawsze biegowo. 😉

  • Magdalena Syrocka

    Wow !!! Brawo!! Jak dla mnie bardzo ambitnie 😁

  • Ms

    Super,zazdroszczę kondycji 😊

  • Ewa

    Gratuluję świetnego wyniku! Chciałabym mieć w sobie tyle motywacji…

    • Motywacja to nie wszystko, ważna jest także przyjemność wynikająca z biegania. 😉

  • Koniuu

    Gratulacje! JA co prawda nie jestem fanką biegania ale mój chłopak biega i ostatnio pobił swój rekord i pierwszy raz przebiegł 10km 😀

  • Bebe Talent

    Gratulacje!! Chciałabym wreszcie wkręcić się w bieganie, ale opornie mi idzie.

    • A może jakiś zamiennik, pływanie lub rower? 😉

      • Bebe Talent

        Wiesz co, ja dużo trenuje. Tylko konkretnie do biegania nie mogę się przemóc.

  • Bieganie to po jeździe konnej zdecydowanie mój ulubiony sport. Na wiosnę w końcu startuję w poznańskim półmaratonie. A jak dobrze pójdzie to i jakiś maraton na jesień przyszłego roku będzie 😉

    • Dla mnie to jeszcze za duże dystanse. 😉

      • Dystanse łatwiej zwiększyć niż prędkość 😀 Ja ostatnio jaram się jak dzika, że zeszłam poniżej 5 min/km, a to nadal „klasa mocno przeciętna” 😀

        • Ja bardzo rekreacyjnie, biegnąć ostatnio życiówkę robiłem to w tempie 5’30” km/min. 😉

          • Ja mam w sobie duszę sportowca i strasznie się napalam na poprawianie wyników, przyznaję 😊i biegam zawsze w mało popularnych miejscach, bo inaczej nie mogę się powstrzymać przed ściganiem z innymi 😂

          • Ja zawsze swoim tempem, bez podpalania się. 😉

  • Gratuluję. 🙂 Czasami żałuję, że już nie mogę biegać, a kiedyś nawet wyczynowo to robiłam. 🙂

  • Super czas 😉 chcialabym kiedys sprobowac sie na takim dystansie

    • Jest coraz więcej biegów, a przez to coraz łatwiej się na nie załapać. 😉

  • Super! Gratuluję wytrwałości i dobrego przygotowania 🙂

    • Dzięki – nigdy dość pracy nad ciałem zwłaszcza przy mojej masie. 😉

  • Gosia

    Gratuluje trzymam kciuki. Bieganie to była moja pasja czas do niej wrócić.

  • Ja wymiękam 😉 nigdy za bieganiem nie przepadałam ale zawsze coś tam gdzieś poszalałam. Obecnie moja aktywność ogranicza się do ćwiczeń z trenerem – terapii ruchem 😉
    Powodzenia!

  • Agata Maj Cher

    Miło popatrzeć na takie aktywności 😉

    • To nie tylko bieganie, jeszcze siatkówka i sporty walki, sporadycznie jeszcze inne aktywności. 😉

  • Maluch w domu

    Runmageddon – to jest wyzwanie! Życzę powodzenia. Na 10 km uważam to za całkiem dobry wynik, mój rekord to chyba godzina, aczkolwiek nie w zawodach tylko typowo rekreacyjnie 🙂

    • Nigdy bieganie nie było u mnie na pierwszym miejscu jeśli chodzi o aktywność ruchową. Dużo więcej było sztuk i sportów walki oraz siatkówki, a na studiach praktycznie wszystko bo jestem po AWF-ie. 😉 A udział w biegach masowych także tylko rekreacyjnie. 😉

  • No i jest pięknie i aktywnie! Brawo! Nie każdy potrafi tyle przebiec, a wynik jak dla mnie bomba. Ja bym zdechła po 1 kilometrze, ale powoli wracamy do formy – małymi krokami.

  • Powodzenia w takim razie! Fajnie że bierzesz udział w takich przedsięwzięciach

  • Mondro

    Dycha, o rany, do piątki ledwo docieram 😛 ale ważne, żeby się ruszać, no nie? Zresztą przyznam się bez bicia, że z wfu w szkole migałam się jak się dało 😀

  • Karolina Ostrowska

    Ten post przypomniał mi o tym, że miałam zacząć biegać. Szkoda, że nie wyszło … 😀

  • Uwielbiam biegać, ale nigdy nie brałam udziału w zawodach. 🙂

  • Uwielbiam biegać, szczególnie wieczorami. Gratuluję wytrwałości! 🙂

  • No gratulacje! Dobry czas! Ja muszę się w końcu zmusić do biegania, miałam (mam!) tak długą przerwę, że chyba przewrócę się po dwóch kilometrach 🙂 ale małymi kroczkami się może rozruszam 😀 Musze chyba sobie wyznaczyć konkretny cel, może jakiś półmaraton w przyszłym roku? 😀

  • Biegam prawie codziennie po sopockich ścieżkach, miałam brać udział w maratonie the color run w Gdyni, ale niestety od dwóch miesięcy stoję w miejscu z powodu naderwania ścięgna. I powiem szczerze, że jak patrzę na te zdjęcia to serce mi się wyrywa z tej niemocy…

    • Ja bardzo sporadycznie przez ograniczenia czasowe, za to nadrabiam w szkole. 😉

  • Anna Kot

    gratulacje! 🙂 krok do przodu! 🙂

  • Sophy Lukrecja

    Brawo! Bardzo motywujący wpis 🙂 podziwiam:)

  • Super 🙂 Ja się właśnie przygotowuje do 10 na bieg Mikolajow w Łodzi 🙂

  • Maratony trzeba umieć biegać…Widiziałam takich co ledwo sobie radzili.
    Podziw dla ciebie…

  • Paulina

    Gratuluję! Życzę powodzenia w kolejnych biegach.

  • Malwina Z

    Brawo brawo, gratuluję i zazdraszczam:) ja niestety nie mam zdrowia do biegania

  • Łodyżka Blog

    Gratuluję i podziwiam:)

  • Marta Korotko

    Podziwiam! Aż ciężko przypomnieć mi sobie czasy, gdy biegałam regularnie. Teraz nikt by mnie za żadne pieniądze do tego nie zmusił 🙂 Ale za to jeździć na rowerze i pływać mogę w nieskończoność 🙂

    • Ważne, że się ruszasz. Nie ważne jaka dyscyplina – ważny jest ruch, nie ważne czy aktywność indywidualna czy zespołowa – ważny jest ruch. 😉

  • Taaak , nie ma to jak zgrany zepsół 🙂 Gratulacje 🙂

  • Brawo. wytrwałości i kolejnych sukcesów

  • wow – super ! gratuluję !

  • Gratulację i życzę kolejnych sukcesów. 🙂

  • Brawo TY, Bravo WY !!! Życzę dalszych sukcesów i efektywnego dążenia do celu 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Gratuluję bardzo udanego „występu” – zarówno samego uczestnictwa, jak i świetnego czasu 🙂 Każdy powinien ruszać się przynajmniej połowę z tego, co Ty 😉

    • Gdyby moi uczniowie ruszali się połowę tego co ja to naprawdę byli by znacznie sprawniejsi. 😉